Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

Dobre Słowo 19.06.2016 r., XII Niedziela Zwykła

Za 12,10-11; Ps 63,2-6.8-9; Ga 3,26-29; Łk 9,23 ; Łk 9,18-24

 

Monolog Mumii?

 

Zaduch naszych grzechów i świeżość, pokój słowa Bożego. To jest właśnie ten klimat, w którym Bóg chce z nami rozmawiać. Duchu Święty, pomóż nam, abyśmy nie byli jak mumie, ani ja, który przepowiada, ani moi bracia i siostry, którzy mają słuchać i rozważać, ale żebyśmy byli żywymi osobami, z którymi da się porozmawiać. Bóg nas tak traktuje, jak osoby, z którymi można porozmawiać.

Ciągle uczymy się życia. Miłośnikiem życia jest Bóg, także On je zna najlepiej. Pokazał to przez Swojego Syna, Jezusa, że zna życia. Zna i potrafi rozróżnić śpiew: Hosanna Synowi Dawidowemu, a także: Ukrzyżuj Go! Zna życie i chce nas życia uczyć, dlatego przychodzi do nas. Chce do nas przemawiać w różny sposób.

Słowo Boże nam dzisiaj podpowiada takie trzy sposoby. Pierwszy: Bóg nie chce monologu. Nie chce mówić, mówić i mówić, tylko chce poznawać także naszą wersję wydarzeń, nasze zdanie, nasze opinie. To jest trochę tak, jak z mądrym wychowawcą, pedagogiem, nauczycielem, rodzicem, który nie jest tylko po to, żeby coś powiedzieć dziecku i tyle, ale też po to, żeby posłuchać dziecka i spróbować odpowiedzieć mu w języku zrozumiałym dla niego. Bóg nie chce monologu. Naprawdę, nie chce monologu. Chce dialogu.

Chyba to już mówiłem, jak kiedyś rozmawiałem z jednym z ojców, który mówi, że ma diabła w domu. Skąd takie odkrycie? – Tak. Mam diabła. Ma siedemnaście lat, to mój syn. − To egzorcysta był, że stwierdził coś takiego? – Nie, ale jakby ksiądz wiedział, jak gówniarz nie chce słuchać, nie chce wypełniać poleceń, nie chce się uczyć. Ja się go zapytałem: A czy pan go kiedyś wysłuchał? – Jego się nie da słuchać. Proszę księdza, jakie on głupoty gada! − Pytam się bardzo poważnie, proszę pana. Czy pan go kiedyś wysłuchał, posłuchał jego opowieści, jego wersji wydarzeń? Nerwy dalej trwały. Ile pan ma lat? – Prawie pięćdziesiąt. A on? – Siedemnaście. Może się pan odnaleźć w tym życiu? – Wie ksiądz, nie jest łatwo. – Pan ma pięćdziesiąt lat i nie może się odnaleźć w życiu, a on ma siedemnaście lat.

Czy o to chodzi, że ja usprawiedliwiałem jakieś szczeniackie wybryki? Chodziło o próbę zrozumienia, że tam wewnątrz tego serca jest kocioł, że on wchodząc w świat, nie rozumie swojego ciała, co się z nim dzieje, swojej psychiki. Nie chodzi o usprawiedliwianie. Podstawą wychowania jest konsekwencja. Chodzi o wejście w czyjeś położenie. Zrobiło mu się głupio i ten dorosły mężczyzna zaczął płakać, bo się okazało, że były monologi, odczyty, obwieszczam ci, co następuje. Jeszcze raz powtórzę, że nie chodzi o usprawiedliwianie szczeniactwa, niedojrzałych postaw, ale chodzi o próbę zrozumienia, co się tam dzieje.

Bóg tak robi. Prowadzi z nami dialog. Mówi do nas i nas słucha. Psalmista to świetnie rozpoznał. Boże mój, szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą.
Wprawdzie rozmija to wołanie i szukanie Ciebie na różne używki, nieraz na różne nadużycia, ale ciągle Ciebie szuka.

Psalmista w innym miejscu powie: O Tobie mówi moje serce: <<Szukaj Jego oblicza>> (Ps 27). My mamy wpisane w siebie, w swój byt szukanie i pragnienie Boga. Bóg przez te pragnienia do nas mówi, przez moment stworzenia zostaliśmy wewnętrznie wręcz zaprogramowani na szukanie Boga. Mamy żyć dla Boga, przez Boga i z Bogiem.

Jak robią badania archeologiczne w różnych miejscach na świecie, to gdzie by nie robili badania, to wszędzie są jakieś miejsca, w których ludzie mniej lub bardziej pierwotni robili kult, szukali bóstwa. Skąd się to wzięło? Oni się umówili, smsy sobie wysyłali? – Jest to w sercu. Bóg z nami mówi przez nasze serca, przez nasze pragnienia, przez to, co się w nas dzieje, przez wszystko, co się w nas dzieje, nie tylko przez te szlachetne pobudki, przez te złożone rączki, przez te piękne pobożne figury, które potrafimy tutaj często postawić, także przez to, co podłe, przez nasze puszczone nerwy w domu, przez to, że brak nam cierpliwości do siebie samych i do całego majdanu zwanego życiem.

Przez wszystko mówi do nas Bóg. Prowadzi z nami dialog. Szukaj Boga w tym, co się dzieje w twoim życiu, nie tylko w jakiś nadzwyczajnych wydarzeniach, pielgrzymkach, na które się jeździ. Dobrze, że się jeździ na pielgrzymki, ale na próżno się jeździ, jak się Go nie znajdzie w tym sanktuarium, jakim jest moje życie, moje serce. Moje serce jest pierwszym sanktuarium, gdzie żyje Bóg.

Jeśli będę tego szukał tam, tam, tam, jeździł po całym świecie, a nie znajdę Go tu, w swoich teraźniejszych przeżyciach, to szukanie Go w świecie, może się okazać fiaskiem, bo będzie to tylko zasłona dymna. Te wszystkie praktyki pobożne będą zasłoną dymną. Bóg mówi: Chcę, żebyś Mnie najpierw znalazł w twoim życiu. Twoje ciało nawet o mnie mówi, z wszystkimi jego zachowaniami, gestami i z pożądliwością. Wszystko woła o Mnie.

Ciało moje tęskni za Tobą, jak ziemia zeschła i łaknąca wody. W upał można sobie wyobrazić tę ziemię, a w upał grzechów nasze ciało jest spieczone grzechem i pragnie kropli miłości Bożej.

Bóg dialoguje z nami przez nas, przez nasze pragnienia. Psalmista mówi: Wzniosę ręce w Twoje imię, będę wznosił do Ciebie ręce Boże, bo one Ciebie wołają, Ciebie szukają.

Święty Augustyn powiedział zdanie, które jest trudne i można by opacznie rozumieć, że nawet kiedy człowiek wchodzi w grzech, to gdzieś tam było pragnienie Boga. Czy to jest usprawiedliwianie grzechu? Nie. Czym jest grzech? Błędnym krokiem w drodze do Boga, a Bóg, który uczy nas, słucha nas, patrzy na nas, tak widzi grzech, jak błędny krok w drodze do Niego. Jak mamunia, która uczy chodzić swoje dziecko, dziecko się przewróci, to robi scenę temu dziecku, że się przewróciło? A jak przyjdzie obsmarkane, pobrudzone przez te swoje kupcie, to co robi mama? Wyrzuca? Mówi: A idźżesz ty? Czy przyjmuje to dziecko i przytula?

Kiedyś kapelan w szpitalu opowiadał mi taką sytuację. Wiesz co, wiele rzeczy widziałem, ale idę sobie korytarzem kiedyś, a tu mama tak przytula dziecko. Myślę, co to, pewnie jakaś operacja czy coś, tak czule przytula, tak pięknie, że aż mnie wmurowało. Nieraz to, jak patrzę na Najświętszy Sakrament, to nie mam takiego zatrzymania, jak wtedy miałem. Podchodzę bliżej i patrzę, a to dziecko ma zniekształconą twarz, poparzoną. Matka je tuli.

A Bóg? Jak tego nie widzę? Jak tego nie widzisz, siostro, bracie? To jest problem Boga, że ja tego nie widzę? Coś nam przeszkadza, bo nasze serce jest jak przepaść. Każdy grzech, każde zło, każdy osąd drugiego człowieka zamyka nas na widzenie Boga, zniekształca nam Jego obraz.

Jeżeli ktoś przechowuje w swoim sercu grzech, to niech się nie dziwi, że nie czuje Boga. Moje serce mówiło o Bogu. Jak mówiło, jak przechowuję w sercu grzech, no jak? Dialog, a nie monolog. Nie nam głowami, ale wchodzi w nasze położenie.

Druga z trzech rzeczy, o których dziś słowo Boże mówi, to zachęta, że skoro Bóg mówi, to trzeba patrzeć, trzeba słuchać. Psalmista mówi: Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni. A prorok Zachariasz - co mówi w Pierwszym Czytaniu? Wyleję ducha pobożności, Bóg to sprawi. Dokładnie, już niektórzy tłumaczą, że ducha współczucia, wejścia w położenie także i Boga, który mnie szuka. Po co? By patrzyli na tego, którego przebili, żeby nad Nim boleli, jak boleje się nad jedynakiem, płakali nad Nim, jak płacze się nad pierworodnym, żeby ich serce z tych słabości, z tych grzech, z tej ślepoty było oczyszczane. Ale trzeba patrzeć.

A żeby patrzeć, trzeba mieć czas, jak zakochani, którzy patrzą sobie w oczy, jak małżonkowie, którzy odświeżają swoją miłość po iluś latach i organizują sobie taki wieczór, żeby dzieci były u rodziców, a oni, żeby mogli sobie pojechać na kolację, pewne rzeczy wyjaśnić. Patrzeć. Aby patrzeć, wpatrywać się. Dokąd się wpatrywać?

Psalmista nie pozostaje tutaj bez odpowiedzi na to pytanie. Aby ujrzeć Twoją potęgę i chwałę, aby zobaczyć, że Twoja łaska jest cenniejsza od życia, czyli patrzeć aż zobaczę, nie robić sobie tylko selfie z Jezusem. Przyjść na chwilę wpaść, jeszcze jakiś magiczny znak. Zobaczcie, ile my takich magicznych znaków robimy. Ale po co to jest? Tak bez szacunku, bezmyślnie. Wszystkim nam się to zdarza. Ale patrzeć, wpatrywać się, aby zobaczyć. A żeby się wpatrywać, trzeba mieć czas.

Jeśli Psalmista mówi: Zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma, bo też mówi o swojej potędze. To kiedy ten Bóg mnie podtrzyma? Kiedy Mu zrzucę troskę. A kiedy mu zrzucę troskę? Jak znajdę też czas na to. A jak nie znajduję czasu, żeby zrzucić troski na Boga, to troski mnie przygniatają. Jak nie znajduję czasu, żeby zrzucić troski na Pana, to co? One mają same przejść? Nie przejdą. Święty Boże nie pomoże.

Patrzeć, wpatrywać się, by ujrzeć, po to, aby – jak powie autor Drugiego Listu, św. Paweł do Galatów – odkryć, że należę do Chrystusa. To znaczy, że należę do kogoś, kto potrafi współczuć moim słabościom, kto przeszedł przez śmierć, kto mnie przeprowadzi przez wszystko w życiu, bylebym z Nim był.

Patrzeć, słuchać aż dotąd, aż moja dusza nasyci się obficie. Mówi Psalmista: Moja dusza syci się obficie. Aż się nasyci moja dusza.

Już nieraz mówiliśmy, wyobraźmy sobie, ktoś podjeżdża samochodem na stację benzynową, ma bak sześdziesięciolitrowy i w pięć sekund ma się nalać mu tam paliwo. Tak samo jest tu. Siostry, bracia, ja też to mówię do siebie, jeśli nie poważnie traktujemy Pana Boga, nie jako kogoś, kto żyje, kto ma serce, z kim można się spotkać, to jak On nas ma napełniać? To nie jest magik!

Patrzeć, wpatrywać się, aby należeć do Niego, robić to aż dotąd, aż się stanie. Czasem bardzo długo trzeba czekać, czasem jest to rzeczywiście jakiś krótszy moment. Bóg nigdy nie zawodzi. Jeden ze świętych mówił: Chyba my trzy minuty za wcześnie wstajemy z modlitwy, wyznaczając limit Panu Bogu. Ilu z nas wyznacza czas tutaj, patrząc na zegarek? Znowu gada, znowu to się przedłuża. Ilu z nas to robi? A ilu z nas jak zakochany i czasu nie liczy?

Po dialogu, który nie jest monologiem, po wpatrywaniu się i słuchaniu, dotąd aż się ujrzy, trzecia ostatnia rzecz, którą podpowiada nam dzisiaj słowo, to odpowiadać. Nie tylko słuchać dialogu i rozmawiać, nie tylko wpatrywać się, ale odpowiadać. Bóg jest zainteresowany moją i twoją wersją wydarzeń.

Dzisiaj Jezus pokazuje to w sposób wybitnie konkretny, kiedy wstając z modlitwy, napełniając się Duchem Świętym, zwraca się do swoich uczniów: Słuchajcie, jakie są opinie na Mój temat? Za kogo ludzie Mnie uważają? Za kogo uważają Mnie tłumy? On naprawdę chce się dowiedzieć, jaka jest nasza wersja wydarzeń.

Relacjonują Mu, za kogo Go uważają - ma wysokie notowania w tych rankingach, w tych słupkach poparcia. Ae pyta ich: A wy za kogo Mnie uważacie? I wtedy opowiada Piotr: Za Mesjasza Bożego. Trafił w samo sedno. Nie tylko za uzdrowiciela, nie tylko za filozofa, nie tylko za nauczyciela, za miłego człowieka, taki słodziak z tego Pana Jezusa, ale za Mesjasza, czyli za kogoś, kto ma moc przeprowadzić nawet przez śmierć, przez cierpienie, do życia, z grzechu do łaski. Za tego Go uważają.

W trzeciej postawie, w której odkrywamy też spotkanie z Bogiem, to jest postawa odpowiedzi, bardzo konkretnej odpowiedzi dawanej przede wszystkim konkretami naszego życia. Siostro, bracie, z tobą da się żyć w domu? Zapytaj się kogoś w domu, czy się da z tobą żyć, czy można przy tobie nie tylko żyć, ale się też rozwijać. To jest jedno z kryterium tego, jaka jest nasza odpowiedź. Nie będziemy szukać w jakiś wielkich deklaracjach. Czy da się ze mną żyć? W przyjaźni, w małżeństwie, w byciu rodzicem, w byciu dzieckiem.

Piotr odpowiada dzisiaj w sposób bardzo odważny i pewny. Łukasz nie zauważa pewnego szczegółu, my też na niego teraz nie będziemy zwracać uwagę, ale trzeba powiedzieć, że odpowiedzi Piotra były jeszcze inne. Może sobie przypominamy, kiedy Jezus wprowadzał coraz bardziej w tajemnicę tego, że jest obecny w świecie, w Eucharystii. Mówił, że trzeba będzie jeść Jego ciało, to część ludzi wtedy stuknęła się i powiedziała: A co ty opowiadasz. Chce się zabić? Samobójca? I odeszli. Jezus się pyta: Wy też chcecie odejść? Wtedy Piotr odpowiada, wyznając kolejny raz: Ale Panie, myśmy się przekonali, że Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żyjącego. Odpowie też w czasie Ostatniej Wieczerzy: Panie, wszyscy Cię opuszczą, ale nie ja. Na mnie możesz liczyć.

Stchórzy i wyprze się Go, ale jak mówi nam tradycja, odpowie ostatni raz, nauczywszy się życia, kiedy odda za Jezusa życie, nie czując się godny, jak mówi tradycja i zostanie przybity do krzyża głową na dół. To będzie jego ostatnia odpowiedź, bo moment śmierci jest najważniejszym momentem w naszym życiu.

Stąd Maryję prosimy: Módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Mówią: Jakie życie, taka śmierć. Najważniejszy moment naszego życia, to moment umierania. Tam będzie najważniejsza odpowiedź.

Przechodzimy przez wiele rzeczy, jak Piotr przeszedł przez wiele rzeczy w swoim życiu, żeby nauczyć się być gotowy na najważniejszy moment naszego życia, żeby w momencie śmierci z Bogiem, który ze mną dialogował, z Bogiem, w którego się wpatrywałem i nauczyłem, temu Bogu powiedzieć: Chcę do Ciebie.

Choć będą wytaczane armaty przez złego ducha, przez naszą przeszłość różnych obrzydliwości, o których pozapominaliśmy, uświadomimy sobie to, że nie byliśmy tacy święci, jak myślimy. I w tym momencie, jeśli nauczymy się dialogować z Bogiem, wpatrywać w Niego, Bóg powie: Chcę cię w niebie.

Jeśli nauczyliśmy się do Niego wracać także przez spowiedź, to rzucimy się Mu w ramiona. A jeśli całe życie mieliśmy pretensje do całego świata, że nas skrzywdził, do siebie samych, do kogoś innego, to się skupimy na sobie. A skupić się na sobie, to znaczy się potępić.

Słuchając dzisiejszego słowa Bożego, Boga, który nas uczy życia i dialoguje z nami, chce, żebyśmy się w Niego wpatrywali i Mu odpowiadali, zapytajmy samych siebie, a może zapytajmy kogoś w domu o wiarę, porozmawiajmy o wierze.

Ksiądz Leszek Starczewski

Słowo

2020.06.27 - konferencja - o. Krzysztof Czeczko (16)
28 czerwiec 2020 08:03
2020-06-18_Szkoła modlitwy_głosi o. Marcin Fizia OCD (19)
2020.05.28 - Homilia - ks. Marcin Boryń (23)
28 maj 2020 20:47

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 464 gości oraz 1 użytkownik.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

698159
DzisiajDzisiaj98
WczorajWczoraj126
W tym tyg.W tym tyg.735
W tym mies.W tym mies.348
WszyscyWszyscy698159

logowanie

Zamknij:Close


  • Intencja nadesłana przez:
    Anonimowy proszący
    (Jan 10,2020)

    "O uratowanie małżeństwa Anny i Jacka."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Marta Kaleta
    (Jan 3,2020)

    " Proszę o modlitwę za zmarłego profesora z mojego liceum, Kazimierza Kieliana, wspaniałego..."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Anonimowy proszący
    (Nov 30,2019)

    "Proszę o uwolnienie z przekleństwa finansowego dla mojej rodziny"   Read more


Wyświetl listę intencji