Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

 

 Dobre Słowo 9.10.2016 r. − XXVIII niedziela zwykła

2 Krl 5,14-17; Ps 98,1-4; 2 Tm 2,8-13; 1 Tes 5,18; Łk 17,11-19

Warto być wdzięcznym? Świnka skarbonka

Duchu Święty, proszę, pomóż nam odkryć przesłanie, które osobiście Jezus chce nam włożyć w serca. Bez Twojej pomocy nie będziemy słuchać, ale biernie czekać, aż głoszący słowo zacznie kogoś zabawiać. Proszę Cię także, abym ja nikogo nie zabawiał, tylko głosił słowo, które zbawia.

Warto być wdzięcznym, gdyż kto nie dziękuje, ten marudzi i truje. Na początek krótka ważna prawda związana z wydarzeniami, które są opisane przez Ewangelie. Potem będą trzy powody, dla których warto być wdzięcznym i trzy sposoby uczenia się wdzięczności.

Stało się – tak się zaczyna dzisiaj fragment Ewangelii. Rzeczywiście, to wydarzenie budzi emocje, bo zmierzający do Jerozolimy Jezus − według tego, co mówi Łukasz – przechodzi przez bardzo niebezpieczne pogranicze Samarii i Galilei.

Samarytanie, Galilejczycy i Judejczycy nie znosili się. Żydzi odmawiali im prawa do tego, żeby nazywali się pobożnymi. Zarzucali im, że w czasach prześladowań, zamiast trwać przy Jahwe, sprzeniewierzyli się temu Bogu i opowiedzieli się po stronie okupanta. Żydzi ich nienawidzili.

Warto tutaj wspomnieć, że my, chodzący do kościoła, słuchający słowa Bożego, doskonale wiemy, że nie wolno nienawidzić. Wielu z nas nie powie wprost, że nienawidzi, ale nie chce kogoś widzieć w swoim życiu. To jest nienawiść mimo tłumaczenia: Ja nic do niej nie mam. Ja nic do niego nie mam, ale nie chcę go widzieć. Każdy z nas może mieć taką pokusę.

Kiedy Jezus zmierza do Jerozolimy, wychodzi Mu naprzeciw dziesięciu trędowatych. Trędowaci to były osoby społecznie odsunięte na margines, dysfunkcyjne, czyli nie mogące funkcjonować normalnie w społeczeństwie. Jeden z przepisów określał, że mają stać w bezpiecznej odległości ( podobno minimum 50 metrów) i muszą krzyczeć, tłuc się kołatkami, że są niebezpieczni.

Biblia nie mówiła, że trąd jest karą za grzechy. Jednak niektórzy rabini żydowscy tłumaczyli: przecież nie spotkałoby cię nic złego w życiu, gdybyś dobrze robił; a jeśli cię spotkało coś (trąd), to znaczy, że grzeszyłeś. Dopiero Jezus pyta: Co wy wiecie o tym, kto zgrzeszył, a kto nie zgrzeszył? Skąd pewność, dlaczego ten człowiek był niewidomy, a tamten chory? Powolutku! Dystrybutorzy zdarzeń dziejących się wokół was, sędziowie sprawiedliwi, jedynie wiedzący wszystko! Bóg jest sędzią sprawiedliwym!

Trędowaci wychodzą naprzeciwko i krzyczą: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. To jest zawołanie świadczące o tym, że znają swoje miejsce.

Co robi Jezus? Stosuje się do przepisów prawa, mówiąc: Idźcie, pokażcie się kapłanom. Jeśli kapłan stwierdzi, czy zostałeś uzdrowiony, oczyszczony, złożysz dziękczynną ofiarę. Kiedy oni idą, zostają oczyszczeni. Jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem - ta postawa sprawia, że uznał w Jezusie kogoś posłanego od Boga, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. Tu dodaje Łukasz: A był to Samarytanin.

Okazuje się, że nagle znikają podziały. Spośród dziesięciu trędowatych jeden był Samarytaninem, więc pozostali to najprawdopodobniej Żydzi. Sytuacje kryzysowe pokazują, że jesteśmy ludźmi, że mamy ludzkie odruchy. Nie ma podziału na Samarytan i Żydów, nie ma podziału na tych, których chcę nienawidzić czy nie.

Kiedyś napadnięto pewnego kleryka i zabrano mu studenckie kieszonkowe. O, jak pomstował. Poszedł do swojego ojca duchownego z takim problemem: Ojcze, ja bym chciał przebaczyć, ale nie wiem, czy ja już to zrobiłem, czy nie. Po czym to poznać? Spowiednik mu opowiedział: Słuchaj, gdyby dziś był koniec świata i nagle okazałoby się, że do bram raju wchodzą ci bandyci przed tobą, wpuściłbyś ich..?

Może warto zapytać dziś siebie, czy gdyby ten, który ci deptał po piętach, stanął przed tobą czy przede mną do bram raju, wpuściłbyś go, czy powiedziałbyś: O, nie! Niech sobie idzie sam, ja takiego nieba nie chcę..? Co stanie się z tobą albo ze mną, jeśli tak zareaguję? Zostanę sam ze swoim życiem na wieki, czyli się potępię.

Jeśli dzisiaj to słyszysz, to być może Pan Bóg zaprasza cię do tego, abyś prosił Go o łaskę przebaczenia. Przebaczyć nie jest łatwo. Przebaczyć nie oznacza zapomnieć. Przebaczyć oznacza: zdrowo pamiętać, że ta osoba, która zraniła, też potrzebuje miłosierdzia. Przebaczyć to nie stwierdzić, że nic się nie stało. Stało się, co nie oznacza, że Bóg nie dał też siły na to, aby wybaczyć. Sytuacje ekstremalne są w stanie zjednoczyć nas, zdarzają się po coś.

Dlaczego dziś o wdzięczności? Kiedy ten Samarytanin wrócił, Jezus zapytał: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec, ten, którego odsądzałem od czci i wiary. Ten, który może dzisiaj leczy kaca, a ty, ja jestem w kościele… Może ten człowiek właśnie rozpoczął drogę nawrócenia, bo odkrył, że głupio zrobił. A ja na przykład mógłbym sobie pomyśleć, że jestem gość, bo przyszedłem do kościoła, nie tak, jak ten łajdak.

Jezus refleksyjnie mówi o wdzięczności. To nie jest atak. Czemu zapominasz o wdzięczności? Kiedy ostatni raz dziękowałeś? Kto dziś dziękował za to, że żyje? Nie ma powodów, żeby być wdzięcznym? Są. To w czym jest problem? Ja go nie widzę albo robię coś, przed czym przestrzegał Tymoteusza Paweł Apostoł, czyli zapominam, że jest okazja, żeby się nawracać.

Po co jest słowo Boże? Po to, żeby teraz postawić te osoby, które podziękowały dziś za życie i śpiewać im: Aniele ziemski bez winy, ozdobo naszej krainy? Nie. Jest to słowo wzywające do nawrócenia. Zacznij od wdzięczności, bo kto nie dziękuje, ten marudzi i truje. A może warto pomyśleć nad jakimś praktycznym ćwiczeniem? Na przykład o śwince skarbonce na środku stołu? Jeśli ktoś dzisiaj przy obiedzie marudzi, narzeka, wrzuca pięćdziesiąt groszy. Skoro mamy coś zastosować ze słowa w życiu, to może świnka skarbonka nam tu pomoże?

Potrzebne jest konkretne przełożenie, bowiem kto nie dziękuje, ten marudzi i truje, zanieczyszcza ekologicznie środowisko życia. Marudzenie, plotkowanie, szemranie, narzekanie zanieczyszcza nam środowisko życia, nie da się oddychać w takim domu. To jest gorsze niż papierosy. Skoro Jezus pyta o wdzięczność, to znaczy, że ona jest bardzo, ale to bardzo ważna.

Dlaczego warto dziękować? Dlatego, że wtedy uwielbia się Boga, człowiek mniej męczy się życiem. Drogie żony, która z was wczoraj dziękowała za męża? Drodzy mężowie, który z was dziękował wczoraj za żonę?

Warto dziękować, bo życie nie staje się takie uciążliwe. Mówi się, że na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą i to drzewo się nie odbije. Widzisz jakieś zło i ciągle tylko wypominasz, że mogłeś być inny, a mogłaś mi tak nie odpowiedzieć, wciąż jesteś tylko nastawiona na pretensje, że ten mąż to nie ma wcale czasu posłuchać cię albo ta żona - nie wiadomo, o co jej chodzi… Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą i drzewo się nie odbije. Na własne życzenie utrudniamy sobie życie, ale nie przyznamy się do tego. Narzekamy: ale Bóg mi dał życie…

Warto dziękować, bo życie staje się mniej uciążliwe. W Psalmie 107 jest napisane, że kiedy lud zapomniał o wdzięczności, Bóg pracą ponad siły ugiął go. Jeżeli odkrywasz w swoim życiu, że do czegoś nie masz siły, że coś cię przerosło, dzisiaj słowo Boże mówi: zacznij dziękować, bo za mało dziękujesz. Chyba ksiądz żartuje, że ja będę dziękowała za męża, że ja będę dziękował za żonę! Nie, nie żartuję. Ale on jest… - A ty jaka jesteś? Powiedz to uczciwie. Lepsza? Jeśli jesteś, to nie dziękuj. Zgłoś się do Watykanu, niech cię beatyfikują, bo może w twoich stronach rodzinnych sporo się już o tym mówi. Tam, gdzie życie cię przygniata, niewdzięczności bat cię smaga.

Dlaczego jeszcze warto być wdzięcznym? Jeżeli jestem wdzięczny Bogu, uwielbiam Go, On może pokazywać konkrety w moim życiu i mnie prowadzić, nawet w chwilach trudnych, w chwilach prób. Jeżeli jestem wdzięczny i uwielbiam Boga, może mnie prowadzić, bo Go traktuję jak Boga nawet w chwili kuszenia i prób.

Autor Listu do Koryntian mówi w dziesiątym rozdziale: Nie byliście doświadczani ponad ludzkie siły. Nie. Bóg, który jest wierny, nie pozwoli, abyście byli doświadczani ponad siły, lecz dopuszczając próbę, wskaże sposób jej przezwyciężenia. Jeżeli widzę tylko próby i narzekanie, że nie dam rady, to znaczy, że nie dziękuję. Jeśli nie dziękuję, Bóg nie może mnie przeprowadzić przez ucisk, bo ja chcę to sam zrobić, bo najważniejsze jest, że ja widzę, że mnie zranili, ja mam rację. Zamiast uwielbiać Boga, robię coś, co jeden ksiądz nazywa „jajecznicą”. Przychodzę do Boga i robię „jajecznicę”, bo tylko - ja, ja, ja! Ja zamiast Ty, Jezu. Jeśli nie zwracam uwagi na Niego, a zajmuję się sobą, to się morduję na własne życzenie.

Warto uwielbiać Boga i dziękować Mu, bo On w trudności wskaże mi rozwiązanie. Uwielbianie nie polega na tym, że dziękuję za to, że mnie zło spotkało. Nie. Dziękuję Bogu, że to zło, które mnie spotkało, nie wymknęło Mu się z prowadzenia mnie przez życie. Przecież nie będę się cieszył z tego, jak mi dobrze, gdy ktoś mi umarł! Świetnie, że mam nowotwór, chorobę odkryłem, więc Bogu dzięki! Nie o to chodzi.

Uwielbiam Cię, Boże, za to, że dajesz siłę i wskazujesz środki, które sprawią, że przejdę przez tę próbę. To się nazywa wdzięczność i uwielbianie Boga. Nikt normalny nie będzie się cieszył z powodu choroby. Są ludzie już na tym etapie. Jako kleryk chodziłem do pewnej pani z Komunią. Byłem wtedy marudny, znudzony, przybity tym, że jestem w seminarium, a ona miała chyba z jedenaście chorób i oczy pełne pogody: Proszę księdza, mówią, że najważniejsze jest zdrowie. Ja zdrowia nie mam, ale wie ksiądz, Pan Jezus dał mi wiarę. Cóż z tego, że miałabym zdrowie, gdybym wiary nie miała, a życie bym skopała i tyle. A tak to mam siłę, żeby przez to trwać. Skuteczniej do mnie przemawiała niż niejeden profesor.

Uwielbiam Boga za to, że daje siły do przejścia przez próbę, a nie cieszę się tym, że mi źle, że nie umiem wybaczyć.

Pierwszym sposobem uczenia się wdzięczności jest otwartość i prostota. Syryjczyk Naaman przyjechał jako trędowaty do Elizeusza, a prorok nawet do niego nie wyszedł. Jakiej to pokory i otwartości wymagało od niego, gdy mówi przez sługę: Zanurz się w wodach Jordanu siedem razy. Trędowaty odpowiedział: Co? Przecież żartujecie, tyle wód jest w Syrii,a ja będę się tu zanurzał w jakiś ściekach? Dochodzi do niego sługa i pokornie mówi (druga cecha - pokora): Panie, gdyby kazał ci zrobić coś ciężkiego, gdyby ci kazał nosić te worki z piaskiem cały dzień… Syryjczyk, admirał, przełamał się i zanurzył: Od tej chwili nie mam zamiaru składać wdzięczności nikomu innemu poza Bogiem Izraela. Chciał okazać wdzięczność Elizeuszowi, lecz ten mówi: Daj sobie spokój. Wziął zatem trochę ziemi, żeby pamiętać – to jest trzecia cecha uczenia się wdzięczności. Dlatego Paweł mówi do Tymoteusza: Pamiętaj. Wielkich dzieł Boga nie zapominajmy.

Otwartość, prostota, pamięć - w prostych rzeczach Bóg przychodzi.

Ksiądz Leszek Starczewski

Słowo

2020.06.27 - konferencja - o. Krzysztof Czeczko (17)
28 czerwiec 2020 08:03
2020-06-18_Szkoła modlitwy_głosi o. Marcin Fizia OCD (20)
2020.05.28 - Homilia - ks. Marcin Boryń (23)
28 maj 2020 20:47

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 359 gości oraz 1 użytkownik.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

698266
DzisiajDzisiaj89
WczorajWczoraj116
W tym tyg.W tym tyg.842
W tym mies.W tym mies.455
WszyscyWszyscy698266

logowanie

Zamknij:Close


  • Intencja nadesłana przez:
    Anonimowy proszący
    (Jan 10,2020)

    "O uratowanie małżeństwa Anny i Jacka."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Marta Kaleta
    (Jan 3,2020)

    " Proszę o modlitwę za zmarłego profesora z mojego liceum, Kazimierza Kieliana, wspaniałego..."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Anonimowy proszący
    (Nov 30,2019)

    "Proszę o uwolnienie z przekleństwa finansowego dla mojej rodziny"   Read more


Wyświetl listę intencji