Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Dobre Słowo 27.04.2017 r. czwartek w II Tygodniu okresu Wielkanocy

Dz 5,27-33; Ps 34,2.9.17-20; J 20,29; J 3,31-36

Spojrzeć mądrze

            Duchu Święty, dziękuję Ci za cierpliwość do nas na tych etapach wiary i miłości, niewiary, beznadziei, nienawiści, na których są nasze serca. Dziękuję Ci, że nas kształtujesz nieustannie, co dzień na nowo, z nowym zapałem. Otwórz nasze serca i uruchom w nich ten zapał, który pozwoli nie tylko słyszeć słowo Jezusa, ale stosować się do niego.

            Często w naszym życiu dużo zależy od spojrzenia. Nieraz mówimy: To kwestia tego, jak spojrzysz. Można się przyglądać witrażowi z bliska i niewiele widzieć. Gdy odsunie się od niego, popatrzy z pewnego dystansu - zobaczy się więcej. A jeżeli jeszcze światło przebija się przez witraż, wtedy ukazuje się całe piękno. Kwestia spojrzenia jest istotna.

            Dziś słyszymy w Ewangelii słowa, które próbują przypomnieć nam prawdę o właściwym spojrzeniu. Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim.

            Właściwe spojrzenie na to, co dzieje się w naszym życiu, jak mówi nam słowo Boże, to spojrzenie z perspektywy nieba. Rzeczy, osoby, wydarzenia o tyle są ważne, o ile nas prowadzą ku niebu - ku pełni. Jeśli nie kształtują naszych postaw w perspektywie nieba - jest jak jest. Ludzkie sprawy, do których jesteśmy przekonani, zwyciężają to, o czym mówi Bóg. Wtedy wprawdzie pozostaje - jak słyszeliśmy dzisiaj - wiara w Boga, ale brakuje wiary Bogu.

            Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży. Kwestia spojrzenia.

            Jaki jest sposób na nasze tylko ludzkie spojrzenie oparte na pierwszych wrażeniach? Spojrzeć jeszcze raz. Niejednokrotnie nie tak ważne jest pierwsze wrażenie, jak następne, właściwa perspektywa, patrzenie z perspektywy nieba.

            Słuchając dziś tego słowa, prośmy dobrego Pana, aby poszerzał nasze spojrzenie wiarę w to, że można mieć taką siłę, jaką daje Bóg. Przecież Pan Bóg nie jest po to, żeby Go jedynie podziwiać Jego piękne nauki, wskazania, ale po to, by brać Jego siłę, która jest na wyciągnięcie serca, szczególnie w Eucharystii. Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

            Czytałem ostatnio wyznanie lekarza z dwustudziewięcioletnim stażem pracy na oddziale onkologii dziecięcej w Brazylii. Opowiada on o jedenastoletniej dziewczynce, której dni były już policzone. Nie poddawała się mimo zastrzyków, chemioterapii, radioterapii. Lekarz zapytał ją, jak patrzy na śmierć i na to, co się dzieje. Bardzo odważna rozmowa. Ja nie zostałam stworzona do tego życia. Na śmierć patrzę trochę tak, jak na to, kiedy jako mała dziewczynka zasypiałam w łóżku z moimi rodzicami, a budziłam się w swoim. Śmierć tak postrzegam. Zasnę tu, a obudzę się w domu niebieskim. Tam zostanę przeniesiona. Wiem, że mama będzie cierpiała, będzie tęskniła, ale wiesz, co to jest tęsknota? Tęsknota to miłość, która zostaje.

            Jeśli zbyt po ludzku postrzegamy rzeczywistość, prośmy Boga przynajmniej o tęsknotę. Tęsknotę za tym, by patrzeć tak, jak On. By reagować tak, jak On. To boli, ale rana, którą zadaje tęsknota - jak mówi jedna z pieśni - jest ścieżką do Ciebie, Boże.

            Daj nam, Panie, tęsknić za Twym spojrzeniem i widzieć tak sprawy, ludzi i wydarzenia, jak Ty to robisz.

            Ksiądz Leszek Starczewski