Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Rz 8,18-25; Ps 126,1-6; Mt 11,25; Łk 13,18-21

Co ze zmaganiami

Duchu Święty, Ty przynosisz nam słowo także i wtedy, kiedy spływa ono po nas szybciej, niż woda po kaczce. Jesteś cierpliwy, i Twoja cała mądrość polega na tym, że w sposób wytrwały i całościowy ogarniasz naszą historię życia. Dziękuję Ci za to i proszę, abyś i dziś udzielił nam z tej cierpliwości, wytrwałości, którą masz, abyśmy mogli dziś usłyszeć Jezusa, rozpoznać Go, żeby to nie było tylko jakieś takie gadanie o Jezusie i o tym, że Go słyszymy, że rozważamy jakieś słowo Boże, ale żeby to było nasze doświadczenie.

Zwracać uwagę na proces, który dokonuje się w czasie zbliżania się do Pana, to jedno z zadań, które nas czeka. Zachęca nas do tego św. Paweł. Widzi, że związane jest to z cierpieniami, ze zmaganiami, które nawet określa jako poddanie marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że ten proces prowadzi do wyzwolenia z niewoli zepsucia. Przyglądać się temu i uczestniczyć w tym, także poprzez cierpliwe obserwowanie przemian, jakie się w nas dokonują, to zadanie niełatwe.

Zresztą, całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Rodzenia czego? Otwarcia na miłość, którą Bóg ma do nas. Życie tą miłością, mądrość tej miłości – to wszystko rzeczywiście wymaga czasu, cierpienia i zmagania. I nie jest to zaprzeczenie tego, że dzieje się w nas coś dobrego, ale często jest to potwierdzenie i znak, który temu towarzyszy. Cierpienia i zmaganie, które wprowadzają nas w sytuacje pewnych powątpiewań i zastanawiania się, czy to ma sens, i czy rzeczywiście dzieje się to, co ma się dziać, czy to tylko ja sobie coś ubzdurałam/-em.

Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić.Cierpienia teraźniejsze nie przekreślają nam celu, jakim jest życie w pełni tej miłości, jaką Bóg ma do nas, ale po prostu je potwierdzają.

Patrząc na swoich uczniów Jezus zwraca uwagę na rzeczy, na które się nie zwraca uwagi, na ziarnko gorczycy. Na takie zaczyny, z których rozprzestrzenia, czy tworzy się reszta ciasta, jak zaczyn kwasu. Czyli zwraca uwagę na to, co właściwie jest średnio istotne lub w ogóle nieistotne, co mogłoby nam się już przejeść, co gubi nam się w ogromie tych różnych rzeczy i doświadczeń, jakie są.

Pan zachęca nas dzisiaj do tego, byśmy z Jego cierpliwości, jaką ma do nas, i mocy Ducha Świętego, którą On dysponuje i którą nas uzdalnia, odważnie czerpali, i nie dali się oszukać jakimś efektom, które powinny się pojawić, szumowi, który powinien towarzyszyć, tylko beznadziejnie głuchej cichości. Cichości, jaka jest wtedy, kiedy ziarnko gorczycy musi poobumierać, kiedy śmieszna ilość kwasu, kładziona jest w zaczyn, w mąkę; i kiedy to wszystko w jakiś tajemniczy sposób rośnie.

Pomóż nam, Panie, abyśmy dochowali cierpliwości i wierności tym procesom, jakie się w nas dokonują, i żeby żadne cierpienie nie zgasiło w nas wiary. Ocal naszą wiarę przed wybuchem cierpienia.

Ksiądz Leszek Starczewski