Echo Słowa V NDz WP c

posted by: Marta
Poprawiono: 17 marzec 2013

Duchu Święty … ja też Ciebie proszę, abym nie porównywała się z innymi, którzy piszą czy mówią świadectwa, że robią to lepiej, bardziej składnie, rzeczowo. Proszę, abym miała też miłosierdzie do samej siebie szczególnie teraz, ulegając tej pokusie być może niewłaściwego spojrzenia na siebie. Tak bardzo bliskie są mi te słowa, ta modlitwa Księdza Leszka rozpoczynająca głoszenie Słowa. Często tak sobie mówię: Po co ja mam pisać skoro inni zrobią to lepiej. Takie porównywania i tzw. „zniechęcacze” dotykają mnie również w pracy. Porównuję się, zastanawiam się dlaczego ja tak nie potrafię głosić, przeprowadzić katechezę jak ten ksiądz, ta koleżanka, kolega robią to o wiele lepiej, a ja? Tak więc i ja oddaję Ci Panie to wszystko i proszę słowami Księdza, abyś Ty posługiwał się mną, jak sam chcesz. A jeśli Tobie Panie to nie odpowiada, nie podoba się, to daj mi dar mądrości i rozumu, abym temu sprostała i abyś się mną posługiwał J

 

Słuchając i rozważając dzisiejsze Słowo, widzę, że Pan Bóg osobiście i wyraźnie mówi do mnie: Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Z jednej strony mówi o tym, żeby porzucić, nie rozpamiętywać zła, grzechu, tego co było, ma okazję do tego, aby mnie leczyć, dodać otuchy i pozwolić na rozpoczęcie od nowa. Z drugiej zaś strony daje mi w nowy sposób spojrzeć na grzech. I być może dobrze się stało, że wczoraj zabrakło czasu na spowiedź, że nie dana była mi ta łaska. Właśnie dlaczego tak się stało, co przez to chciał mi sam Bóg powiedzieć? Tak bardzo chciałam, a tu jak zwykle wyszło nie tak jak ja sobie to zaplanowałam. Bardzo mnie to też jakoś zasmuciło i zdołowało, przez chwilę miałam nawet taki żal do Boga – no przecież znasz moje pragnienie, dlaczego mi nie pomogłeś? Teraz widzę tego sens i nie chodzi tutaj, aby dalej rozpamiętywać grzech, ale przede wszystkim – jak to Ksiądz napisał – absurdalne – przez grzech dojść do miłości Jezusa. Właśnie absurdalne, bo sam grzech jest zaprzeczeniem i brakiem tej miłości. Więc czego to moje serce szuka? Aby Go osobiście spotkać.

Słowo po raz kolejny mówi też o tej właściwej relacji do swoich grzechów, mówi o tym koniecznym powrocie, nie zatrzymywaniu się na osądzaniu. Bo kiedy tak nie jest to pojawia się taki ogień palący od środka, który niszczy wszystko, zaczynając od gardzenia sobą, pomniejszaniem wartości i niesamowitym udręczeniem. A ja mam pędzić przecież ku tej wyznaczonej mecie w Chrystusie Jezusie.

Panie Jezu, przepełnij miłością moje spojrzenie na ludzi poranionych grzechem, obdarz mnie przenikliwością w dostrzeganiu moich własnych błędów i nie pozwól nigdy zwątpić w Twoje miłosierdzie. Daj mi łaskę sakramentalnego pojednania. Marta