Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Jak matka i ojciec

Co jest kluczem do zrozumienia naszego zbawienia? Ktoś powie, że miłość. Oczywiście. Jednak w epoce „romantycznych” piosenek i seriali o tym, że on/ona żyć bez niej/niego nie może, mówiąc o miłości tak naprawdę nie wiadomo, jak ją rozumieć, bo jeśli zatrzymamy się na etapie porywów i natchnień, łatwo stwierdzić, że Bóg nas nie kocha. Bo Jego miłość jest czymś innym, nie zatrzymuje się na poziomie emocji, tylko sięga głębiej.

            Jeśli za miarę miłości Boga uznamy nasze sukcesy i dobre samopoczucie, z całą pewnością po pewnym czasie stwierdzimy, że coś tu nie gra. Niby Bóg obiecuje wspaniałe rzeczy, spełnienie pragnień naszych serc, powiedział, że na modlitwie wysłucha każdej naszej prośby, ale – to nie działa. Coś źle zrozumieliśmy, czy ktoś nas oszukał?

            Jak to działa w rodzinie? Czy matka da swojemu dziecku wszystko, o co poprosi? Raczej nie. Da mu to, co dla niego dobre. Na pewno będzie chciała schować przed nim przedmioty niebezpieczne, które mogą mu zaszkodzić. Matka byłaby nieodpowiedzialna, a może wprost głupia, kupując dziecku wszystko, czego chce, i z reklam ucząc się tego, czego dziecko potrzebuje.

            Cokolwiek matka da, największym darem jest ona sama, jej obecność i czułość.

            Dzieci w domach dziecka mają dużo więcej zabawek, kolegów i nie głodują, a przecież każde z nich zwieje do matki, nawet tej ubogiej i niezaradnej.

            Popatrzmy na miłość ojca – tego, który wprowadza dzieci w dorosłość, jest wzorem siły i odpowiedzialności. Miłość ojcowska jest inna, niż matczyna. Matka zrobi wszystko, żeby dziecka nic nie bolało. Ojciec ma nauczyć, że to, że boli, jest normalne, w życiu są sukcesy i porażki. Czasem boli i jest po prostu źle. Trzeba sobie radzić nie tylko wtedy, gdy jest łatwo, ale i wtedy, gdy codzienność przytłacza, a życie nie niesie żadnej pociechy.

            Żaden chłopak z gimnazjum nie będzie się chwalił, że pokonał gościa z podstawówki, ale zwycięstwo nad kimś, kto wydawał się silniejszy – to jest coś. A podbite oko może być czasem powodem do dumy, gdy się broni słusznej sprawy.

            Kluczem do naszego powołania jest słowo WOLNOŚĆ. Nie posłuszeństwo, nie przymierze. Ale właśnie wolność, bo jedynie w wolności możemy odpowiedzieć na Boże powołanie. Tylko człowiek wolny jest w stanie przyjąć miłość i na nią odpowiedzieć. Bóg nas nie zmusza. Nie szantażuje. Pyta i czeka na odpowiedź. – Jeśli chcesz, wybierzesz życie...

            Bóg mógłby usunąć nam z drogi wszelkie problemy, pokusy, dać taką siłę, że byśmy sobie ze wszystkim poradzili i... doszli do wniosku, że nie potrzebujemy ani Jego, ani ludzi.

            Nie robi tego, ale daje coś więcej. Daje siebie i swoją obecność. Jak matka, która przytuli. Jak ojciec, który będzie dumny z naszych wysiłków.

            Taka jest miłość Boga, który był, który jest i który przychodzi dziś do nas w tajemnicy Trójcy Przenajświętszej.

Basia i Romek Rabajczykowie