Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

 

Dz 3, 13-15.17-19; Ps 4, 2.4-9; 1J 2, 1-5; Łk 24, 35-48

Dawca Pamięci

Niedawno, bo w zeszłym roku, wszedł na ekrany naszych kin film Dawca Pamięci. Pamiętam, ze miałem ochotę pójść na niego jeszcze na świeżo, kiedy byłem w Nowym Jorku. Dawca Pamięci dostał nawet dobre recenzje. To historia o szczególnym społeczeństwie, o raju na ziemi, który stworzyli ludzie. Udało się wyeliminować wszelkie choroby, zło, nienawiść, także wojny. W tym społeczeństwie każdy żył w pokoju. Każdy realizował swoje dary i talenty przez to, że służył społeczności tym, co miał. Był wybierany do jakiejś grupy i zawodu przez wszystkich. Był tylko jeden mankament: w tym społeczeństwie nie było uczuć, nie było emocji. Aby zaprowadzić pokój, który panował, żeby zlikwidować wojny i konflikty, ludzie sami postanowili pozbawić się tej ważnej części naszego życia, z której rodzą się w większości nasze konflikty, czyli uczuć, emocji. Przez cały czas tego filmu mieliśmy tylko dwa kolory: czerń i biel. Świat był czarno – biały, pozbawiony był kolorów, smaku życia, uczuć... . Tylko jedna osoba ma dostęp do uczuć i to jest właśnie dawca pamięci. Tylko jedna osoba w tej społeczności jest przeznaczona do tego, żeby przechowywać pamięć o tym, jak było kiedyś, kiedy ludzie doświadczali jeszcze wszystkich nieszczęść. Także całe szczęście tego życia przekazuje się temu jednemu, jedynemu człowiekowi, który, kiedy otrzymuje pamięć, zaczyna odkrywać, że w tym cudownym świecie nie wszystko jest tak cudowne. Okazuje się, że dzieci, które się rodzą, jeśli są doskonałe, mogą żyć, ale jeśli nie, są po prostu zabijane. Zabijane z lekkim sercem, bo ludzie nie mają żadnych uczuć ani emocji. Starsi ludzie w tym cudownym świecie są odsyłani na emeryturę czy na wakacje, z tym, że w rzeczywistości także się ich zabija. Po cichu, z lekkim sercem, bo nie pasują do tego szczęśliwego świata. Szczęśliwy świat zostanie rozwalony przez tego jednego człowieka, który jest dawcą pamięci, który pamiętał, jak było kiedyś, i który zaczyna odkrywać przed oczyma tych ludzi, że żyją tak naprawdę w rodzaju więzienia. To więzienie, które stworzono, z pozoru wygląda na bardzo szczęśliwe miejsce, taki raj na ziemi. Ale de facto jest więzieniem.

Patrzcie, czy pod wieloma względami nasz świat nie przypomina właśnie takiego miejsca? Chcemy tu sobie stworzyć kawałek raju na ziemi. W imię naszego szczęścia, spokoju, świętego spokoju zapominamy o tym, co najważniejsze. Zapominamy o tym co najważniejsze... . Zamykamy się w czymś w rodzaju więzienia, w którym oczywiście morduje się dzieci, w którym nie ma miejsca dla starszych, niedołężnych, schorowanych, eugenika, manipulacje genomem ludzkim, stwarzanie doskonałych ludzi. Wszystko to przecież jest naszą rzeczywistością. Rodzaj społeczeństwa opisany w filmie istnieje. Jesteśmy nim my.

W to społeczeństwo wkracza Jezus, który chce nam przywrócić pamięć, czyli chce nam pokazać, co w tym życiu jest najważniejsze. Chce nas wyzwolić z takiego więzienia, w które wcisnęła nas nasza współczesna kultura – z pozoru – szczęścia i raju. Jezus chce nam dziś przywrócić pamięć. Zmartwychwstały Pan staje przed nami i chce nam przypomnieć o trzech rzeczach.

Po pierwsze: o Bożym miłosierdziu. Dzisiaj w Pierwszym Czytaniu słyszymy fragment kerygmatu apostolskiego, czyli tego, co Apostołowie głosili w Kościele pierwszych wieków. Jest to mowa Piotra, którą wygłasza tuż po uzdrowieniu chromego w świątyni, kiedy chromy zaczyna skakać. Ta historia zaczyna się właśnie od tego, że sparaliżowany człowiek leży przy wejściu do świątyni. Piotr i Jan wchodzą tam, a wtedy on wyciąga do nich rękę prosząc o jałmużnę. Piotr mu odpowiedział::Nie mam srebra ani złota (...) ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. (Dz 3,6-7a). Ten zrywa się na równe nogi, zaczyna skakać po całej świątyni, nie chce od nich odejść. Gromadzi się wokół nich tłum, jest potworne zamieszanie. Wtedy Piotr zaczyna: w Imię Jezusa Zmartwychwstałego i dzięki Jezusowi Zmartwychwstałemu ten człowiek chodzi. I zaczyna opowiadać historię Zmartwychwstałego. Historię, w której brutalnie wybrzmiewają bardzo ostre słowa. Wy zaparliście się Go przed Piłatem, który próbował Go uwolnić. Zaparliście się świętego i sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem braciadodaje Piotr, jakby łagodząc tę mowę – że działaliście w nieświadomości.

Piotr, a także Jezus zmartwychwstały chce nam przypomnieć dziś o Bożym miłosierdziu. Przypomina jedną, fundamentalna prawdę, że wszyscy jesteśmy grzesznikami. Wszyscy przez swoje grzechy mamy udział w ukrzyżowaniu Jezusa. Tego brzemienia nikt z nas, ludzi, nie zdejmie. Każdy z nas rani swoich bliskich, każdy z nas niszczy szczęście, które inni chcą mu tutaj stworzyć i które sam tworzy. Jedną ręką je budujemy, a drugą niszczymy. Taka jest nasza natura. Jesteśmy tylko i wyłącznie grzesznikami. I to trzeba usłyszeć w swoim sercu.

Ale to nie jest jedyna prawda o nas. Piotr mówi do wszystkich, którzy go otaczają: Lecz teraz wiem, bracia,że działaliście w nieświadomości. Wiemy, że my, ludzie, nie do końca umiemy odkrywać prawdę o Bogu. Nie do końca jesteśmy w stanie odczytywać Jego Słowo, odczytywać Jego znaki. Jesteśmy ograniczeni przez wiele rzeczy w tym świecie. Bóg to doskonale rozumie i na tym właśnie polega Jego miłosierdzie. On nie lituje się nad nami, bo litość nie jest chrześcijańska. On nie traktuje nas jak biedaków siedzących przy bramie świątyni i żebrzących, choćby o okruchy Jego miłosierdzia. To byłoby bardzo złe podejście, bardzo złe. On się nie lituje, ale okazuje swoje miłosierdzie, czyli wchodzi w nasze życie, widzi nasz grzech, rozumie go, nie usprawiedliwia, ale rozumie i wzywa do nawrócenia.

Patrzcie, że Piotr ostatecznie kończy tę mowę: teraz wiem, bracia,że działaliście w nieświadomości, ale nawróćcie się i przyjmijcie prawdę o Zmartwychwstałym. W życiu jest czas na wszystko i Boże miłosierdzie zdaje sobie z tego sprawę. Jest czas na szukanie i czas na błądzenie, czas na miłość i czas na tracenie tej miłości. Jest także czas na nawracanie. Bardzo ograniczony czas, bo to tylko czas ludzkiego życia. Młodym wydaje się, że mają go jeszcze mnóstwo, starszym wydaje się, że o wiele mniej. Ale każdy z nas ma jakiś ograniczony czas, żeby się nawrócić, żeby przyjąć prawdę o zmartwychwstałym, żeby przyjąć prawdę o naszym Bogu. Bóg doskonale rozumie, że potrzebujemy czasu, rozumie nasze ograniczenia. Jednego nie rozumie: że możemy tej szansy naszego życia nie wykorzystać. Boże miłosierdzie na różne sposoby będzie nam przypominało: jesteś grzesznikiem, potrzebujesz mnie, masz tylko ograniczony czas. Zrobię wszystko, żebyś go dobrze wykorzystał. Jezus przypomina nam o Bożym miłosierdziu, które –trochę jak zegar tyka, odmierzając te chwile, kiedy staniemy przed sądem i tam będzie już tylko miejsce na sprawiedliwość.

O tym także przypomina dziś Jego Słowo, nie tylko o miłosierdziu, ale i o sądzie. Święty Jan mówi o tym sądzie. Nawet jeśliby ktoś zgrzeszył, macie Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. Czyli: nie grzeszcie. Jan przypomina, że będzie taki moment, kiedy wszyscy staniemy przed Bożym sądem, żeby zdać sprawę z naszego życia. I kogo tam spotkamy? Nie tylko naszego Ojca, nie tylko Boga Ojca, ale także Jezusa, który na tym sądzie będzie miał szczególną rolę – Rzecznika. Kojarzymy taką rolę z życia społecznego czy politycznego? Rzecznik to ktoś, kto wypowiada się w imieniu rządu czy jakichś ważnych osób. Greckie słówko Parakletos znaczy coś jeszcze innego w Ewangelii i w Liście Jana. Jezus Rzecznik – jak tłumaczyli to filozofowie łacińscy to bardziej Adwokat. To jest nasz Rzecznik, przemawia za nami. Na sądzie Bożym, kiedy staniemy przed naszym Panem, kiedy będziemy zdawali sprawę z naszych uczynków, będzie wiele rzeczy, za które będziemy oskarżeni. Nie jesteśmy doskonali, wiemy ile grzechów w sobie nosimy. I wtedy Jezus wystąpi przed Ojcem i powie wyraźnie: on/ona należy do Mnie, to jest Moje dziecko, to jest Mój uczeń, Moja uczennica; on/ona słuchała Mojego słowa; wiem, że była niedoskonała, wiem, że grzeszył i upadał/grzeszyła i upadała, ale szedł/szła za Mną, przylgnął do Mnie, Ja go obronię. Jezus Adwokat stanie wtedy przed Ojcem i samym sobą zasłoni nas, żeby żadne oskarżenie ze strony złego nie mogło zniszczyć naszego życia, skreślić naszej szansy na wieczność w Królestwie. Na sądzie ostatecznym Jezus tak właśnie w naszym imieniu będzie przemawiał. Jeśli – jak mówi św. Jan przyznajemy się do Niego, jeśli w tym życiu zachowujemy Jego przykazania, jeśli miłość Boża w nas rośnie i rozwija się, Jezus będzie miał się do kogo przyznać. I mówi w Ewangelii: Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.(Mt 10,32).

Tak więc: Uwaga! Budźmy się! Po tym życiu, które jedynie mamy, czeka nas cała wieczność, ale przed tym będzie sąd, na który musimy sobie zapracować. Stworzyć relacje z Jezusem, żeby był naszym rzecznikiem, adwokatem. Ten sąd będzie już tylko wtedy momentem woli i Bożej sprawiedliwości. Tam już nie ma miejsce na miłosierdzie. tam miłosierdzie przyjmuje oblicze sprawiedliwości.

O czym jeszcze dziś Chrystus chce nam przypomnieć, aby zwrócić uwagę na to, co najważniejsze w życiu? Nasz Pan przypomina nam o naszej misji tutaj, na ziemi, czyli o naszej tożsamości. Kim my jesteśmy, my, którzy się zebraliśmy tutaj w tej kaplicy? Jezus zmartwychwstały mówi: jesteście moimi uczniami, uczniami i świadkami zmartwychwstania. Tak często o tym zapominamy, będąc tylko apostołami krzyża Jezusa. Łatwo jest głosić krzyż Pana, łatwo jest mówić o krzyżu, bo często jest go mnóstwo w naszym życiu. Łatwo jest traktować życie jako krzyż, także jako pasmo zmagania, cierpienia. Ale de facto uczniami Jezusa stajemy się dopiero wtedy, kiedy przyjmujemy prawdę o zmartwychwstaniu, kiedy wierzymy i głosimy Zmartwychwstałego.

Poprzedniej niedzielisłuchaliśmy Pana, który przychodzi do Tomasza i mówi mu wyraźnie: Tomaszu, jesteś niewierzący. Dlaczego? Bo nie wierzysz w moje zmartwychwstanie. Uczeń, który nie wierzy w zmartwychwstanie i nie żyjetym, nie jest uczniem Jezusa. Tylko w połowie jest Jego uczniem. Jest uczniem ukrzyżowanego, ziemskiego Jezusa, który skończył w grobie. Głosi krzyż, to za mało, żeby być uczniem Jezusa. Uczeń Jezusa głosi zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie jest pokojem jego serca. Kiedy Pan przychodzi do swoich uczniów i staje przed nimi, to przede wszystkim mówi do nich: Pokój wam! Czyli: bądźcie pewni: Ja żyję.

Czyli uczeń Zmartwychwstałego to ktoś, kto głosi, że Jezus jest martwy, że Jezus to Ktoś, kogo zostawiliśmy w grobie, zamiast głosić, że Jezus to Ktoś, kto żyje, z Kim teraz idziemy przez życie, że On jest tutaj, mówi do nas, Jego spotykamy we wszystkich okolicznościach naszego życia. To znaczą słowa:Pokój wam! – bądźcie pewni, że żyję. To jest nasza polisa, bezpieczeństwo, pokój serca, także siła w różnego rodzaju przeciwnościach. Jestem prawdziwy to pokazuje Jezus swoim uczniom. Każe sobie podać rybę i je wobec nich, żeby tylko nie bali się, że widzą jakiegoś ducha, który przyszedł do nich Bóg wie, skąd.

W starożytności wierzono w żywot ducha, ale to był straszny żywot, bo straszne życie. Życie niespełnione, życie w podziemiach, szeolu, Hadesie. Jezus musi pokazać, że ma ciało i żyje, bo to zmartwychwstanie jest gwarancją naszego przyszłego życia.

I wreszcie mówi do nich: Wy jesteście świadkami tego. Nie tylko świadkami Mojego krzyża, ale świadkami zmartwychwstania, że Ja żyję. Złamałem potęgę śmierci, jestem tutaj.

W świetle tego wydarzenia zupełnie inaczej patrzy się na życie. Nie ma nic niemożliwego dla naszego Pana. Jego moc przenika wszystko co robimy, także te najczarniejsze momenty naszego życia. On pracuje nad tym, abyśmy żyli z Nim na wieki.

Więc trzy rzeczy chce nam dziś pan przypomnieć, żebyśmy nie żyli w takim matriksie; w świecie, który pozornie jest szczęśliwy, ale z którego ucieka z nas życie.

Po pierwsze: Boże miłosierdzie rozumie nas i wzywa do nawrócenia. Nasz czas jest krótki.

Po drugie wszystkich nas czeka sąd, na którym obyśmy spotkali Jezusa Adwokata, nie oskarżyciela; po to trzeba zbudować relację z Nim.

Po trzecie jesteśmy powołani do tego, żeby nie kontemplować nasze słabości i lamentować nad cierpieniem, ale głosić życie i wierzyć w życie, w Jezusa zmartwychwstałego, który złamał potęgę śmierci i jest tu z nami, żyje, towarzyszy nam.

Jezus jest prawdziwym Dawcą Pamięci. Próbuje zwrócić nam pamięć, przypomnieć nam dziś to, co najważniejsze, żeby w tym szczęśliwym świecie, który sobie konstruujemy, po prostu życie z nas nie uciekło. Amen.

Ksiądz Marcin Kowalski 

 

Słowo

2021.07.18. - Rekolekcje - Homilia 7 (32)
2021.07.18. - Rekolekcje - Homilia 7.mp3 (Formacja WDSIE 2020/2021)
19 lipiec 2021 11:19
2021.07.17. - Rekolekcje - Konferencja 9 (119)
17 lipiec 2021 23:04
2021.07.17. - Rekolekcje - Homilia 6 (32)
2021.07.17. - Rekolekcje - Homilia 6.mp3 (Formacja WDSIE 2020/2021)
17 lipiec 2021 23:02
2021.07.17. - Rekolekcje - Konferencja 8 (35)
17 lipiec 2021 23:02
2021.07.16. - Rekolekcje - Homilia 5 (31)
2021.07.16. - Rekolekcje - Homilia 5.mp3 (Formacja WDSIE 2020/2021)
16 lipiec 2021 17:34

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 1194 gości oraz 0 użytkowników.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

783860
DzisiajDzisiaj21
WczorajWczoraj124
W tym tyg.W tym tyg.492
W tym mies.W tym mies.492
WszyscyWszyscy783860

logowanie