Kim nie jestem, kim jestem...

posted by: Beata Słoka
Poprawiono: 02 styczeń 2020

człowiek

Fałszywi prorocy zazwyczaj kojarzą nam się z zaciekłymi wrogami Kościoła. A tymczasem nie trzeba wiele, aby samemu stać się fałszywym prorokiem będąc w pełni przekonanym, że działa się w świetle wiary. Wystarczy zwykły brak rozeznania i nie przyjęcie dokładnie tych charyzmatów, które rzeczywiście otrzymujemy na dany czas i sytuację, na rzecz własnych pobożnych życzeń, co do charyzmatów, które bardzo chcielibyśmy posiadać, a nie zostały nam dane. Bardzo łatwo jest pomylić zadania, do których zostaliśmy w Kościele powołani z zadaniami, do których nas nie wezwano i do których brak nam kompetencji.

Często mam do czynienia z problemami ludzi, korzystających z posługi osób przekraczających swoje zadania, np. „psychologizujących” wystawienników (którzy w samej modlitwie wstawienniczej są naprawdę wspaniali, ale nie zostali powołani do poradnictwa), terapeutyzujących kapłanów (korzy są świetni w posłudze kapłańskiej, ale brak im gruntownego wykształcenia i doświadczenia psychologicznego), pomagających innym specjalistów od jednej książki lub jednego semestru studiów, prorokujących na prawo i lewo członków wspólnot, których proroctwa nie są poddawane spokojnemu rozeznawaniu w Kościele, osoby świeckie mieszające się bez zaproszenia w posługę kapłanów oraz egzorcystów i tak dalej.

Dlatego tak ważne jest precyzyjne trzymanie się ram swojego charyzmatu, granic swojej posługi - na rzecz innych, powołanych do czegoś innego. Zachywcająca jest pokora Jana Chrzciciela, przejawiająca się w tym jak świetnie jest on zorientowany jakie jest jego miejsce i zadanie. Nie przypisuje sobie czegoś, co go nie dotyczy, nie przeżywa też wielkiej frustracji z powodu tego, że nie jest tym, za kogo niektórzy próbują go uważać. Jest świetnie zadomowiony w tym, kim jest rzeczywiście i w roli jaką przypisał mu Duch Święty.

Módlmy się dziś dla nas o właściwe rozeznawanie tych zadań, jakie otrzymujemy od Boga i tych zadań, których nie otrzymujemy :)