Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Dobre Słowo 20.10.2016r. Wspomnienie św. Jana Kantego, prezbitera

Ef 3,14-21; Ps 33,1-5.11-12.18-19; Łk 12,49; Łk 12,49-53

Co/Kto Cię weźmie?

            Panie Jezu, Twoje Słowo jest świeże. Proszę Cię, obudź tę świeżość także w naszych sercach, odzyskaj ją. Jesteśmy szczęściarzami, gdyż możemy pochylać się nad Słowem, a jednocześnie obdarowani - bo komu wiele dano, od tego się wiele wymaga. Pozwól nam, Duchu Święty, doświadczyć świeżości natchnień i mocy.

            Paweł pisze do Efezjan, będąc w więzieniu. Przestępca do nas pisze. Został tam wysłany przez swoich rodaków, którzy, przekonani o tym, że są pobożni, że troszczą się o świątynię, przypisali Pawłowi, że chce właśnie do świątyni wprowadzić pogan. Żydzi wywalczyli z Rzymianami prawo, że nie wolno im wydawać kary śmierci, oprócz jednego przypadku: jeśli któryś z pogan wejdzie na wewnętrzny dziedziniec świątyni, do miejsca dla nich świętego. Widniało nawet ostrzeżenie w języku greckim i łacińskim: Zginiesz, jeśli tu wejdziesz.

Święty Paweł udowadniał, że chrześcijaństwo nie jest sektą, że w chrześcijaństwie Jezus wypełnił wszystkie przepisy, które Żydzi całowali, czytając, gdyż z wielkim szacunkiem podchodzili do Pisma Świętego, do Tory. Zostaje on oskarżony o złamanie prawa, jest napadnięty, szarpany przez rozwścieczony tłum. Uratowało go obywatelstwo rzymskie, więc nie mogli mu wyrządzić krzywdy.

Trzeba zrozumieć Żydów, bo oni dbali o tę świątynię. Mieli kilka wygnań na koncie, a pewnego dnia pojawił się na dziedzińcu jakiś Rzymianin, prawdopodobnie pijany, i rozebrał się. Tłum się zdenerwował tak, że - według Józefa Flawiusza, żydowskiego historyka - stratował około tysiąc osób. Sytuacja była napięta, a jeszcze Paweł pisze do Efezjan, że dla Boga wszyscy ludzie to dzieci, że nie ma pogan, Żydów, Greków, muzułmanów - to są dzieci.

Paweł pisze do nas z więzienia i też chce uwrażliwić na to, że nawet, gdyby mnie albo ciebie ktoś tak potraktował, to nadal jest twoim bratem, twoją siostrą. Dlatego Zgina kolana przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i poganie i Żydzi i Grecy. I nawet ta osoba, której nie lubię, sąsiad, który może spać mi nie daje - to są dzieci Ojca. Paweł nie pisze z wściekłością do Żydów i o Żydach, ale z miłością. Wie, że nie ma sam z siebie siły, dlatego mówi: Zginam kolana moje przed Ojcem, żeby wzmocnił we mnie siłę wewnętrznego człowieka. To jest moc tego myślenia, które pochodzi z Objawienia Bożego, z Ewangelii, że Bóg jest Ojcem wszystkich ludzi i sam wie, że może być różnie. Święty Paweł miał spory z Żydami, na noże tam szło, a był intelektualnie mocny. Gdy go złapali, musieli wkroczyć Rzymianie, trzystu żołnierzy, kohorta, bo Żydzi chcieli go rozszarpać na kawałki. Nawet czterdziestu Żydów powiedziało: Nic nie weźmiemy do ust, dopóki coś takiego, jak on chodzi po świecie i podburzali. Rzymianie wkraczają, chronią Pawła. Apostoł najpierw mówi do Rzymian w języku zrozumiałym dla nich, a oni patrzą i mówią: O, jakiś wykształcony człowiek. A później odzywa się: Poczekajcie, ja teraz przemówię do ludzi i to po hebrajsku. Tamci zdębieli: Kto to jest? Taki mądry człowiek i wierzy w Boga, wierzy Bogu.

Paweł wie, że nie ma siły na tych ludzi, nie ma siły na siebie samego, na swoje słabości. On ma oścień dla ciała, nie ma siły na życie z innymi ludźmi: Zginam kolana moje przed Ojcem, żeby wzmocnił siły wewnętrznego człowieka w was i we mnie. Pamiętajcie, temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu oddajcie chwałę. Nie oddawajcie chwały waszym niechęciom do ludzi. Oddawajcie chwałę tylko Bogu, a On uczyni nieskończenie więcej, niż prosicie czy rozumiecie. Oddawajcie chwałę Bogu, a nie swojemu zdenerwowaniu na żonę, męża, wnuczkę, cały świat.

Zwracajcie się do Boga, bo On może więcej, niż wy potraficie. To jest ogień, który w was działa i będzie budził podziały. Nawet jeśli teściowa będzie przeciw synowej, to nie na zasadzie, że ona ma rację - bo możesz mieć rację, ale stracić relację z synową, teściową - ale tak, aby przez ten podział też objawić miłość do nich. To chce w nas zaszczepić Chrystus, który nie może się doczekać, żeby ten ogień pracował w tobie i we mnie. Pan dał ci łaskę nie po to, żebyś się schował i polerował swoje przekonanie, że już wszystko zrobiłeś, że dobrze żyjesz i już nie musisz więcej robić, jak tylko czekać, aż cię orszak anielski zaniesie do nieba w tej chwili. Nie, najpierw zaniesie ciebie czy mnie, grupa sąsiadów, ludzi, którzy cię denerwują. Koledzy, z którymi nie mogę się dogadać, będą mnie zanosić do nieba - nie orszak anielski. Po to otrzymałem łaskę, a Bóg może więcej, niż myślę, niż potrafię wymodlić, niż rozumiem i niech tak zostanie. Jemu chwała.

            Ksiądz Leszek Starczewski