Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Dobre Słowo 26.06.2016 r., XIII Niedziela Zwykła

1 Krl 19,16b.19-21; Ps 16,1-2.5.7-11; Ga 5,1.13-18; 1 Sm 3,9; J 6,68b; Łk 9,51-62

 

PdP

 

Duchu Święty, mówiąc do nas, spraw, abyśmy Cię usłyszeli i posłuchali, aby to słowo było żywe, żywsze niż upał.

Te słowa przypisuje się Senece: Jeśli nie wiesz, do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie będzie właściwy. Przenosząc to na grunt dzisiejszej Ewangelii, Bóg wie, dokąd nas powołuje, do czego nas powołuje. Wie, po co tu jesteśmy, dlaczego jeszcze tu jesteśmy, dlatego żadne z wydarzeń, które dzieją się w naszym życiu, nie są dla Boga zaskoczeniem. On w Swojej mądrości potrafił je przewidzieć, co nie znaczy, że marzył dla nas o złu. Potrafi też w swojej mądrości przez nie nas przeprowadzić.

Dziś w słowie jest o powołaniu i wyposażeniu na drogę powołania. Jest to myśl, która ma nas sprowokować do postawienia sobie pytania: Czy ja wiem, po co żyję? W klasie maturalnej na jednej z ostatnich lekcji każdego z uczniów pytam: Po co ty tu jesteś? Po co żyjesz?

Ci, którzy traktują to poważnie, mają z tym nie lada problem, bo nagle to, co jest takie oczywiste to, że się budzę, trzeba skonfrontować z odpowiedzią na pytanie: Ale po co to robię?

Jezus, który dziś w Ewangelii jawi się nam jako ten, który wreszcie, po ludzku rzec biorąc, postanawia − czyli przyjmuje taką postawę, że nic nie jest w stanie Go powstrzymać – udać się do Jerozolimy, bo wie, że dopełnia się czas Jego przejścia z tego świata. Idzie w mocy Ducha Świętego i jest gotów zmierzyć się z każdą przeszkodą.

Jeśli nie wiesz, do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie będzie właściwy. Jeśli nie wiem ja, jeśli nie wiesz droga siostro, drogi bracie, że Bóg chce cię przeprowadzić przez wszystko w życiu i doprowadzić do pełni zbawienia, to żadne wydarzenie cię nie będzie satysfakcjonować i cieszyć. A jeśli, to tylko na chwilę.

Święty Paweł, którego Bóg też powołał, którego właściwie drogę przekierował. Cały zapał, który miał, całą gorliwość, którą miał w zwalczaniu chrześcijaństwa Chrystusa, Jezus przekierował tę energię na to, by głosił Chrystusa.

Mówi: Zostaliśmy powołani do wolności, bo Bóg jako jeden jedyny, który zna nasze serca w pełni, chce, aby były szczęśliwe te serca, więc chce dla nich wolności. Dlatego święty Paweł mówi, że w czasie tej drogi, która prowadzi do celu zamierzonego przez Boga, należy korzystać z natchnień Ducha. Co to znaczy? Że jeśli Bóg do czegoś wezwał, jeśli Bóg coś nakazuje, to najpierw daje moc do tego. Jeśli powołał do czegoś, jeśli to jest z Jego natchnienia, to daje absolutnie wszystko, żeby to spełnić, dlatego Paweł mówi: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Pożądania ciała w Piśmie Świętym to wszelkie przeszkody, te, które budzą się w naszych myślach, w naszych zmysłach, naszej pożądliwości, ale też te przeszkody, które przynosi świat. Mówi: postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała.

Czy dla którejś mamy, która kocha swoje dziecko, jest coś nie do wykonania? Czy dla człowieka, który odkrył, że Bóg go powołał, wezwał do tego, by przeszedł przez tę ziemię, że dał mu siłę do tego, jest coś nie do pokonania, jest coś nie do przejścia?

Jeśli nie wiesz, do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie będzie właściwy, byle rzecz zbije mnie z tropu. Jeśli fundament, jakim jest darmowa miłość Boga, mądra miłość, wychowująca, cierpliwa, pouczająca miłość zostanie zachwiany, to choćbym budował coraz większą ilość pięter, to runie. Jeśli fundament leży, to mogę sobie wznosić nie wiem jakie budowle.

Dziś słowo Boże chce nas upewnić, że w sakramencie chrztu i przez tyle sakramentów, też przez sakrament Eucharystii, otrzymujemy wszystko do tego, by stawiać czoła codzienności, bo otrzymujemy to od kogoś, kto po pierwsze jest Bogiem, po drugie jest wszechmogący, dla Boga nie ma nic niemożliwego, a po trzecie - najważniejsze - to, że jest Bogiem, jest wszechmogący, związane jest z miłością. A miłość w nauczaniu biblijnym, w nauczaniu Kościoła to troska o rozwój dobra w nas.

Siostro, bracie, sam siebie też pytam, bo to nie jest zabieg tylko kaznodziejski, sam gryzłem się z tym tekstem, wiesz do jakiego portu płyniesz?

Ilu z nas pogłębia w sobie świadomość, że nie jesteśmy przypadkiem na tym świecie? Jak mówiliśmy tydzień temu, cytując księdza Jana Kaczkowskiego: Mamy znacznie mniej czasu niż nam się wydaje? Ilu z nas pogłębia tę świadomość, że zostało wyposażonych? Ilu czerpie z tej mocy? A ilu z nas zapomniało, o czym była Ewangelia?

Prośmy Pana, aby w Swoim miłosierdziu budził w nas świadomość, że jestem świadom, że On jest świadom zamiarów, jakie ma względem nas, że nawet kiedy my nic nie pojmujemy z tego, co się dzieje, jesteśmy zaproszeni do zaufania, prowadzi nas po właściwych ścieżkach przez wzgląd na Swoją chwałę, na Swoją obecność, wyposaża nas Swoim Duchem, obdarza wszystkim, co potrzebne do tego, by iść cokolwiek dzieje się w życiu. By – jak mówił papież Benedykt – mieć nadzieję, która rodzi się z przekonania, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, taką nadzieję, która pozwala stawiać czoła codzienności.

Jeśli nie wiesz, do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie będzie właściwy.

Ksiądz Leszek Starczewski