Uważna obecność
Rok formacji 2025/2026
Rok formacji 2025/2026


| Brak wydarzeń |

Rekolekcje te skierowane są do kobiet żyjących samotnie na skutek rozwodu, separacji formalnej i nieformalnej, lub przeżywających kryzys rozpadu małżeństwa.
JAK ODNALEŹĆ SIEBIE PO ROZSTANIU? Czyli:
Jak się podnieść i zacząć żyć na nowo,
poradzić sobie z poczuciem straty po rozstaniu,
nie poddać się depresji i zwątpieniu,
odzyskać poczucie wartości,
nie zgubić Boga, ale czerpać nowe siły
budując z Nim bliską relację,
radzić sobie z samotnością i lękiem przed przyszłością,
przekuć kryzys w rozwój.
Prowadzący: mgr Beata Słoka (psycholog), ks. Bogusław Laskowski SSP.
Podczas rekolekcji, zajmiemy się także między innymi ich doświadczeniem przemocy psychicznej lub fizycznej, współuzależnienia, problemami dotyczącymi dzieci, poczuciem niskiej wartości, poczuciem osamotnienia w społeczeństwie i często niestety w Kościele.
Celem rekolekcji jest modlitwa, wyciszenie, wsparcie, psychoedukacja, budowanie wspólnoty, a przede wszystkim zachęta i wskazówki do podjęcia wyzwania samotnego życia, bez wiązania się w związku niesakramentalnym, chyba że są wyraźne przesłanki do stwierdzenia nieważności małżeństwa.
Adres: Dom Rekolekcyjny Jezusa Mistrza,
Masłońskie ul. Sportowa 1, 42-360 Poraj
Informacje na temat rekolekcji i zapisy:
Jeśli jesteś w rozsypace, depresji, rozpaczy, osamotnieniu, straciłaś siły i nadzieję - zadzwoń, przyjedź, przyjmij pomoc.
Bóg zna wszystkie nasze drogi, i duszę naszą zna do głębi, nie jesteśmy dla Niego tajemnicą. On wie jak do każdej i każdego z nas dotrzeć. Pytanie tylko, na ile będziemy współpracować. Czasem mamy taki czas w życiu, że jesteśmy absolutnie zasłuchani, jak Maria, a czasem troszczymy się i niepokoimy o wiele, nie widząc tego mało albo tylko jednego. Pan obie siostry kocha i do obu przychodzi. Natomiast z Martą ma trochę więcej „roboty”, żeby odkleić ją od trosk i niepokojów.
Panie, dziękuję Ci za Twoją uważność na swoje utkane stworzenie.
Bóg naprawdę kocha człowieka.
Nie dość, że zawsze znajdzie specyficzny klucz do nas, żeby nam pokazać, że zna nas nie tylko po imieniu, ale też wie, co robimy, zna nasze wnętrze, co dla nas najważniejsze, czym się zamartwiamy i co robimy „pod drzewem figowym”, ale oprócz tego, daje nam swoich aniołów, aby nas strzegli na wszystkich naszych drogach.
Czy w takiego Boga wierzysz?
Dziś jest o słuchaniu, a raczej o usłyszeniu, kogo, czego?
W pierwszym czytaniu jest mowa o tym, aby usłyszeć wołanie o pomoc potrzebującego. Natomiast w Ewangelii Jezus nazywa swoimi krewnymi tych, co słuchają Słowa Bożego i wypełniają je.
Czyli z jednej strony uwazność na bliźniego i na Słowo, ale też z drugiej strony czyn, czyli pomoc w potrzebie i życie usłyszanym Słowem.
Dzięki Ci Panie za Twoje codzienne Słowo posyłane nam. Dawaj nam siłę do czynienia Słowa w naszym życiu.
W dzisiejszej ewangelii, mimo że jest to święto Maryjne, na pierwszy plan wysuwa się św. Józef. Bóg wybrał Maryję na matkę swojego Syna, ale bez męża, w tamtych czasach, byłoby jej niezmiernie trudno przeżyć. I od razu przyszło mi do głowy coś takiego, że Bóg, dając nam nasze powołanie, nie chce żebyśmy je realizowali sami, byli Zosiami samosiami, ale posyła nam też wsparcie w postaci bliskich nam osób- małżonków, rodziców, przyjaciół. Nie bójmy się zatem opierać na naszym „wsparciu”, które dał nam Bóg.
A druga kwestia, która mnie porusza u Józefa, to Jego uważność na Boga. Przed Nim trudna decyzja, na pewno przedstawiał ją Panu i ma w sobie otwartość na obecność Boga, że wyłapuje Ją we śnie.
Jak widać, nie tylko Jezus w ewangelii uczy nas modlitwy.
Dzisiejsza ewangelia nasuwa mi na myśl, głośną na całą Polskę, bohaterską postawę sąsiadów, którzy złapali w koc małą, zagubioną, 4 letnią dziewczynkę, spadającą z balkonu. W mediach nieraz słyszy się o bezinteresownej pomocy przechodniów, o uratowaniu życia przez kogoś drugiemu. To właśnie jest czyste chrześcijaństwo. Ktoś rzuca wszystko, swoje obowiązki, zabieganie, innych i ratuje innego, nieznanego, bliźniego. Zawsze mnie taka postawa wzrusza, bo bezinteresowność i miłość wobec bliźniego jest wzruszająca i godna naśladowania.
„Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych”
Mocne, ale prawdziwe. Nikt nie jest moją własnością. Każdy ma prawo żyć po swojemu, według swojego uznania. Nawet jak mi się to nie podoba. Jezus już od nastoletniości wiedział, jaki jest cel i sens Jego życia i konsekwentnie do tego dążył. Maryja musiała się z tym zmierzyć, że syn oprócz niej, ma wokół siebie bliskich mu ludzi, których też kocha i chce być dla nich. To trudna lekcja pokory dla rodzica. Ale jak na to się spojrzy z perspektywy rozwoju młodego człowieka, to każdy rodzic powinien być z tego dumny.
Panie Jezu, dawaj nam, rodzicom mądrość do „dmuchania w żagle” dzieci, a nie „podcinania im skrzydeł”.
Dziś w nocy była burza, pioruny uderzały tuż przy naszym domu. Nie dało się nie obudzić i nie bać, pomimo tego, że w domu jest bezpiecznie. A co dopiero na wodzie w czasie burzy. Strach jest przeogromny. Myślę sobie, że niejeden niewierzący w takiej sytuacji zaczyna się modlić. A co dopiero wierzący. I nierzadko to jest wołanie do Pana z całych sił, żeby nas ochronił. I apostołowie wołali do Jezusa, aby ich uratował. Nie mieli problemu w sytuacji zagrożenia życia, żeby obudzić Jezusa i z pretensjami prosić o pomoc. Jezus się nie obraża, wskazuje tylko na ich małą wiarę i ucisza burzę. I nastała głęboka cisza. Która daje zasnąć w nocy po burzy, która daje ulgę, niesie pokój.
Panie, dawaj mi zawsze ufność w Twoją interwencję, gdy dookoła burze i przeciwności.
Odwiedza nas 988613 gości oraz 213 użytkowników.