Słowa prawdziwej mocy

posted by: Beata Słoka
Poprawiono: 16 lipiec 2020

"W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie" (Mt 11, 28-20).

   Zawsze denerwuje mnie powszechne interpretowanie tych słów oraz słów o potrzebie niesienia swojego krzyża w sposób przekreślający ich sens i moc oraz naszą godność, których tak bardzo potrzebujemy w różnych trudach naszego życia. Z nadal częstych interpretacji można wywnioskować, że Jezus to masochista, który nas zachęca do tego, żebyśmy także stawali się masochistami. Wiele osób wierzących, w przekonaniu, że wypełniają wolę Bożą, próbuje więc żyć nie stawiając granic złemu traktowaniu siebie i innych, przyjmując biernie wszystko czym obciążają ludzie wokół, każde cierpienie. Niektórzy tak długo i wytrwale, aż dochodzi do tego, że w ich życiu wali się już dosłownie wszystko. Żyją tak jakby słowa proroctwa przeczytane przez Jezusa nie brzmiały tak:

"Duch Pański spoczywa na Mnie, 
ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, 
abym ubogim niósł dobrą nowinę, 
więźniom głosił wolność, 
a niewidomym przejrzenie; 
abym uciśnionych odsyłał wolnymi, 
abym obwoływał rok łaski od Pana
(Łk 4,18-19)."

Ale żyją jakby brzmiały tak: 

...abym ubogich zachęcał, żeby byli zadowoleni ze swojej biedy,

więźniom tłumaczył, że niewola jest dla nich dobra,

niewidomym mówił żeby bez walki przyjęli swoją ślepotę,

uciśnionych zachęcał, żeby „pokornie” poddawali się każdemu uciskowi.” 

 wooden figures 1007134 640

   Często chcemy być pokorni nie zastanawiając się, czym jest pokora, a zamiast tego przyjmując potoczne i błędne jej rozumienie, według którego miałaby ona oznaczać bierne zgadzanie się na wszystko. Czy Jezus przekupniom w świątyni powiedział „Pokornie zgadzam się, żebyście robili z domu Mojego Ojca targowisko i będę w cichości cierpiał z tego powodu”???

   Dawid Harold Stern mówi o przeciwstawieniu ciężkiego jarzma Prawa lekkiemu jarzmu Ewangelii. Pisze też tak: „Nieuciążliwe jarzmo polega na całkowitym oddaniu się pobożności poprzez moc Ducha Świętego. Wymaga ono zatem jednocześnie i braku starań, i maksimum starań – braku starań, bo niezbędna wiara rodząca się w jednej chwili nie jest wypracowywana samodzielnie, lecz jest darem Bożym (Ef 2,8-9) oraz maksimum starań, bo nie istnieje taki stopień świętości, i posłuszeństwa, który by w pełni zadawalał Boga i pozwalał nam spocząć na laurach” (D.H. Stern: Komentarz żydowski do Nowego Testamentu. Warszawa: Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, 1917, str. 61-62). Mowa tu o zupełnie czymś innym niż o poddawaniu się złu tego świata.

   Chcąc naśladować Jezusa zwróćmy uwagę na to, że On nie wziął krzyża biorąc za cel cierpienie, ale po to żeby je zwyciężyć. Branie swojego krzyża nie polega więc na biernym poddawaniu się cierpieniu, ale na twórczym i aktywnym podejmowaniu swoich zadań oraz rzeczywistym rozwiązywaniu problemów. Prawdziwym wzięciem krzyża, swojego brzemienia, jest nieustanne nawracanie się, ufanie Bogu wbrew przeciwnościom, konfrontowanie się z trudnościami i lękiem, przezwyciężanie tego, co niszczy nas i innych. To oczywiście oznacza ból i cierpienie, ale zupełnie inne, niż wynikające z bierności i upodlenia. Jest ono lekkie, daje pokrzepienie, nadzieję, łączy się ze świadomością zwycięstwa.