Drukuj

Dobre Słowo od Was - Niedziela Miłosierdzia

posted by: Basia i Romek Rabajczykowie
Poprawiono: 05 kwiecień 2013

Znaki i cuda

Dlaczego dziś nie widzimy takich uzdrowień, jakie dokonywały się w pierwotnym Kościele? Czemu w nas nie ma radości ze spotkania, którą mieli apostołowie widzący Jezusa po zmartwychwstaniu? Czemu nasza wiara nie ma smaku, wyschła na wiór i najlepiej nam czasem wychodzi modlitwa... narzekania? Czego nam brak? Którędy uciekają te wszystkie łaski, radość z wiary, ze spotkania z żywym Bogiem? Przecież bez tego nie da się żyć!

 

            Odpowiedź jest prosta. Znamy program telewizyjny na tydzień, mamy ponaznaczane hity, odcinki seriali, na które czekamy, tworzymy playlisty, dodajemy do ulubionych jak znajomych na Facebooku. Fascynuje nas pogoda i wyglądamy wiosny, czekamy na słońce i zieleń. Ale przeważnie nie wiemy, jakie dziś słowa Bóg kieruje do nas. Potrafimy czekać przez pół nocy na mecz Gołoty, ale ciekawe czy z równą intensywnością czekamy na chwilę, kiedy będziemy mogli klęknąć i oddać Bogu 10 minut ciszy?

Czy spotkanie Boga jest najważniejszą sprawą naszego życia?

            Bo jeśli nie jest, to nie oszukujmy się. Kiedy spotyka się dwoje zakochanych, to wcale nie idą sprzątać ani robić prania – ale pragną być ze sobą, pragną siebie.

            A my na spotkaniu z Bogiem zachowujemy się jak człowiek przychodzący na randkę... z gazetą. I mówimy, że jeszcze chwila, jeszcze ten artykulik i już... Każdy chyba by się wściekł i uciekł na miejscu tego drugiego!

            To ma być miłość? To ma być spotkanie?

            Bóg pragnie pierwszego miejsca. Tylko pierwszego. Inne Go nie interesuje. Jeśli nie jest na pierwszym, jeśli pierwsze mamy zajęte swoimi sprawami... to On płacząc odchodzi i czeka.

            Bo On jest Pierwszy i Ostatni. On jest Tym, w którym jest życie. Jest Mesjaszem, który prowadzi – jeśli za Nim chcemy iść.

            Pytanie stawiane ciągle na nowo brzmi: Czy chcę iść za NIM, czy niech jeszcze poczeka, bo tyle ciekawych spraw, seriali, książek, spotkań, znajomych?

            Więc jeśli szukamy życia w czymś, co go nie może dać, co w tym dziwnego, że nie doświadczamy łaski, miłosierdzia, uzdrowienia?

            Jeśli idziemy swoimi drogami, cóż dziwnego, że nie widzimy cudów, a nasza wiara jest żartem, jeśli nie kpiną?

            Chcemy mieć wiarę w Jezusa, czyli żyć Jego Imieniem, żyć zbawieniem od wszystkiego, co nam przeszkadza? Czy jeszcze nie teraz? Bo dla chrześcijanina żyć to Jezus.

            A to, co nam zawadza Nim żyć, to śmieci.

            Czy już dziś, za świętym Tomaszem, mogę powtórzyć: Pan mój i Bóg mój?