Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

25 Wrz 2021;
09:00AM - 02:30PM
Spotkanie formacyjne na Wesołej

Zasmarkana bieda

Jak dobrze byłoby nie grzeszyć. Ale tak całkiem. Normalnie nawet najmniejszego grzechu, zaniedbania czy drobnej złośliwości. Na widok kolejki do konfesjonału człowiek by się pośmiał, że on już nie musi. Luzik. Albo klęknąłby na modlitwie, zrobił sobie jeszcze dla pewności rachunek sumienia, podniósł się z kolan i z dumą oświadczył: Ale się postarałem, co? Dobrze mi poszło – jak po sznurku. Nawet najmniejszego zaniedbania. Super. Co, Panie Boże? Nie o to Ci chodziło?

 

            A tymczasem faktycznie Bogu nie tylko nie o to chodziło, ale On woli śmierdzącego grzesznika, który pada Mu do stóp, niż natchnionego doskonałego świętego. Więcej – jeśli myślimy, że sprawimy mu radość niegrzeszeniem, to wcale nie o to chodzi.

            Kiedy się modlę, dziękuję czy narzekam, kiedy się wściekam albo nawet oskarżam Boga za wszystko, co mnie w życiu spotkało, to jestem cały ja. Cały ja, który uznaję swoją słabość i niemoc. Który przyznaję się, że te grzechy są moje, że to ja jestem ta zasmarkana bieda, co potrzebuje być czysta. To ten ja, który tęskni nie za zaimponowaniem Bogu, ale za pełnią relacji. Za wejściem Ojcu na kolana, za przytuleniem, za poczuciem, że jak się jest w Bożych rękach, to cała reszta też już jest w Jego rękach.

            Gdzie tam miejsce na doskonałość, dumę? Zasmarkanego dzieciaka przy Ojcu? Nie ma. Jest tylko pochlipująca bieda, która ufnie patrzy Mu w oczy i wie, że jej nie wyrzuci, nie zbeszta, ale przygarnie i oczyści. Tym lepiej poznamy miłość Bożą, im częściej doświadczymy Jego przebaczenia. Im bardziej doznajemy własnej słabości, tym bardziej Ojciec nas obdarza swoją mocą. I przemienia nas w Jezusa.

            To jest coś strasznego – czuć się w porządku. Straszne jest czuć się porządnym chrześcijaninem, z wykazem przykazań w kieszeni odhaczanym każdego dnia, nakazami, które się spełnia automatycznie, i coraz krótszą listą zaniedbań. Ciekawe, czy ktoś, kto się tak natrudzi liczeniem swoich wyrzeczeń i starań, po przyjściu do nieba nie odwróci się na widok zbirów i prostytutek, którzy weszli tam przed nim. Do świętej Faustyny Jezus mówił, że ludzie nie chcą nieba, nie chcą kochać. A On ich ciągle na nowo szuka i błaga, żeby nie odchodzili. Bo do nieba nie idzie się za coś, ale pomimo. I nie jest to SPA, ale dom. A w domu najważniejsi są rodzice i dzieci, a nie jakość glazury.

            W grzechu najgorsze jest nie zło, ale postawa lekceważenia, olewanie relacji, postawienie swojego ja ponad Tym, który nas umiłował. Im bliżej Boga jesteśmy, tym bardziej boli. I tak to działa, że nie można mówić Ojcze nasz sercem, kiedy jest coś, co zerwało tę relację.

Jak dobrze jest wiedzieć, że Bóg ciągle czeka na każdego zasmarkańca i staje się tym bliższy, im więcej przebacza.

           

Słowo

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 1266 gości oraz 3 użytkowników.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

789472
DzisiajDzisiaj253
WczorajWczoraj283
W tym tyg.W tym tyg.913
W tym mies.W tym mies.2285
WszyscyWszyscy789472

logowanie