Drukuj

Dobre Słowo od Was V Ndz WP "C"

posted by: Basia i Romek Rabajczykowie
Poprawiono: 17 marzec 2013

Na nowo

Bardzo łatwo nam się poczuć, jak ta kobieta z dzisiejszej Ewangelii. Dookoła tłum ludzi oskarżających o widomy grzech, upadek, porażkę. Bycie śmieciem niegodnym życia – w końcu przecież żądają zgodnego z Prawem ukamienowania...      

            Nie ma człowieka, który – wchodząc szczerze w swą ludzką kondycję – nie rozpozna się w tej kobiecie. Nie ma człowieka bez takich chwil, o których chciałby zapomnieć, a jeszcze bardziej, żeby nikt nigdy się o nich nie dowiedział. Nieważne, jakie to zdarzenie, słowa czy jaka chwila. Jeśli ktoś ma trudność, niech przypomni sobie szkołę, podwórko, może te słowa kogoś z rodziców lub rodzeństwa, które pamięta jak cios biczem, i które pieką do dziś.

 

            Gdybyśmy umiejscowili siebie w tej Ewangelii, nie bylibyśmy podobni do tłumu, ale właśnie do upadłej kobiety. I oby tak było. Oby nikt z nas nie znalazł się wśród oskarżających – bo wtedy odejdzie i nie zrozumie nic z tego, co tu się dzieje.

            A Jezus stwarza kobietę na nowo. Nie potępia. Nie oskarża. Nie czyni wyrzutów. On jeden wszystko wie – i jakby nie reaguje. Bóg nie reaguje na grzech? – No to już przesada!

            Wiecie, kto najbardziej odpowiada ze aborcje? Ci potępiający samotne matki, oceniający je i przyszywający im odpowiednią nazwę. Oczywiście z poczuciem własnej lepszości. Nie jest tak? Jak bardzo trzeba się bać odrzucenia, oskarżeń, napiętnowania, żeby zabić własne dziecko!?

            A kim są rodzice pozwalający na wspólne mieszkanie swojego dziecka z chłopakiem/dziewczyną przed ślubem? Przecież oni dając mu pieniądze, finansują dom publiczny!

            Kto opowiada o wolnej miłości, jest zbrodniarzem, bo miłość bez wzięcia całkowitej odpowiedzialności za drugiego – niszczy oboje.

            Jeśli nie żyjemy w każdej chwili Bogiem, to wyrzucamy go też – a może przede wszystkim – z naszej zmysłowości, stworzonej po to, by ludzie poznali Boga i doświadczyli Bożej miłości poprzez budowanie więzi z drugim człowiekiem.

            A dziś, właśnie w postaci tej pogardzanej kobiety, mamy odkryć, jakim jesteśmy skarbem. Łatwo wpaść w depresję czy przygnębienie, gdy całe życie słyszymy potępienia. Ale Jezus nie potępia. On stwarza na nowo. I w życiu nie ma nic piękniejszego, niż wsłuchiwać się w Jego słowa, gdy mówi, że cokolwiek zrobię, jakkolwiek się uświnię, zawsze jestem drogi w Jego oczach.

            Dlatego święty Paweł pisze, że nie ma ważniejszej rzeczy od poznania Jezusa. Poznawać Go – to zadanie na całe życie, to misja na każdą chwilę, bo w każdej chwili Jezus JEST. A każdy grzech rani GO nie dlatego, że przestępuję Prawo, ale dlatego, że niszczę siebie, a to na mnie zależy Mu najbardziej. Dlatego ciągle wyciąga do mnie rękę, podnosi, pociesza. Czyni wszystko nowe.

            Można odepchnąć rękę Jezusa. Ale naprawdę nie warto. Bo wtedy nic nam nie zostanie.