Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Dobre Słowo 10.11.2016 r. Wspomnienie św. Leona Wielkiego, papieża i doktora Kościoła

Flm 7-20; Ps 146,6-10; Łk 21,36; Łk 17,20-25

Aż tak! I o wiele więcej i bardziej!

            Duchu Święty, wprowadź nas w źródło, w istotę dzisiejszego przesłania Jezusa. Spraw, abyśmy nie zabawiali się słówkami. Pozwól nam odkryć, że słowo chce nas zbawić, oczyścić ze złudzeń i umocnić w przyjmowaniu i przekazywaniu miłości.

            Święty Paweł pisze do Filemona, bogatego człowieka, który przyjął chrześcijaństwo i był oddany nauce Chrystusa. Nie tylko o niej mówił, nie tylko stwarzał okoliczności, by inni tej nauki w jego domu posłuchali, ale stosował ją w życiu. Jego oddanie udzielało się innym. Wspólnota wokół niego tętniła życiem. Paweł odkrył, że on to robi z miłości. Nie tyle dlatego, żeby pokazać, iż stać go finansowo łożyć na rozwijające się wspólnoty w Kościele (był wysoko postawiony). Filemon odkrył najlepszy sposób na życie. Jaki? Miłość. To pierwsza centralna myśl.

            Bracie, doznałem wielkiej radości i pociechy z powodu twojej miłości - mówi Paweł. Jakiej miłości? Mianowicie serca świętych otrzymały od ciebie pokrzepienie. Przyjął miłość i przekazał ją innym. Aż się chce żyć!

            Paweł jest spryciarzem pod tym względem, gdyż pisze list, który od strony technicznej jest niesamowity, niebywały. Zwraca się do człowieka wykształconego, o odpowiedniej pozycji społecznej, ale ciągle odwołuje się do miłości. A przeto, choć z całą swobodą mogę w Chrystusie nakładać na ciebie obowiązek, to jednak raczej proszę w imię miłości, skoro już jestem taki. .Skoro mnie miłość owładnęła, a ty odkryłeś, że najlepszym sposobem na życie jest właśnie ona, odwołuję się do tego samego, co tobą kieruje.

            A problemem jest pozycja społeczna i niewolnictwo w tamtym czasie. Jeden z niewolników Filemona, Onezyn, uciekł i przybiegł do Pawła. Apostoł, odwołując się do tej miłości, próbuje pokazać mu, że jest też nowe jej rozdanie. Miłość pozwoli dokonać czegoś wielkiego. Zastraszony i przerażony tym, co zrobił i ewentualną surową karą, Onezyn też może cieszyć się wolnością. I o tę wolność Paweł apeluje.

            Z tego wątku wynika bardzo konkretne przesłanie. Warto byłoby sobie założyć, że jeszcze nie znamy miłości i Pana Boga w takim wymiarze, w jakim On naprawdę jest Miłością.

            Otwarty na tę prawdę Filemon nagle staje przed dość trudną sytuacją społeczną, ekonomiczną. Ma odkryć Boga, który łamie stereotypy, to, co w ówczesnej hierarchii ważności było nie do złamania - Onezyn ma być wolny. To nie jest już twój niewolnik, to ma być twój brat.

            Kiedy dużo słyszymy o miłości, nasz organizm może już reagować na to zniechęceniem albo ziewaniem, zasypianiem. Jeśli takie są nasze reakcje, ciągle jeszcze nie mamy pojęcia, czym jest miłość pochodząca od Boga. Jeżeli ona nas nie fascynuje, jeśli nie jesteśmy głodni słuchania i doświadczania tego, że jedynym i najsensowniejszym sposobem na świat, życie, na problemy, na ciemności, światłości, na radości, smutki jest przyjmowanie i przekazywanie miłości - jeśli nie jesteśmy ciągle tego złaknieni - naprawdę jeszcze nie znamy takiego Boga, który jest Miłością. I Filemon będzie jeszcze się o tym przekonywał.

            Specjaliści mówią, że gdyby ten list nie zachował się, wszystko wskazywałoby na to, że Filemon powiedział: Na wszystko się zgadzam, ale bez przesady - uwolnić od niewolnictwa? Przecież niewolnictwo to jest coś normalnego, pozycja społeczna. Nikt tego nie zmienił. Niewolnictwo zostało zniesione dużo, dużo później. Jednak list zachował się, to znaczy, że Filemon dał się pokonać i takiej miłości. Dał się otworzyć i na Boga, który jest aż taką miłością i jeszcze dalej.

            Święty Augustyn powiedział: Odkryłeś, że Bóg jest miłością, że jest wielki? Krzycz: On jeszcze jest większy, niż odkryłem!

            Miłość nie ogranicza spojrzenia na Boga, na ludzi i na siebie, tylko poszerza.

            Na katechezie w maturalnej klasie rozmawialismy na temat sakramentu małżeństwa. Na podsumowanie postawiłem pytanie: Czy jest jakąś różnica między małżeństwem sakramentalnym a tym zawieranym w Urzędzie Stanu Cywilnego? Jeśli tak, to jaka? Gdy z naszej dyskusji niewiele wynikało konkretów, zapytałem uczennicę: Ile razy przebaczyłabyś mężowi, gdyby coś złego zrobił? Oburzyła się: No, ja mam chłopaka, przebaczyłam raz i powiedziałam, że już nigdy więcej! Wiecie, po co jest sakrament małżeństwa, po co jest łaska, po co jest ta miłość? Znasz takiego Boga, który daje siłę, żeby przebaczyć komuś, kto wyrządził ci wielką krzywdę? Znasz takiego Boga, aż taką miłość? Pan potrafi kochać nieprzyjaciół i uzdalniać do tego. Nie masz siły? To dobrze, ale zacznij Bogu o tym mówić, żeby się podnieść z takiego czy innego upadku, nałogu, odrzucenia.

            Trudne sytuacje, o których mówi dzisiaj Jezus: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie, pokazują obraz Boga w nas. Wiem, bo sam doświadczam trudnych chwil, ale są one bardzo potrzebne. Mają nas uczyć odwoływania do Boga objawiającego się przez Słowo. Pan mówi o miłości, która mi już uszami wychodzi. I dobrze. Ja mam tylko mały pojemniczek na tę miłość, a ona powinna mi się wylewać, przelewać dalej. Tym samym, kiedy pragnę, a nie widzę, nie doświadczam tej miłości, zostało mi jedynie to, że Syn Człowieczy przyjdzie. W dniu sądu usłyszę najgorsze oskarżenia, o których teraz zapomniałem, ale mam się odwoływać do obrazu Boga, który jest od nich większy. Większy od tego, że ja Go nie czuję, że muszę wiele wycierpieć, że będę odrzucony, będę odrzucana przez siebie, i będzie mi źle we własnym życiu, ale życie moje jest w Panu.

            I dzisiaj też pisze list polecający przez Eucharystię. Pan chce w ciebie i we mnie tę miłość wlewać, poszerzać twój obraz miłości skurczony do niepowodzeń, do tego, że zawiodłeś Boga i koniec, że puściły mi nerwy, puściły mi wodze fantazji, zgrzeszyłam… i co ? I koniec..?

            Pan jest większy też od tego. Odwołuj się do Boga - Miłości, o której nie masz bladego pojęcia. Nasza teoria na temat miłości po prostu nie wytrzymuje w konfrontacji z trudnościami, a szczególnie z cierpieniem i z odrzuceniem.

            Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie. Przez te sytuacje Pan przywraca wzrok ociemniałym, Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych, Pan strzeże przybyszów. Pan króluje na wieki,Bóg wiary dochowuje na wieki
. Wypuszcza na wolność uwięzionych w swoich ograniczeniach w pojmowaniu miłości. Bóg jest większy od trudności, które przeżywasz.

            Dobrze już wiemy, jak dojść do zbawienia. Przecież powiedziano nam o spowiedzi, o Eucharystii, o tym, że trzeba słowo rozważać. Problem polega na tym, że mamy tak blisko tę wiedzę i że często z niej rezygnujemy w praktyce. Nie chodzi o straszenie, choć może komuś będzie ono potrzebne. Istota piekła potępienia polega właśnie na tym: wiedziałem, że wszystko jest tak blisko i wzgardziłem.

            Papież Jan Paweł II w katechezach o odrzuceniu, o potępieniu, o życiu wiecznym, o nadziei zmartwychwstania powiedział, że szatan odszedł, gdyż był za blisko i wzgardził. Miał tak blisko to wszystko i wzgardził.

            Sieroty i wdowy jesteśmy. Jesteśmy ociemniali, poniżeni, ale nade wszystko - kochani.

            Z wielką troską Pan do nas mówi, poucza i wyciąga z tego, co niepotrzebnie maltretujemy w sobie i wypuszcza na wolność uwięzionych. Chcesz wolności? Idź za słowem miłości, które Pan jak pocałunek składa na twoim sercu. Siostro, bracie - nie cuduj, bo cuda już są!

            Ksiądz Leszek Starczewski