Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Dobre Słowo 24.06.2016 r., piątek - Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

Iz 49,1-6; Ps 139,1-3.13-15; Dz 13,22-26; Łk 1,76; Łk 1,57-66.80

 

Nie za ostrożnie, czyli co by tu jeszcze pootwierać?

 

Duchu Święty, który przenikasz głębokości i najskrytsze z naszych pokładów egzystencji, przemyśleń, wspomnień, lęków, a także nadziei, wkraczaj w historię naszego życia właśnie teraz ze słowem Jezusa i czyń nas uległymi wobec tego, co On mówi, czyń słowo, które nam zasiewa urodzajnym.

Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Nie ma większego od Jana Chrzciciela, a Jan Chrzciciel w czasie swojej misji pewnego dnia powie: Potrzeba,by Onwzrastał,a jażebym sięumniejszał. Tak, w Bożym świecie jest mnóstwo zjawisk, które przerastają nasze kalkulacje i ustalenia. To, co przewidywalne w wierze według nas często staje się nierealne, a to, co nieprzewidywalne dotyka bardzo mocno rzeczywistości. Kontakt z Bogiem to kontakt z żywiołem, który ciągle nas otwiera na moc ukrytą w tym, co jest Jego istotą, czyli w miłości. Bo Bóg jest Miłością, a miłość jest z Boga.

W taki wir kontaktów i relacji, więzi wprowadza - właściwie u kresu swojego życia - Zachariasza. Pan przychodzi do niego po to, aby otworzyć przed nim perspektywy, które są absolutnie przez Zachariasza nie brane pod uwagę. Elżbieta mająca już swoje lata, będąca niepłodną, ma czas rozwiązania i rodzi syna.

Bóg, który sam jest otwarty, sam też potrafi otwierać. Dziś, kiedy przychodzi do nas ze swoją otwieralnością, gdy tylko zostanie przez nas potraktowany jako Ktoś żywy, jako żywioł, to także i w nas będzie dotykał tych miejsc, które potrzebują otwarcia.

Ludzie, którzy słyszeli reakcję matki Jana i imię, jakie ma mu dać, reagowali stereotypowo: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. A natychmiast otworzyły się jego usta... I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

Nasze reakcje stereotypowe, nasze reakcje w których mamy takie zaklepane przez nas takie poczucie bezpieczeństwa przy Panu Bogu, to średnio bezpieczne miejsca. Dlaczego? Dlatego, że nie wciągną nas w żywioł, a tylko żywioł Miłości jaką ma Bóg, Jego zdolność do otwierania - przy zaznaczeniu prawdy, że sam jest otwieralny na nas - może przeprowadzić nas przez życie, przez śmierć. Tylko Jego żywioł.

Zaproszeni jesteśmy dziś do tego, aby wziąć sobie do serca moc jaką ma Bóg poprzez nasze pragnienie, rozważanie też tego w tym, co w naszym sercu jest - moc otwieralności. Bóg staje przez to słowo i prawie nas pyta: Co by tu jeszcze otworzyć w tobie? W czym jesteś pozamykany? W czym nie dopuszczasz, że może być coś innego? I w czym też blokujesz dopływ tego żywiołu, który jest z Boga, który jest miłością.

Pan przychodzi po to, aby dotknąć nas tą mocą i zdolnością do otwieralności i zaprosić nas do tego, by dać się porwać żywiołowi. Kontakt z żywym Bogiem, to kontakt z żywiołem. Bóg jest ogniem pochłaniającym - mówi autor Listu do Hebrajczyków.

Panie, my często za ostrożnie podchodzimy do relacji z Tobą. Wejrzyj na nas i na te miejsca, w których zasiedzieliśmy się, w których nie dopuszczamy absolutnie, że mogłoby się coś tu wydarzyć i przełam nas, otwórz nas na Twoją otwieralność. Wprowadź nas w żywioł, którym jesteś.

Ksiądz Leszek Starczewski