Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Dobre Słowo 27.05.2016r. – piątek w VIII Tygodniu Okresu Zwykłego

1P 4,7-13; Ps 96,10-13; Mk 11,11-25

 

Ostrze konkretów roztropnej miłości

 

Wszystkich koniec jest bliski oraz niech już nikt nigdy nie je owocu z ciebie. Dzisiaj w liturgii mocne słowa. O co w nich chodzi?

Duchu Święty, pomóż nam odkryć to, co Jezus zamierzył dla każdej i każdego ze słuchających tego rozważania. Pomóż nam, Duchu Święty, przyjąć to słowo, przejąć się nim i pozwolić, abyś mógł przez nas wprowadzić je w życie.

Mocne zagęszczenie napięcia jest dzisiaj w słowie Bożym. Zaczyna Piotr, który chce, aby koncentrować wzrok na Tym, który jest najważniejszy. Rozpoczyna ten fragment od słów: Wszystkich koniec jest bliski. Mocno także idzie Jezus. Najpierw ogląda świątynię w Jerozolimie, później poczuwszy głód, nie spotyka na drzewie figowym owoców i wypowiada słowa: Niech już nikt nigdy nie je owocu z ciebie.

Ta determinacja to bardzo wyraźny sygnał, że wszystko ma swój czas. Nie musimy chyba wielkich filozofów w sobie odszukiwać, żeby poczynić prostą obserwację: Czas strasznie szybko pędzi. Lata pędzą. Czas pędzi. Tygodnie, dni pędzą. Wszystko zmierza do wypełnienia się. Pytanie: Czy ten czas, który mija, to czas, w którym Bóg może wypełniać nas sensem, swoją mądrością? Bywają takie pokusy - i myślę, że niejeden i niejedna z nas, tym pokusom ulega - żeby za wszelką cenę złagodzić, odłożyć w czasie coś, co w tej chwili nazywa się dziś, teraz.

Piotr apelując do tych, którzy usłyszeli słowo, że: Wszystkich koniec jest bliski, akcent kładzie na roztropność, trzeźwość i modlitwę. Wszystkie te trzy rodzą się w kontakcie z Bożym słowem. Bo przecież to Boże słowo rozważane w mocy Ducha Świętego uzbraja nas mocą z wysoka w mądrość, w roztropność. Wybierać tropy, które naprowadzają mnie na bliższą relację z Bogiem i ludźmi. Trzeźwość - otrzymana mądrość potrzebuje trzeźwego myślenia. Trzeźwego to znaczy tego, które pozwala odkryć: Czas jest krótki. Wszystkich koniec jest bliski. Nie ma powodu do tego, by inwestować w zwłokę, w odkładanie czegoś. Trzeźwość to zdrowy osąd, który pozwala stąpać po ziemi w drodze do nieba. I te dwie w oparciu o słowo Boże - również ze słowa Bożego – budzą w nas modlitwę. Bo można teoretycznie mieć milion rzeczy poukładanych, można wiedzieć o tysiącach spraw, ale jeśli zabraknie ducha modlitwy, to zostanie tylko teoria, którą: a) rozgrywać się będzie na jakichś pustych obrzędach, bezdusznych praktykach; b) wprawi nas w takie mdłości, że z niej zrezygnujemy i w zamian za to – bo pustki, próżni się nie obserwuje w przyrodzie – pojawią się namiastki, pozory pobożności, pozory szczęścia, czasem od używki do używki jakiejkolwiek.

Nie myślmy wyłącznie o tych najbardziej spektakularnych, bo można się fascynować i przejadać coraz to nowymi wrażeniami po odsłuchaniu takiej, czy innej konferencji. Można używać sobie przez plotkarstwo, przez potępianie, przez obojętność. A zatem przez przeróżne używki będzie próbowało się zapełnić głód serca. I się nie uda! Bo głód serca może napełnić tylko Jezus! Ten, który przeklina drzewo figowe, wypędza nie tylko sprzedających, ale także kupujących w świątyni. I Ten, który to wszystko jakby puentuje dziś w Ewangelii: Miejcie wiarę w Boga. Tę wiarę przekładającą się na życie. Naprowadza na modlitwę: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie. Bo jeśli stajesz do modlitwy bez przebaczenia, bez otwarcia się na łaskę przebaczenia, bez prośby o to, żeby przebaczenie w tobie dokonał Bóg, twoje słowa obijają się jedno o drugie i mówisz, że się modlisz i jedyne, co robisz to nabierasz obrzydzenia do wymysłu, jaki nazwałeś modlitwą, bo ona nie jest skuteczna i nie działa.

Panie, wejdź, wkrocz w nasze życie tak skutecznie Twoim słowem, abyśmy rzeczywiście doświadczyli roztropności, aby istotnie dotknęła nas trzeźwość myślenia i aby to było zakorzenione w modlitwie inspirowanej Twoim słowem.

Ksiądz Leszek Starczewski