Myśli czwartkowe :)

posted by: Anetia
Poprawiono: 25 luty 2021

Droga Wspólnoto DOBREGO SŁOWA i Eucharystii…

Ksiądz Skrzypczak w jednej ze swoich homilii przytoczył list Księdza Rubena Pereza Ayala, który po siedmiu miesiącach od momentu swoich święceń zginął w wybuchu gazu w centrum Madrytu 20 stycznia tego roku. Oto co napisał:

Jak ważne jest usłyszeć głos, który woła do nawrócenia, który daje odkryć po co warto żyć, gdzie jest miłość.

Przedwczoraj dostałem list od młodego Księdza Rubena. Napisał go niedawno.

„Sześć miesięcy po święceniach mój Biskup wysłał mnie, abym kierował parafią. Musiałem wymienić proboszcza, który był tam od ponad trzydziestu lat, więc znalazłem brak akceptacji mieszkańców tego miejsca. Zadanie było żmudne, ale i owocne i nie byłoby tak owocne bez pomocy małego chłopca imieniem Gabriel, bohatera tej historii.

W drugim tygodniu od przyjazdu przedstawiła mi się młoda para ze swoim wyjątkowym synkiem z zespołem Downa. Poprosili mnie, abym przyjął go na ministranta. Myślałem o odrzuceniu go i to nie dlatego, że był dzieckiem o ograniczonych zdolnościach, ale ze względu na wszystkie trudności, z którymi zaczęła się moja posługa w tym miejscu. Ale nie mogłem odmówić, bo kiedy zapytałem go, czy chce być moim ministrantem, nie odpowiedział, ale przytulił się do mnie i objął w pasie. Co za sposób, aby mnie przekonać!😊 Umówiłem się na następną niedzielę, piętnaście minut przed Eucharystią, a on był na miejscu punktualnie ze swoją małą, czerwoną sutanną i komżą, którą babcia uszyła na tę okazję. Muszę dodać, że jego obecność przyciągnęła większą liczbę parafian, ponieważ jego bliscy chcieli zobaczyć, jak debiutuje w roli ministranta. Musiałem przygotować wszystko co niezbędne do Eucharystii. Nie miałem zakrystianina ani kościelnego, więc musiałem biegać z jednego miejsca na drugie i dopiero przed rozpoczęciem Mszy św. uświadomiłem sobie, że Gabriel nie ma pojęcia o tym, jak służyć do Mszy św. Z powodu pośpiechu przyszło mi do głowy powiedzieć mu tylko: Gabriel, musisz robić wszystko co ja, dobrze? Nigdy bym nie powiedział, że dziecko takie jak Gabriel może być najbardziej posłusznym dzieckiem na świecie. Kiedy podeszliśmy ucałować ołtarz, maluch pozostał do niego niemal przyklejony. W czasie homilii widziałem jak parafianie uśmiechali się, gdy do nich mówiłem, co uszczęśliwiało moje młode kapłańskie serce. Zrozumiałem jednak, że nie patrzą na mnie, ale na Gabriela, który wciąż naśladował moje ruchy. Po Mszy powiedziałem mu co może robić, a czego nie; m.in. powiedziałem, że ołtarz może być ucałowany tylko przeze mnie. Wyjaśniłem, że ksiądz łączy się z Chrystusem w tym pocałunku. Spojrzał na mnie swoimi wielkimi pytającymi oczami nie w pełni rozumiejąc wyjaśnienie, które mu dałem i nie uciszając tego, o czym myślał, powiedział: Ale ja też chcę Go pocałować! Wyjaśniłem, dlaczego nie, a w końcu powiedziałem, że zrobię to za nas dwóch. Wydawało mi się, że przyjął moje wytłumaczenie, ale w następna niedziele rozpoczynając celebrację i całując ołtarz, zobaczyłem jak Gabriel przyłożył do niego policzek i nie odklejał się od niego z wielkim uśmiechem na twarzy. Musiałem powiedzieć, żeby przestał to robić. Na koniec Mszy św. przypomniałem mu: Gabriel, mówiłem ci, że pocałuję go za nas dwóch. Odpowiedział: Ojcze, nie pocałowałem Go. To On pocałował mnie. Odpowiedziałem poważnie: Gabriel, przestań się ze mną bawić. Odpowiedział: Naprawdę, wypełnił mnie pocałunkami.

Sposób w jaki mi to powiedział, wypełnił mnie świętą zazdrością. Zamykając świątynię i żegnając się z parafianami, podszedłem do ołtarza i położyłem na nim policzek, prosząc: Panie, pocałuj mnie jak Gabriela. To dziecko przypomniało mi, że parafia nie jest moja i że zdobycie serc tych ludzi może nastąpić tylko dzięki tej słodkiej bliskości z jedynym Kapłanem-Chrystusem. Od tego momentu mój pocałunek przy ołtarzu jest podwójny, ponieważ zawsze po pocałowaniu przykładam policzek, aby przyjąć Jego pocałunek. Dziękuję Gabrielu.

Zbliżanie innych do tajemnicy zbawienia wzywa nas do przeżywania własnego spotkania, podobnie jak ja dzięki mojemu drogiemu ministrantowi Gabrielowi nauczyłem się, że zanim ucałuję ołtarz Chrystusa, muszę zostać pocałowany przez Niego.

W starej tradycji biblijnej, rabini mówili, że kiedy Bóg zaczął mówić do swego ludu, tam pod górą Synaj, to żeby Izrael nie przestraszył się Boga, to każdemu słowu Boga towarzyszył składany przez Anioła pocałunek na ustach tego, który słuchał. I w ten sposób Izraelici nauczyli się, że kiedy słuchasz Bożego Słowa, to tak jakbyś dał się Bogu pocałować, decydujesz się na przeżycie zbliżenia miłosnego. I potem, mówią Izraelicie, że kiedy człowiek nazbiera jak najwięcej tych pocałunków za życia, to wtedy nie będzie się lękał tego ostatecznego pocałunku, kiedy Bóg zbliży się i pocałuje nas tak, że nawet nie zorientujemy się, kiedy nasza dusza przejdzie do Niego.

Ksiądz Ruben, którego list Wam przeczytałem zginął w wybuchu gazu w centrum Madrytu. To był właśnie ten kapłan, o którym poinformowano bezimiennie. Zdążył spotkać kogoś, kto nawrócił jego serce, kto mu pokazał miłość Boga tutaj już za życia.

Mówię wam bracia, czas jest krótki i przemija postać tego świata.