Myśli czwartkowe :)

posted by: Anetia
Poprawiono: 11 marzec 2021

Droga Wspólnoto Dobrego Słowa i EUCHARYSTII…

Jak bliska  i zażyła jest nasza relacja z Panem w konsekrowanej Hostii, Którą mamy możliwość i zaszczyt przyjmować choćby codziennie? Jak często walczymy o czas na Jego adorację?

…nie wszyscy na świecie mają taką możliwość…

Dziś przytaczam wypowiedź  abp. Francoisa Xaviera Nguyena Van Thuana, z którym rozmawiał Włodzimierz Rędzioch

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: - Ekscelencjo, po życiu w komunistycznych więzieniach spędził Ksiądz Arcybiskup 9 lat w izolacji...

ABP FRANCOIS XAVIER VAN THUAN: Izolatka była celką bez okien, nieraz całymi dniami trzymano mnie w ciemności, cierpiałem również z powodu wilgoci i upału. Chwilami wydawało mi się, że oszaleję. Pobyt w więzieniu stał się jeszcze bardziej nieznośny, gdy uświadomiłem sobie, że cała moja dotychczasowa praca w diecezji poszła na marne. Pewnej nocy z głębi serca usłyszałem głos: "Dlaczego się tak zadręczasz? Musisz rozróżnić między Bogiem a dziełami Bożymi. Bóg chciał, abyś porzucił całą działalność duszpasterską - wizyty w parafiach, katechizację, formację seminarzystów i sióstr, budowę szkół i misji, ewangelizację niechrześcijan - po to, abyś mógł żyć tylko Bogiem, a nie jego dziełami. Oddaj się całkowicie w Jego ręce". Głos ten sprawił, że odzyskałem pogodę ducha i siły, by znosić cierpienia fizyczne, które wydawały mi się nie do zniesienia.

- Czy w czasie pobytu w więzieniu mógł Ksiądz Arcybiskup odprawiać Mszę św.?

- Gdy mnie aresztowano, nie pozwolono mi niczego zabrać ze sobą. W więzieniu brakowało mi wszystkiego, ale najbardziej Chleba Życia - Eucharystii. Po jakimś czasie pozwolono mi napisać do rodziny i poprosić o kilka niezbędnych rzeczy: ubranie, szczoteczkę do zębów itp. Na końcu listu dodałem: "Przyślijcie mi trochę wina, którego używam jako lekarstwa na żołądek". W paczce, którą otrzymałem, znalazłem buteleczkę z "lekarstwem na żołądek" oraz ukryte hostie. Trudno wyrazić, jaki byłem szczęśliwy. Od tamtego dnia codziennie odprawiałem Mszę św., używając trzech kropli wina i jedną wody; dłoń stała się moim kielichem. Były to najbardziej intensywne chwile mojego życia.

- Czy w więzieniu spotkał Ksiądz Arcybiskup katolików?

- W tzw. obozie reedukacyjnym więźniowie trzymani byli w 50-osobowych grupach. Spaliśmy na wspólnej pryczy, a każdy miał do dyspozycji 50 cm ławy. Urządziliśmy się tak, że pięciu katolików spało obok mnie. O godz. 21.30, gdy gaszono światła, skulony celebrowałem Eucharystię i rozdawałem ją innym. Z papieru, który służył do skręcania papierosów, robiłem małe koperty, w których przechowywałem konsekrowane Hostie. Chrystus Eucharystyczny był zawsze ze mną (kopertki trzymałem w kieszonce koszuli). Raz w tygodniu wszyscy więźniowie obozu brali udział w sesji indoktrynacji - był to moment, kiedy mogłem wręczyć Eucharystię również więźniom z innych grup. Nocą na zmianę trwaliśmy na adoracji Najświętszego Sakramentu. Dla więźniów-katolików świadomość, że Chrystus jest wśród nas, była najlepszym lekarstwem na cierpienia fizyczne i duchowe.