Uważna obecność
Rok formacji 2025/2026
Rok formacji 2025/2026


| Brak wydarzeń |
Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego.
Ten fragment dzisiejszej Ewangelii sprowokował u mnie dwa pytania:
Dlaczego Jezus nie przywołuje wszystkich? Czy ludzie niewierzący to Ci, których nie przywołał?
W tym konkretnym fragmencie Jezus nie szuka tłumu, ale współpracowników do konkretnej misji. Wybór tych, których sam chciał, to nie kaprys Boga, ale podkreślenie, że inicjatywa zawsze leży po Jego stronie – to Bóg pierwszy nas zauważa. On też wyznacza nam role w życiu, uwzględniając jednak naszą odpowiedź. Jezus przywołał Cię do Twojego życia, Twojej rodziny i Twojej pracy – to jest Twoje „apostolstwo”.
A co z niewierzącymi?
Niewiara nie jest dowodem na to, że Jezus o kimś zapomniał, ale raczej sygnałem, że ta osoba albo jeszcze nie usłyszała swojego imienia, albo z jakiegoś powodu nie zdecydowała się jeszcze na "wspinaczkę".
Panie Jezu, dziękuję Ci za to, że to Ty mnie wybrałeś i pomimo moich słabości, zapraszasz do przyjacielskiej relacji.
Dziś o kolejnym sporze Jezusa z faryzeuszami. Wczoraj było o poście, a dziś o szabacie. Czego spór dotyczy? Oczywiście przestrzegania zasad. Faryzeusze zadają pytania dotyczące przestrzegania reguł, niestety nie zadają pytania, jak być bliżej Boga, jak się modlić, jak wypełniać wolę Bożą w swoim życiu.
A pomimo tego, że faryzeusze nie pytają, to jednak Jezus wskazuje, co jest najważniejsze.
Czy nigdy nie czytaliście?
Czyli czyż nie ważniejsze jest czytanie Pisma Świętego? To właśnie lektura Słowa Bożego może otworzyć nas na Boga i innych ludzi. A przestrzeganie zasad, zwyczajów itp. to zdecydowanie za mało żeby kochać.
«Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy».
Chciałabym zobaczyć minę tych, co przynieśli przed Jezusa paralityka, po usłyszeniu tych słów. Wykazali się niezwykłą determinacją i pomysłowością, aby dostać się do Jezusa. Może się mylę, ale słysząc o cudach Jezusa, spodziewali się uzdrowienia fizycznego. Czy ja, w chwilach ciężkich prób, cierpienia swojego, czy poważnej choroby bliskich mi osób myślę o oczyszczeniu duszy? Raczej w pierwszej kolejności spodziewam się ulgi fizycznej. Ale Jezus dobrze wie, czego nam trzeba. On leczy całego człowieka - duszę i ciało.
Panie Jezu, dziękuję za Sakrament Pokuty i Pojednania, i za to że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów, a także za to, że modlitwy moich braci i sióstr, przynoszą mnie do Ciebie w chwilach mojego "paraliżu"
«Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy».
Chciałabym zobaczyć minę tych, co przynieśli przed Jezusa paralityka, po usłyszeniu tych słów. Wykazali się niezwykłą determinacją i pomysłowością, aby dostać się do Jezusa. Może się mylę, ale słysząc o cudach Jezusa, spodziewali się uzdrowienia fizycznego.
Czy ja, w chwilach ciężkich prób, cierpienia swojego, czy poważnej choroby bliskich mi osób myślę o oczyszczeniu duszy? Raczej w pierwszej kolejności spodziewam się ulgi fizycznej. Ale Jezus dobrze wie, czego nam trzeba. On leczy całego człowieka - duszę i ciało.
Panie Jezu, dziękuję za Sakrament Pokuty i Pojednania, i za to że *Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów*, a także za to, że modlitwy moich braci i sióstr, przynoszą mnie do Ciebie w chwilach mojego "paraliżu"
W dzisiejszych czytaniach moją uwagę przyciąga Anna, której historia, już od wczoraj jest czytana w kościele. Anna syna nie mogła mieć, to było dla niej dużym cierpieniem, a do tego często słyszała od swojej rywalki przykre słowa. Pomimo tego, że miała wsparcie u męża, to jednak trudno jej było pogodzić się ze swoją sytuacją. Co robiła? Wylewała wszystkie swoje smutki przed Panem, chodziła do świątyni i modliła się, nie zważając na to, że inni podejrzewali ją nawet o bycie pod wpływem. Oskarżył ją o to kapłan Heli. Jednak ona się nie obruszyła, tylko też powiedziała mu całą prawdę. Heli wstawił się za nią, pobłogosławił ją, a ona uwierzyła, że jej prośba została wysłuchana. I tak się w istocie stało. Anna urodziła Samuela! Wyśpiewywała pieśni pochwalne na cześć Pana, które dziś mamy też w psalmie responsoryjnym.
Moje serce raduje się w Panu, *
dzięki Niemu moc moja wzrasta.
Chwała Panu za wytrwałą i gorliwą modlitwę Anny, która wiele mnie dziś uczy.
Momentami, kiedy Jezus, jako Bóg, objawia się światu są: pokłon mędrców ze wschodu, chrzest Jezusa oraz przemiana wody w wino na weselu w Kanie. Jednak to tylko Mędrcy, którzy przybyli z ziemi chaldejskiej, czyli Babilonu bądź z Persji, wybrali się specjalnie i jedynie w tym celu w daleką podróż, aby zobaczyć nowo narodzonego Króla. Inni znaleźli się przypadkowo i zobaczyli chwałę Bożą. Tylko Magowie wiedzieli, mieli znaki w księgach, gwiazdach, w snach, które ich zaprowadziły do stajni z Jezusem i wskazały też drogę powrotną.
Jaka z tego nauka dla mnie? Rodzi się we mnie pytanie: czy jestem otwarta na znaki od Boga? Czy ich szukam w swoim życiu? A jeśli znajduję, to czy decyduję się na wierne podążanie za nimi? Znakiem, jaki ostatnio odczytałam, jest zachęta do codziennej modlitwy, choćby tylko 15 minut. To tak niewiele, a jak to zaniedbuję.
Jezu, proszę Cię o gorliwość i determinację Mędrców w kierowaniu się Twoimi znakami z życiu.
Na pewno każdy z nas doświadczył takich spotkań z osobami trudnymi, których owocem są złe wspomnienia, ból, zranienia, urazy, lęk. Wiemy też, że nie ma możliwości, aby takich sytuacji uniknąć. Często zastanawiamy się nad tym, jak postępować w relacjach toksycznymi osobami, aby być w zgodzie z Ewangelią oraz z własnym sumieniem i aby pomiomo trundości relacje te zmieniać na zdrowsze. Zastanawiamy się też, jak to robić, żeby w mądry sposób chronić siebie przed głębokimi zranieniami z powodu złego traktowania nas przez osoby trudne.
Więcej informacjitutaj
Ja nie jestem Mesjaszem»
To zdanie z dzisiejszej Ewangelii zwróciło moją uwagę z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że jest to odpowiedź na pytanie: «Kto ty jesteś?» Jako nauczyciel matematyki nie lubię takich odpowiedzi uczniów, którzy na pytanie np. Co to jest kwadrat?, mówią, czym kwadrat nie jest. 😊 Ale tu nie chodzi o matematykę, lecz o coś znacznie ważniejszego. Niektórzy Żydzi uważali Jana za Mesjasza, inni za Eliasza, jeszcze inni za proroka. Wobec tego Jan, na tak postawione pytanie od razu stawia sprawę jasno i zdecydowanie - «Ja nie jestem Mesjaszem». Uderza mnie też tutaj wielka pokora Jana, który nawet zaprzecza, że jest prorokiem, chociaż sam Jezus mówi o nim, że Jan jest nawet kimś więcej i że między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana.
Po drugie, przypomniała mi się sytuacja z mojego życia, kiedy to bardzo zabiegałam o nawrócenie bliskiej mi osoby, o jej powrót do Kościoła. Wtedy usłyszałam od kogoś podobne zdanie: To nie ty jesteś Zbawicielem. Ja mogę tylko dać świadectwo, jak Bóg działa w moim życiu. Reszta nie zależy ode mnie. Bardzo ważna była to dla mnie lekcja.
Panie Jezu, pomóż mi z pokorą odkrywać swoje "miejsce w szeregu" i nie brać na siebie zadań, ponad swoje siły i możliwości.
Odwiedza nas 402541 gości oraz 538 użytkowników.