Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

25 Wrz 2021;
09:00AM - 02:30PM
Spotkanie formacyjne na Wesołej

 

Dobre Słowo 7.06.2013 r. – Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

Ez 34,11-16; Ps 23,1-6; Rz 5,5-11; J 10,14 albo Mt 11,29ab; Łk 15,3-7

Daj spokój, co ty wiesz o miłości?!

Boże Ojcze, który ukazujesz nam swoją miłość przez Jezusa Chrystusa, daj nam rozpoznać w Duchu Świętym, że jest ona obecna tu i teraz.

Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany – pisze Paweł Apostoł do Rzymian.

Jakie są powody tego, że ta miłość jest nam podarowana do serca przez Ducha Świętego? – Najmniej dwa. Pierwszy to ten, żeby nasze serce dawało się odnajdywać Bożej miłości. A drugi, żeby z tą miłością szukało serc spragnionych miłości. Miłość Boża wychodzi nas szukać i bardzo liczy na to, że damy się odnaleźć.

W proroctwie Ezechiela Bóg zabiera się do roboty i mówi: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne. Bóg sam wybiera się na poszukiwania, bo – jak bardzo dosadnie zauważa prorok Ezechiel w innych fragmentach – pasterze nie zajmowali się tym, co należało do ich kompetencji. Bóg sam poszukuje i obiecuje, że będzie poszukiwał swoich owiec.

Jego poszukiwania są pełne zaangażowania i mają bardzo konkretny cel: Będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko, mówi Pan Bóg. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie. To mądra miłość nas poszukuje, wie, jak do nas wyjść, jak się nami zająć. Dobrze jest przypomnieć sobie taką prawdę: Otrzymujemy miłość Bożą do serca, abyśmy mogli dać się jej znaleźć, abyśmy uwierzyli, że ta miłość wie, jak się nami zająć. To nie jest hurtowe zajęcie się, ale kalkulacja 1:99. 99 owiec może być spokojne, skoro Pasterz zajmuje się jedną.

Ty jesteś tą owcą – Odbiorco Dobrego Słowa – którą Bóg pragnie odnaleźć. Dlatego daje miłość, wlewa tęsknotę za miłością, głód miłości, a czasem nawet jakąś wściekłość, że nie doświadczasz tej miłości. To też jest jej działanie.

Jezus, mówiąc o poszukiwaniach pasterza, sam jest Tym, który szuka owiec. Jego zestaw 99 pozostawionych na pustyni i jedna zagubiona, którą idzie odnajdywać, koncentruje się na radości: A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Radość – to jest cel odnalezienia. To jest cel twojego życia przez ciemnie i mroczne dni, przez smutki czy pytania, które stawia także psalmista: Czemu zgnębiona jesteś, duszo moja, i czemu trwożysz się we mnie? Ufaj Bogu, bo jeszcze będziesz Go wysławiać. Czekaj. Ufaj Bogu.

Miłość Boża rozlana w naszych sercach liczy na to, że damy się odnaleźć. A dać się odnaleźć, to wejść na drogę nieustannego nawracania. Przypomnijmy to, bo ta myśl jest dosyć ważna: Nasza wiara z wczoraj dziś jest psu na budę, bo potrzebujemy ufności, która będzie na dzisiejsze wydarzenia i okoliczności, a to jest właśnie odpowiedź na poszukiwania Bożej miłości.

Jesteśmy szukani jako grzesznicy. Ci, co nie potrzebują nawrócenia, to osoby niepotrzebujące też Boga, bo On jest dla tych, którzy się nawracają. Bóg szuka grzeszników, okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Życzmy sobie, żebyśmy jeszcze byli grzesznikami, czyli tymi, którzy jeszcze Boga potrzebują. Natomiast błagajmy Go, żebyśmy nie należeli do grupy, która nie potrzebuje nawrócenia, gdzie nie ma grzesznika potrzebującego nawrócenia.

Drugi powód, dla którego otrzymujemy Bożą miłość, mówi o tym żebyśmy z tą miłością szukali też innych spragnionych miłości. Nie zapomnijmy, że prywatyzacja Boga, zawłaszczanie Go tylko dla swojego świata, kończy się tym, że wchodzimy w jakiś półświatek, stajemy się przestępcami. Kto nie miłuje swojego brata, jest mordercą, terrorystą – można tak powiedzieć parafrazując słowa św. Jana z jego listu. Nie otrzymujemy więc miłości Bożej w innym celu, jak tylko po to, żeby dać się jej odnaleźć i z nią pomagać odnajdywać innym Boga, który kocha.

Prawda, że za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć – mówi Paweł Apostoł do Rzymian. To jest jakiś rodzaj śmierci – iść i szukać tych, którzy potrzebują nawrócenia i Bożej miłości. Wobec człowieka życzliwego, to jeszcze inaczej wygląda, ale wobec kogoś, kto wszystko robi, żeby nam pokazać kłamstwo? Jakie to jest kłamstwo? – Nie potrzebuję Bożej miłości. Wypchaj się z Twoją miłością. – To jest kłamstwo. Przez takie gesty widać, że taka osoba potrzebuje miłości. Psychologia podaje, że ludzie, podejmujący próby samobójcze czy kaleczący siebie to ci, którzy najbardziej są spragnieni miłości. To nie jest zachęta do promowania czy prowokowania tego typu postaw. Chodzi o to, by pamiętać, że ludzie, którzy odrzucają miłość Boga, tak naprawdę jej pragną i w taki sposób to manifestują.

Jeśli chodzi o katechezę i kontakt z młodymi ludźmi, głęboko utkwiło mi w pamięci zdanie: Nie wychodź do młodych ludzi takich, jacy się przedstawiają, bo oni się często głupio przedstawiają. Wychodź do nich takich, jacy są, bo oni pragną miłości i zbawienia, tylko cię prowokują. Jak będziesz reagował stereotypowo, jak śmierdzący leń, który jedyne, co ma do powiedzenia uczniowi rozrabiającemu na lekcji, to to, że jest zły, kto go tak wychował... itd., to jesteś przestępcą, mordercą, wszedłeś w półświatek, sprywatyzowałeś Boga tylko dla własnych zranień, a zranień drugiego człowieka nie widzisz, ślepcze!

Dostąpimy zbawienia przez Jego życie. Jego życie objawia się w świadczeniu o Nim wobec tych, którzy potrzebują miłości.

W wywiadzie-rzece Jezuita, Papież Franciszek z jeszcze wówczas kardynałem Bergoglio stwierdza on: Jest sprawą najwyższej wagi, byśmy my, katolicy, zarówno osoby konsekrowane, jak i świeccy, wychodzili do ludzi. Mówił mi kiedyś pewien bardzo mądry ksiądz, że mamy obecnie do czynienia z sytuacją całkiem odwrotną do tej opisanej w przypowieści o dobrym pasterzu. W Ewangelii pasterz miał w owczarni dziewięćdziesiąt dziewięć owiec i poszedł szukać jednej, która zaginęła, a my mamy w owczarni jedną owcę, a na zewnątrz dziewięćdziesiąt dziewięć, których nie szukamy.  

Odbiorco Dobrego Słowa, może to jest tak, że siedzisz sobie teraz wygodnie i czekasz, żeby cię odnalazł Bóg, podczas gdy On już cię odnalazł, i źle ci jest nie z tym, że Pan Bóg nie robi ci loków, jak owcom, tylko źle ci z tym, że nie ruszysz tyłka, by wyjść do innych, a jak wychodzisz, to pożal się, Boże. Jeśli tak masz wychodzić do innych ludzi, to lepiej, żeby cię Bóg od tego zachował. Nie chodzi o to, by wpadać w kompleksy, bo to jest jedno z łatwiejszych rozwiązań – zamknąć się w sobie, wpaść w kompleksy i do widzenia – tylko chodzi o to, aby przybliżyć się do Pana i mówić: Panie, zmiłuj się nade mną. Otwórz moje ślipia na Twoją miłość. Otwórz moje serce, a jak trzeba, to je po prostu wymień. Weź mi ten kamień z okolicy płuc, a daj mi serce z ciała.

Ksiądz Leszek Starczewski

Słowo

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 1324 gości oraz 2 użytkowników.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

789478
DzisiajDzisiaj259
WczorajWczoraj283
W tym tyg.W tym tyg.919
W tym mies.W tym mies.2291
WszyscyWszyscy789478

logowanie