Niedzielnie...

posted by: Anetia
Poprawiono: 24 październik 2021

Droga Wspólnoto...

może ciekawe, inspirujące i zapadające w pamięć będzie dla Kogoś porównanie, które bardzo obrazowo tłumaczy czym jest Komunia Święta.

Tekst zaczerpnięty z homilii ks. Piotra Pawlukiewicza.

Przed laty, kiedy czytałem zapowiedzi Eucharystii: „(…)To jest Moje Ciało. Musicie Je spożywać, będziecie mieli życie wieczne.” Żydzi się gorszyli. Ja miałem trochę pretensje do Pana Jezusa: „Panie Jezu, czy Ty im za trudnych tekstów nie dałeś, za trudnych treści? Nic dziwnego – Jak ktoś by nam powiedział, że będziemy spożywać Jego Krew i Ciało, czy byśmy się nie obruszyli? Teraz to my znamy całą naukę o Eucharystii, o przeistoczeniu (…) Żydzi tego wszystkiego nie rozumieli. Ks. prof. Staniek z Krakowa zwrócił jednak uwagę, że oni to jednak powinni zrozumieć, bo, kochani, spożywanie drugiego człowieka jest (ja wiem, że to porównanie nie będzie w stu procentach doskonałe, ale w istocie chyba tak to jest) spożywanie drugiego człowieka jest stanem powszechnym na ziemi. Każdy z was, i ja też, spożywaliśmy drugiego człowieka, jak byliśmy płodem w łonie mamusi. Oczywiście ja wiem, że dziecko nie żywi się krwią matki, ale że jest w łożysku i tam następuje przejście pokarmu z krwi matki na krew dziecka, ale my jednak jedliśmy to, co przez organizm mamy było dla nas przygotowane. Dzięki mamie. (…) Tu następuje to porównanie: My się żywimy Panem Bogiem. Jesteśmy w Niego zanurzeni i dzięki Niemu naprawdę żyjemy.

Można dać jeszcze inne porównanie: To nasze ciało, zmysły, rozum jest jakby łożyskiem, a my, moje „ja” jest w środku. Do niego próbują dojść różne pokarmy: święte i nieświęte, grzech i łaska. Ja to wszystko przepuszczam. W zależności od tego, co czytam, kogo słucham, czym się zajmuję, na co patrzę, o czym rozmyślam, tym karmię swoje „ja”, swoją najgłębszą tożsamość. Kiedyś to łożysko, czyli nasze ciało obumrze, tak jak łożysko jest już niepotrzebne po narodzeniu dziecka. I albo ten płód, czyli moja tożsamość wyjdzie ze mnie zdrowe, piękne, karmione Bożą prawdą, albo wyjdzie chore, zalęknione, takie, że będzie chciało piekła i potępienia, tak zatrute będzie jego życie. Dlatego, jeszcze raz przypominam, karmijmy się Ciałem Chrystusa jak największą Świętością, żeby żyć.

Nieraz jest tragedia – dziecko umiera w łonie kobiety (…) Otóż nam też grozi to, że my się zatrujemy egoizmem, pychą… udusimy się tą pycha po prostu!
Karmijmy się Ciałem Chrystusa jak największą Świętością, żeby żyć!