Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Dobre Słowo 15.10.2016 r. - Wspomnienie św. Teresy od Jezusa, dziewicy i doktora Kościoła
 Ef 1,15-23; Ps 8,2-7; J 15,26b.27a; Łk 12,8-12


Dostarczając miłość na krawędzi odrzucenia

            Boże, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Ojcze pełny miłosierdzia i mądrości, proszę Cię, abyś udzielił nam Ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu tego, co się dzieje w nas i wokół nas. Dziękuję Ci za te osoby, które nie tylko modlitwą, ale także echem słowa, reakcjami wspierają trud głoszenia Ewangelii. Dziękuję Ci za te osoby, które w ogóle nie widzą takiej potrzeby, już nie czują głodu reagowania, którzy oddalają się także od rozważań tego słowa. Dziękuję Ci za te osoby, bo o nie też zabiegasz i chcesz – tak jak mówisz przez św. Pawła do Tymoteusza – doprowadzić wszystkich do pełni zbawienia. Daj nam tę świadomość, Panie, że twoje prowadzenie dotyka zawsze naszej konkretnej historii, doświadczeń i myśli. I daj nam, Panie, także doświadczyć, że kiedy mówisz, kogo mamy się bać, to nie żartujesz, że wielu w całkiem niezłych nastrojach i w przekonaniu: Co tu trzeba zmieniać?! Jest całkiem nieźle!, może po prostu potępić siebie. Dziękuję Ci, że Twoje zabieganie o nas jest tak konkretne, jak codzienne głoszenie Twojego słowa w Kościele, w liturgii, jak Twoja codzienna obecność w tylu egzemplarzach Pisma Świętego.


          Wspominałem już nie raz, a chcę dzisiaj podkreślić w kontekście Ewangelii, o bardzo podeszłym w latach zakonniku, który miał niebywałą chłonność w sprawach technicznych oraz w kwestii mentalności współczesnego sobie świata. Do monitora jego komputera była przyklejona fiszka z takimi słowami: Największy grzech to przekonanie o tym, że jest taki grzech, którego Bóg nie byłby w stanie odpuścić. Chyba to się na pierwszy rzut oka gryzie z tym, co mówi Chrystus. I to jest tak, jak z miłością od pierwszego wejrzenia. Jaki jest sposób na taką miłość? Spojrzeć drugi raz. Na pozór to się gryzie, ale tak naprawdę jest tego głęboki sens.


          Dzisiaj bardzo mocne kolejne słowa Jezusa. Czemu Pan tak dosadnie chce budzić świadomość swoich słuchaczy? Może dlatego, że tak bardzo mamy ją uśpioną w jakichś niechęciach do pogłębionych refleksji. Czasem kojarzymy rozmyślanie tylko z przygnębieniem w obawie o to, że możemy zapłakać i zaboleć nad swoim grzechem i że to będzie wszystko. Nieraz nie widzimy tego, że zapłakanie nad swoimi konkretnymi grzechami i nad zamknięciem się na świeżość łaski Pana może zaowocować niesamowitą bliskością. Bóg wylewa tam miłosierdzie oraz Ducha współczucia i ciągnie do siebie z prędkością, przy której najszybszy światłowód, dostęp do Internetu, jest po prostu jak lekko skapująca krew z nosa.


        W każdym razie Jezus wzywa bardzo mocno: Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. Nie będzie przebaczone. Papież Jan Paweł II mówi, że grzech przeciw Duchowi Świętemu polega na odmowie przyjęcia przebaczenia. I tutaj wydaje się, że sprawa ta może nas nie dotyczyć, bo jak nie chcieć przyjąć przebaczenia? Podejrzewam, że wielu z nas może ulec – ja obserwuję to u siebie – straszliwej pułapce tego, że: Przecież Bóg jest miłością, to każdy grzech mi przebaczy. Tak mi się pokaże, że ja w końcu skruszeję. Oby tak było, ale jest to bardzo niebezpieczne tłumaczenie, bo może ono przypomnieć usprawiedliwianie się człowieka - mężczyzny lub kobiety - który już siódmą osobę krzywdzi, zostawiając ją, ciągle tłumacząc to tym, że on szuka miłości. Siódma kobieta skrzywdzona, siódmy mężczyzna skrzywdzony -  bo oni szukają miłości.


         Słowo dziś zaprasza nas do mocnego obrachunku - jeśli wziąć jeszcze do tego Narodową Pokutę odbywającą się Jasnej Górze – do otwartości na Boże przebaczenie. Nie na swoje wyobrażenia o tym, jak mi Bóg przebaczy, ale na konkretne gesty klęknięcia przed Bogiem, postu, wyrzeczenia, pokuty - także i tej sakramentalnej. I sam Pan chce na podstawie działania Jego potęgi i siły, z jaką dokonał dzieła w Chrystusie, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy, nas także ująć i przeprowadzić.


       Organizatorzy Pokuty Narodowej mówili o działaniu Boga, który gromadził lud po to, aby publicznie podejmował pokutę. I temu ludowi posyłał dwóch proroków. Pierwszy to był prorok sądu, który przychodził i nazywał po imieniu grzechy, wytykał błędy z niebywałą precyzją, budzącą ból serca i łzy w oczach, dotykał ludzkich serc. A drugi to był prorok miłosierdzia wkraczający natychmiast po proroku sądu po to, żeby dostarczyć słowo, które leczy bardziej niż jakiekolwiek leki – słowo miłości Boga. Ale jedno z drugim jest połączone, nie idźmy na skróty. Przez krzyż do chwały. Ziarno ma obumierać, aby dawało życie, a nie obumierać dla obumierania.


        Największy grzech to przekonanie o tym, że jest taki grzech, którego Bóg nie byłby w stanie wybaczyć. I ten największy przejaw miłości, wszechmocy Boga może być bardzo perfidnie atakowany przekonaniem: No Bóg jest miłością. Bóg jest miłością. Za jaką cenę zdobywa cię Bóg?! I na ile ja, ty mamy tego świadomość?


         Niech Duch pokuty rozbrzmiewający dziś w Kościele w Polsce dotknie serc także i tych, którzy będą rozważać. Niech Pan będzie uwielbiony we wszystkich, którzy reagują i dają echo słowa, którzy pytają siostry i braci-  choćby ze Wspólnoty Dobrego Słowa i Eucharystii zobowiązanych do tego -  Rozważasz słowo? Czy wczorajsze bardzo mocne słowa Jezusa miałeś czas rozważyć, poddać się natchnieniom Ducha Świętego?


       Prowadź nas, Panie, i miej miłosierdzie dla nas i dla mnie, grzesznika mówiącego te słowa, bo chcę być ciągle Twoim narzędziem. I dziękuję Ci za braci i siostry, którzy o to dbają.


Ksiądz Leszek Starczewski