Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

25 Kwi 2020;
09:00AM - 03:00PM
Spotkanie formacyjne na Wesołej
16 Maj 2020;
09:00AM - 03:00PM
Spotkanie formacyjne na Wesołej

Do ostatniej chwili

W taką pułapkę wpadł dzisiejszy gość, który nawet w Ewangelii imienia nie ma – bogacz. Łaził po galeriach, kupował ciuchy z najwyższej półki – purpura. Dzień w dzień świetnie się bawił. Czyimś kosztem też. Na czym polegał jego problem? Na tym, że miał kasę, że miał najlepsze ciuchy? No pewnie, że nie. Kogoś stać – ok. Dopóki się nie lansuje, nie zdobywa przez to przekonania, że jest lepszy od innych ludzi, to sprawa nie jest najgorsza. Ma, to ma. Niektórzy tak, mają, że muszą sobie coś kupić, żeby poczuć się lepsi, niż inni. Nie lepiej się poczuć, bo to jest inna bajka. Czasem tak ktoś ma, że odreagowuje, gdy pójdzie na zakupy. Spoko. Ale poczuć się lepszym, niż inny, jeszcze tak to pokazać, żeby się lansować?!

Jr 17,5-10; Ps 1,1-4.6; Łk 8,15; Łk 16,19-31

Do ostatniej chwili

Przez Swojego Syna Bóg mówi, że przyszedł, żebyśmy życie mieli w obfitości, czyli, żeby nasze życie miało taki rozmach, żeby było obfite. Prośmy Ducha Świętego, żeby nam pomógł zaczerpnąć do obfitości życia, żeby nam się chciało coraz bardziej żyć, mimo tego, że życie nie jest łatwe i nie będzie łatwe. Łatwa i szybka jest śmierć.

Wczoraj rozmawiałem z panem, który wykłada na Politechnice, pomagał mi trochę w technicznych sprawach związanych z komputerem. Powiedział mi jedną rzecz, która mnie mocno zastanowiła. Padły mu dyski. Mówił tak: Wie ksiądz, tyle pracuję, opanowałem tę technikę, ale nie wiem, co jest grane, że padły mi dyski. Dopiero rozkminiliśmy z kolegami, że wszystko na to wskazuje, że ta seria dysków jest podobna do serii telewizorów, które kiedyś puścili na rynek w korzystnej cenie. Załączony był do niego malutki sprzęcik, który sprawiał, że dokładnie po iluś godzinach pracy on miał paść. Po co? Żeby kupić nowy. Mówię: Chyba żartujesz. On odpowiedział: Sprawdzone, dokładnie odkryliśmy, że tak to mniej więcej działa. Żeby puścić coś na rynek, żeby coś później szło, to mniej więcej coś takiego zastosowano.

Jak to się ma do dzisiejszej Ewangelii, do naszych czasów, do tego, co z tą Ewangelią moglibyśmy zrobić? Otóż, każdy z nas, jak tu jesteśmy, nie ma pojęcia, że jest taka część w nas, którą możemy sobie zaaplikować, która, wcześniej, czy później zaowocuje tym, że padniemy. Jest to obojętność. Jest to jedna z tych części, która sprawia, że dyski w nas też mogą paść. Ilekroć się na nią zgadzamy, ona ma swoją żywotność, przez jakiś czas chodzi, nawet fajnie jest, pozbijasz się z innych, czy ja się pozbijam z innych. Powiem, że to mnie nie interesuje, że mogę sobie zrobić dystans, ale przychodzi moment, że to rozwala cały system.

W taką pułapkę wpadł dzisiejszy gość, który nawet w Ewangelii imienia nie ma – bogacz. Łaził po galeriach, kupował ciuchy z najwyższej półki – purpura. Dzień w dzień świetnie się bawił. Czyimś kosztem też. Na czym polegał jego problem? Na tym, że miał kasę, że miał najlepsze ciuchy? No pewnie, że nie. Kogoś stać – ok. Dopóki się nie lansuje, nie zdobywa przez to przekonania, że jest lepszy od innych ludzi, to sprawa nie jest najgorsza. Ma, to ma. Niektórzy tak, mają, że muszą sobie coś kupić, żeby poczuć się lepsi, niż inni. Nie lepiej się poczuć, bo to jest inna bajka. Czasem tak ktoś ma, że odreagowuje, gdy pójdzie na zakupy. Spoko. Ale poczuć się lepszym, niż inny, jeszcze tak to pokazać, żeby się lansować?!

Ten bogacz wpadł właśnie w taką pułapkę, która nie polegała na tym, że miał. On tylko wyraził zgodę na to, żeby leżący u jego bram człowiek umarł. Wyraził zgodę na to, żeby – nazwijmy to umownie – tranzystorek, ta mała część w nim, jaką była obojętność pracowała w nim. To z góry jest skazane na to, że rozwali też dyski.

Problem polega na tym, że jak Jezus opowiada tę przypowieść, to nawet niewierzący zgadzają się, że tak jest w świecie. Do momentu śmierci, nawet niewierzący mówią: Jesus, you are right (Jezu,masz rację). Rzeczywiście tak jest, dzisiaj też są takie dysproporcje. Tylko, Jezus widzi, co jest jeszcze dalej. Tutaj już nie są w stanie sięgnąć niewierzący, a wierzący są zaproszeni – bo, jak tu siedzimy, każdy z nas jest tylko zaproszony i może z tego skorzystać, lub nie – żeby zobaczyć, jaka jest wersja dalej, co się dzieje dalej.

Dalej dzieje się to, co – kiedy się trochę nad tym pomyśli – jest dość szokujące. Bo dzieje się coś, co polega na tym, że jeśli się nachapał za życia, odebrał już swoją nagrodę, to jedyne, co go czeka, to wyrzuty sumienia, których nie ugasi, które są, jak ogień. Dlatego zarówno rabini żydowscy, jak i sam Jezus odwołując się do czegoś takiego, jak potępienie, mówił o piekle, o ogniu. Ogień, czyli nie dosłownie: piece i diabły, które w garniturach latają i dolewają tam smoły, tylko ogień, czyli nieustające wyrzuty sumienia. Na czym polegały? Najtrudniej jest zaakceptować i przyjąć to, że wiedziałeś, że rzeczy w sumie są proste do zrobienia, to naprawdę niewiele wymaga od ciebie, bo ten Łazarz, biedak, chciał tylko odpadków. Wiedziałeś, czy wiedziałem, że rzeczy są tak proste do zrobienia i wiedziałem, że można tu przyjść, pomodlić się. Nie masz siły, to zamiast wybrzydzać na cały świat – przyjdź po siłę. Wiedziałeś, wiedziałem i tego nie zrobiłem. Tego człowiek nie jest w stanie sobie wybaczyć. To jest jeden rodzaj piekła, które polega na nieugaszonym ogniu, człowiek tego nie jest w stanie sobie wybaczyć.

Można zostać w piekle pretensji do Boga. To dopiero jest piekło! Jeśli człowiek odkryje, że ma w sobie takie piekło, i zwróci się, nawet w ostatniej chwili swojego życia – tak, jak jeden z łotrów, bo drugi tego nie zrobi – do Jezusa, to piekło stanie się niebem, bo Jezus mu powiedział: Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23,43). Dziś! Pierwsza kanonizacja. Piekło w ostatniej chwili staje się niebem.

Drugi z tego nie skorzystał. Może się tak stać, że człowiek z tego nie skorzysta. Do końca będzie grała w nim obojętność, będzie się bawił czyimś kosztem. Dzień w dzień świetnie się bawi, przez to, że się lansuje, opowiada, co on nie zrobił, co on nie palił, czego on nie pił, z kim on nie wszedł w najintymniejsze relacje. Lansuje się, lansuje, aż przychodzi taki moment, że zostaje z niczym. Chyba, że w ostatniej chwili się z tego wycofa. Ale: czy warto czekać na ostatnią chwilę? Ostatnia chwila to pakiet, w którym można skorzystać z tego, żeby się zwrócić do Jezusa, albo można go dalej przeklinać.

Wczoraj wspominałem o takiej sytuacji: byłem w rodzinnej parafii i po Mszy przyszła pani, która poprosiła o spowiedź. Ponieważ było to przed spowiedzią, to mogę mówić, bo gdybym powiedział to, co powiedziała po spowiedzi, to w tym momencie tracę uprawnienia, jako ksiądz do spowiadania, i z tego może mnie rozgrzeszyć sam papież. Tak jest zastrzeżona tajemnica spowiedzi. Nie wolno absolutnie nic za spowiedzi wynieść! Ona przed spowiedzią przyszła, i mówi: Proszę księdza, prosiłabym o spowiedź i od razu, widać, że w niej pęczniało coś w strasznym napięciu, ona chciała to natychmiast zrzucić z siebie. Przegrałam wszystko, nie mam relacji z rodziną, z mężem, z dziećmi, zostałam po prostu sama. Przyszłam tu tylko z jednego powodu, bo usłyszałam, jak było czytane w kościele: „Komu odpuścicie na ziemi, będzie odpuszczone w niebie”. Tak to pojęła, tak to rozgryzła.

My nie musimy czekać do ostatniej chwili, naprawdę nie musimy czekać, żeby pewne rzeczy po prostu poukładać, żeby na pewne rzeczy spojrzeć inaczej. Po pierwsze – zdemaskować obojętność, bo to tranzystor, który jest zaprogramowany na przegraną, zdemaskować lans, ale nie wpaść w przygnębienie, nie wpaść w wieczne potępianie i stawanie przed Bogiem z poczuciem winy, ze jestem najgorszy. Nie! Odkryć, że zmagając się z tą częścią siebie, która jest obojętna, przychodząc tu po siłę, dostaję taką moc, która sprawia, że pokonuję siebie. A większej satysfakcji, niż pokonanie siebie, w tych słabszych punktach nie jesteśmy w stanie wykrzesać, co daj Boże.

                Ksiądz Leszek Starczewski

Słowo

2020.03.12 - Homilia - ks. Rafał Dudała (31)
12 marzec 2020 23:24
2020.03.05 - Homilia - ks. Rafał Dudała (21)
12 marzec 2020 23:21
2020.03.05 - Adoracja I czwartek miesiąca - ks. Marcin Boryń (13)
2020.03.05 - I czwartek miesica.MP3 (Formacja WDSIE 2019/2020)
05 marzec 2020 22:09

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 285 gości oraz 0 użytkowników.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

680401
DzisiajDzisiaj216
WczorajWczoraj291
W tym tyg.W tym tyg.1133
W tym mies.W tym mies.2538
WszyscyWszyscy680401

logowanie

Zamknij:Close


  • Intencja nadesłana przez:
    Anonimowy proszący
    (Jan 10,2020)

    "O uratowanie małżeństwa Anny i Jacka."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Marta Kaleta
    (Jan 3,2020)

    " Proszę o modlitwę za zmarłego profesora z mojego liceum, Kazimierza Kieliana, wspaniałego..."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Anonimowy proszący
    (Nov 30,2019)

    "Proszę o uwolnienie z przekleństwa finansowego dla mojej rodziny"   Read more


Wyświetl listę intencji