Uważna obecność
Rok formacji 2025/2026
Rok formacji 2025/2026


| Brak wydarzeń |
Na ul. Solnej w Kielcach są najlepsze restauracje. Tam kucharze wiedzą, jak dobrze posolić potrawę, żeby była pyszna i sprawiła radość, najedzenie, podniosła endorfinki. I tak właśnie rozumiem dzisiejszą ewangelię. Że my mamy być w rękach Najlepszego Kucharza, który zadba o to, aby inni przy nas byli szczęśliwi. Sęk w tym, że sami z siebie mało co zrobimy, ale w rękach Kucharza, sprawimy, że to, co przygotujemy, będzie najsmaczniejsze, najlepsze i najbardziej potrzebne innym.
*„„Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę Twoich nieprzyjaciół pod stopy Twoje”.*
Bardzo potrzebowałam dzisiaj tych słów. Zaproszenie do zajęcia miejsca po prawicy to wyraz najwyższego zaufania, miłości i wywyższenia. Ale słowo „siądź” ma też inne, bardzo ludzkie znaczenie – to wezwanie do odpoczynku. Jeśli czujesz dzisiaj zmęczenie, przytłoczenie lub niepokój, ten tekst przypomina, że nie musisz wszystkiego dźwigać sama. Jest Ktoś mocniejszy, kto zaprasza Cię, byś przy Nim „usiadła”, odetchnęła i zrzuciła z siebie ciężar. Dokończenie tego zdania niesie ogromną ulgę. To obietnica, że ostateczne zwycięstwo nad wszelkimi trudnościami, lękami, problemami czy „nieprzyjaciółmi” (którymi mogą być po prostu trudne życiowe sytuacje lub złe myśli) nie zależy od Twojej własnej, wyczerpanej siły. Bóg bierze to na siebie. Ty masz odpocząć, a On zajmie się resztą.
Panie Jezu, dziękuję Ci za te słowa. Umocnij moją wiarę i zaufanie, abym je rzeczywiście zastosowała w życiu.
Dzisiejsza ewangelia zachęca mnie do bycia szczerą na sto procent wobec Boga. On przecież zna moje serce, wie czy jestem obłudna, czy manipuluję, czy nie chcę jakimiś modlitwami przekupić Boga. On to wszystko wie, kocha nas i chciałby, żebyśmy wylewali przed nim swoje serce, takie jakie ono jest, niedoskonałe, ale kochane.
Dzisiejsza ewangelia zachęca mnie do bycia szczerą na sto procent wobec Boga. On przecież zna moje serce, wie czy jestem obłudna, czy manipuluję, czy nie chcę jakimiś modlitwami przekupić Boga. On to wszystko wie, kocha nas i chciałby, żebyśmy wylewali przed nim swoje serce, takie jakie ono jest, niedoskonałe, ale kochane.
Dziś, w Dzień Matki, taka ewangelia? Po dłuższym zastanowieniu się wyłapuję dwie kwestie:
Powołanie oraz postawa sługi. Jezus powołuje nas do różnych rzeczy, jednych do bycia w rodzinie, innych do bycia oddanym swojej pracy, jeszcze innych do całkowitego oddania się Bogu. Każde powołanie jest ważne, i jeśli się zaangażujemy, to dostaniemy na pewno dużo, bylebyśmy to dużo zauważyli, tzn. mieli otwarte i wdzięczne serce. A druga kwestia, to postawa sługi. Jesli jest szczera, a naszym celem jest pomoc innemu, to potrafimy się cieszyć z tego, że jesteśmy w cieniu. Każde powołanie na tym polega, aby bardziej być sługą.
Jako mama, służbę odbieram jako miłość, obecność i wzięcie odpowiedzialności i nie zdezerterowanie z zadania, jakie powierzył nam Bóg. Łatwo nie jest, z resztą Jezus dziś mówi, że łatwo nie będzie, dużo trudu i zmagań, a nawet prześladowań. Ale radość z rozwoju dzieci jest ogromna, jeśli tylko włączę tryb wdzięczności a nie marudzenia. Polecam!
Piękna jest ta dzisiejsza Ewangelia. Dla mnie to jedna z tych, o których mówił niedawno brat Bogumił, że wystarczy ją tylko czytać i "smakować".
Jezus trzykrotnie zadaje Piotrowi pytanie: Czy miłujesz Mnie? Dlaczego aż trzy razy? Wiele jest na ten temat teologicznych rozważań i konferencji. "Smakując" to Słowo, przyszła mi na myśl sytuacja z mojego życia. Opiekując się moim małym wnuczkiem wielokrotnie pytam go: Adasiu, kochasz babcię? Dlaczego wielokrotnie? Bo odpowiedź zależy od wielu czynników i nie zawsze jest pozytywna 😊 Czy nie podobnie jest w naszej relacji z Bogiem? Jesteśmy Jego dziećmi i codziennie Jezus zadaje nam to pytanie. Jezus nie pyta o przeszłość, ale o miłość - dziś. Jaka jest nasza odpowiedź? Czy zawsze pozytywna?
Zatrzymałam się również przy słowach: Gdy byłeś młodszy (...) - tu się rozmarzyłam 😊, (...) Ale gdy się zestarzejesz... Te słowa opisują nieuchronny cykl przemijania i utratę młodzieńczej niezależności na rzecz dojrzałości i zależności od innych. Czy jest to dojrzałość również w wierze i zależność przede wszystkim od Boga?
Jezus mówi mi każdego dnia: „Pójdź za Mną!” Moja odpowiedź? „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”.
Dzisiejsze czytanie z Dziejów Apostolskich nie mogę ominąć w rozważaniu. Zawsze mnie ono porusza. Choćby to, że Paweł i Sylas najpierw są biczowani, potem zakuci w kajdany, oczywiście niesłusznie, bo są Rzymianami, a karę wymierzono im bez sądu. Większość z nas, znajdując się w takiej sytuacji, wpadłaby w złość, pretensje, narzekanie. A oni nawet nie upominają się o sprawiedliwość, tylko mimo zmęczenia, o północy śpiewają hymny Panu. Więźniowie im się przysłuchiwali. A może im bardziej niż na sobie, zależało na tych więźniach i strażniku? To jest dopiero miłość bliźniego! Kiedy opadają kajdany i drzwi więzienia się otwierają, to oni wcale nie uciekają. Tylko zajmują się strażnikiem i jego domem.
Co mam czynić, aby się zbawić? Uwierz w Pana Jezusa. I zaczęli opowiadać naukę Pana, jemu i całej jego rodzinie. To był środek nocy, a oni nie narzekali, że są zmęczeni. Niesamowite! Pragnienie głoszenia Słowa, daje też siłę do robienia tego.
Panie Jezu, dawaj mi takie pragnienia, jakie mieli Apostołowie w swych podróżach misyjnych.
W słowach dzisiejszej Ewangelii dostrzegam wielką troskę i miłość Jezusa do swoich uczniów. Czy można bardziej okazać swoją miłość niż oddać życie?
Nikt nie wymaga od nas, aż takiego potwierdzania miłości, ale czy troska i poświęcenie rodziców, nie jest oddawaniem życia? Czy solidne, uczciwe wykonywanie swojej pracy, nie jest oddawaniem życia? Przykładów można by mnożyć. Każdy z nas wykonując swoje powołanie jest w pewnym sensie "pasterzem" – opiekuje się kimś, prowadzi. Czy jestem dobrym pasterzem? Jezus podpowiada, jak odróżnić dobrego pasterza od najemnika.
Dziś jednak szczególnie uderzyły mnie słowa Jezusa: Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.
O kim Jezus mówi? Można pomyśleć o podzielonym Kościele – ostatnio modliliśmy się o jedność chrześcijan. Ja jednak myślę o moich bliskich, którzy nie czują się kochani i zaopiekowani przez Jezusa - Dobrego Pasterza. W tych słowach dla mnie wybrzmiewa obietnica, że i o tych owieczkach Jezus nie zapomni i znajdzie do nich drogę.
Dzisiejszy fragment ewangelii pochodzi z Ostatniej Wieczerzy. Jezus przygotowuje swoich uczniów na moment swojego odejścia do Ojca. Zostawia im swój pokój, nie taki jak daje świat, zachęca ich, żeby ich serce się nie trwożyło i nie lękało.
Czy uczniowie z tego skorzystali podczas męki i śmierci Jezusa? Raczej nie. Wszyscy oprócz Jana pouciekali ze strachu.
Mocno jest wyryte w naszych sercach to reagowanie lękiem i trwogą na trudne sytuacje w naszym życiu. Jednak uczniowie dają się z tego lęku wyciągnąć po Zmartwychwstaniu Jezusa. A po zesłaniu Ducha Świętego już się nie lękają, tylko z odwagą idą świadczyć o tym co widzieli.
Jezu, proszę Cię, wyciągaj mnie ze wszystkich moich lęków i zamartwień i dawaj wiarę w Twoje prowadzenie.
Odwiedza nas 2082821 gości oraz 784 użytkowników.