Niedzielnie...

posted by: Anetia
Poprawiono: 31 październik 2021

Droga w Panu Wspólnoto Dobrego Słowa i Eucharystii,

dziś dłużej, żeby nie wyrwać nic z kontekstu i nie utrudnić zrozumienia sensu słów wypowiedzianych przez ks. Dominika Chmielewskiego.

Polecam do dzisiejszej refleksji... i dziękuję za cierpliwość:)

Jan Paweł II – Święty napisał w encyklice o Eucharystii, że „Eucharystia jest życiem Kościoła”, Kościół żyje dzięki Eucharystii. Cała ta pandemia pokazała nam, jak bardzo nie rozumiemy tych słów i jak łatwo zrezygnowaliśmy z Eucharystii. Tak jak często mówię: Eucharystia jest ponad czasem, ponad przestrzenią, wiecznym „teraz”, gdzie wszyscy jesteśmy przeniesieni na Golgotę i Jezus będzie umierał za nas, będzie oddawał życie za każdego z nas, biorąc całe zło na siebie. Wszystkie choroby, wszystkich ludzi w całej historii świata uderzą w Jego ciało i Je zmasakrują. Przyjmie On wszystkie choroby, aby dać ci uzdrowienie… z chorób fizycznych, duchowych, emocjonalnych. W jego ranach jest uzdrowienie wszystkich twoich zranień. Zapatrzenie się w Jego rany, z miłością kontemplacja Jego ran, włożenie swojej choroby w Jego rany, dotknięcie swoimi ranami jego ran, daje uzdrowienie, pod warunkiem, że nie patrzysz na siebie, tylko patrzysz na Niego.

(…) Są złe terapie w takim znaczeniu, że koncentrują się na ranach, na przeszłości, na nieustannym użalaniu się nad sobą ze względu na ciągłe pamiętanie swojej przeszłości. Trzeba zamknąć raz na zawsze bolesną przeszłość i żyć tu i teraz najwspanialszą miłością Bożą i nawet nie po to, aby zamknąć się w świecie miłości..., ale po to, aby kochać Jego miłością wszystkich tych, którzy są wokół mnie. (…) Im bardziej jesteś zraniona, tym bardziej leczysz rany innych ludzi i to jest uzdrowienie twoich ran. Im bardziej jestem samotny, tym bardziej wychodzę, by wypełnić swoją obecnością samotność innych ludzi, którzy są może bardziej samotni niż ja. Wtedy przestaję być samotny. Wszystko co jest nieustannym skupieniem się na sobie, nie jest chrześcijańskie, jest od demona i wzmacnia w nas egocentryzm. Nie po to wchodzę w przyjaźń z Nim, by żyć tą przyjaźnią w swoim świecie. Wchodzę po to, by przyjaźń, którą otrzymam, darować innym ludziom. Nie po to przyjmuje Jego przebaczenie, aby pójść do nieba, ale po to, aby dać niebo innym ludziom, którzy mnie zranili.

Kiedy przychodzę na Eucharystię, to nie po to, aby „wysłuchać Mszy Świętej”. To nie ma nic wspólnego ze słuchaniem. To ma być przyjęcie przez uczestnictwo Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania za mnie, a kiedy wychodzę z kościoła mam stać się Eucharystią dla wszystkich tego dnia, których spotkać… aby ich kochać jak Jezus, aby im przebaczać, jak czyni to Jezus, aby poświęcić się dla nich do końca, tak jak Jezus się dla mnie poświęcił. Taki jest sens Eucharystii.

Uczestniczę w Eucharystii, aby stać się Eucharystią dla innych i wtedy moje życie zaczyna niesamowicie owocować po każdej Eucharystii. Aby się tak się stało (po)prośmy Ducha Świętego, aby On nas wprowadził w głębie tego największego Misterium, największej Tajemnicy wszechświata – Eucharystii.