Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Dobre Słowo 5.11.2016 r. - sobota w XXXI Tygodniu Zwykłym

Flp 4,10-19; Ps 112,1-2.5-6.8a.9; 2 Kor 8,9; Łk 16,9-15

Masz drobne?

Panie, ja nie mogę zebrać się do tego, aby być Twoim sługą. Ty mnie przynaglasz do tego i chcesz przemawiać także przez to rozważanie. Spraw, aby Twoje słowo rozbrzmiewało – było rozważone, przyjęte i niosło w życie.

Psalmista pisze krótko: Błogosławiony ten, kto służy Panu. To znaczy szczęśliwy i szczęście przeżywa ten, kto służy Panu. Jeśli nie służę Panu, to szczęścia nie przeżywam. Krótko i na temat! Wielką radość znajduje w jego przykazaniach ten, kto służy Panu. Przykazania nie stają się ciężarem, ale konkretną wskazówką: O, tędy! O, tak! O, dobrze! Ten, kto służy Panu, jest szczęśliwy!

Paweł zauważa, że służba Bogu bardzo precyzyjnie wprowadza w konkrety życia, to znaczy właściwie w każdych okolicznościach funkcjonuje i rozwija się. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Ten, kto służy Panu, kto pomaga mądrej miłości Pana przez Niego objawiać się innym, jest szczęśliwy i odnajduje się w każdych okolicznościach życia, nawet w forsie.

Pisze to do Filipian, jedynej wspólnoty, która nie tylko go słuchała, ale też dbała o jego stronę materialną, chociaż on wcale tego nie potrzebował, bo własnymi rękami zarabiał na życie. Filipianie prowadzili z nim otwarty rachunek przychodów i rozchodów. Jeżeli chodzi się za Panem, korzysta się z Jego słowa, w taki sposób, jakie to słowo otwiera, daje, przedstawia się, to w każdych okolicznościach naprawdę można odnaleźć się w drobnych rzeczach. W drobnych rzeczach człowiek jest odnajdywany, jeśli służy Panu. Proste? Prawda? Słowo Boże rzeczywiście takie jest - przyjmowane po prostu, tak po prostu także działa. A jeśli się służy trochę Bogu i trochę temu, co Bogu nie służy, to w pewnym momencie albo jedno będzie się nienawidzić, a drugie kochać, albo z tamtym będzie się trzymać, a tym wzgardzi. Nie da się po prostu na dwa fronty! Nie da się na dwa fronty!

Słuchając dzisiaj tego słowa, jesteśmy zaproszeni przede wszystkim do prostoty. A jeśli budzi się w nas kombinowanie, wątpliwości, to jest to zaproszenie. Do czego? Do tego, żeby się oddalić od Pana i powiedzieć: Nie, nie, nie, ja tego nie pojmuję. Ja… Ja… Ja…, czy raczej: Ty… Ty… Ty…? Do czegoś jesteśmy zaproszeni. Darujcie, że nie powiem wprost, do czego.

Także i przyjaźń jest miejscem, w którym można się odnaleźć tylko wtedy, kiedy się robi w niej przestrzeń dla Pana, kiedy drugiego człowieka traktuje się jako dar od Niego. W każdych okolicznościach z rzeczami, z osobami, Bóg do nas posyła łaskę, przemienia nas i pozwala nam się odnajdywać -  a właściwie nas odnajduje. Prosty sposób: pozwolić Bogu działać, nie kombinować. Pozwolić Bogu działać.

To kosztuje i budzi wątpliwość. Co robią faryzeusze, kiedy usłyszeli takie słowa? Ale teoretyk! Przecież gdy nie będzie miał pieniędzy, to sobie nie poradzi! On nie wie, że dzisiaj kupuje się wszystko! Nie masz kasy - nie masz szczęścia!Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. W innym tłumaczeniu czytamy, że: Słuchali tego wszystkiego zakochani w pieniądzach faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego. Porządni ludzie, bo spełniali przykazania, ale pewne sprawy trzeba załatwiać trochę w inny sposób. Wtedy Jezus mówi do nich prosto z mostu, otwartym tekstem – jak mówi żydowskie tłumaczenie – Staracie się wyglądać na sprawiedliwych w oczach innych, ale Bóg zna wasze serca. To, co ludzie cenią wysoko, dla Boga jest ohydą. Właśnie… To, co ja cenię wysoko, ten mój często podwójny tryb życia, trzymanie ze światem i trochę z Bogiem, jest ohydą, bo to zohydza mi smak życia i nawet siebie samego. Stąd mocne i stanowcze słowo Jezusa: Nie prowadź podwójnego stylu życia! Nie bądź trochę skomplikowany, trochę prosty!

Dziękuję Ci, Jezu, że nie tylko mówisz „nie”, nie tylko nakazujesz, ale nade wszystko dajesz szczęście. Błogosławiony ten, kto służy Panu. Dajesz łaskę, by to, co powiedziałeś, stało się konkretem w naszym życiu. Daj nam cierpliwość i wytrwałość w tych miejscach, w których coś w nas musi obumierać, by inne żyło, w których mamy wychodzić z siebie, by żyć naprawdę tak, jak Ty nas widzisz.

Ksiądz Leszek Starczewski