Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Co czynię: "to, co złe w oczach Pana," czy dobro, "aby otrzymać życie wieczne?" Ile razy moimi czynami "drażnię Pana i porzucam Go" dla doraźnych korzyści i samodzielnego budowania swojej "doskonałości"?

Czy "buntuję się przeciw Jego zamysłom"?

Czy mam odwagę podejść do Jezusa i "pytać Go o dobro" i o to "czego mi jeszcze, aby osiągnąć życie"? Czy zasmucają mnie konkrety, które słyszę od Boga, bo są nie po mojej myśli?

Czy pamiętam, że doskonałość to nie bycie najlepszym, (bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy, piękniejszy, mądrzejszy), ale dreptanie małymi krokami - dzieleniem się tym co mam: pieniędzmi, czasem, cierpliwością (choć mi tego brakuje), zaufaniem i wytrwałością podczas modlitwy...?

Co jest moją "posiadłością", której nie chcę opuścić, która jest dla mnie ważniejsza niż towarzyszenie Jezusowi? 

Pamiętając i ufając, że Bóg zawsze widzi nasze "utrapienie, i wysłucha nasze modlitwy" oddajmy Mu nasze dobre czyny, wszystko co robimy dla innych ze względu na Niego, a nie dla własnej korzyści. Doskonalmy się w dobru małymi krokami... Bądźmy kreatywni...