Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Jr 31,7-9; Ps 126, 1-6; Hbr 5,1-6; 2 Tm 1,10b; Mk 10,46-52

Dokonując wyboru (rozeznania)

Duchu Święty, ulituj się nad nami i pozwól usłyszeć głos Jezusa, który właśnie teraz przemawia do centrum naszego życia, do całej historii naszego życia.

Determinacja Bartymeusza, który, siedząc przy drodze, pozdrawia pielgrzymów i wśród nich wyłapuje Jezusa z Nazaretu, pomija wszystkie możliwe determinacje. Bartymeusz zrzuca z siebie płaszcz, czyli właściwie jedyne odzienie jakie ma, wszystko, co ma. W Prawie Żydowskim płaszcz był tak zabezpieczony, że nawet jeżeli w ramach długów brano go w zastaw, to na wieczór trzeba było go oddać.

Bartymeusz zrzuca z siebie wszystko i z całą mocą, pokonując wielu, którzy nastają na niego, żeby umilkł, uderza do Jezusa. To musi zatrzymać Mistrza! Ta determinacja zatrzymuje Jezusa, bo On chce być przy tych, którzy wszystko stawiają na Niego.

Jezus przystanął i rzekł: Zawołajcie go! I przywołali niewidomego, mówiąc mu: Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię. − Co chcesz, abym ci uczynił? Pytanie wydaje się być nie na miejscu, bo przecież wiadomo, o co chodzi, ale to musi wybrzmieć. Powiedział Mu niewidomy: Rabbuni, żebym przejrzał. Nauczycielu, żebym przejrzał. Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Czy dzisiaj Jezus nie jest gotów wtargnąć w życie zdeterminowanych osób? Jeśli wierzyć słowu, to jest. Pytanie: Co się dzieje, jeżeli nie ma tych znaków, które były wtedy, kiedy Jezus głosił Dobrą Nowinę? Jakie mogą być tego powody? Może, drogi słuchaczu, w tych nakreślonych za chwilę powodach się odnajdziesz, a może znajdziesz swoje. W każdym razie celem tego jest pobudzenie refleksji, która ma nas zbliżyć do Ewangelii i która ciągle przecież działa, bo przecież Jezus ciągle działa.

Co zatem jest, że tych znaków nie widzimy? Pierwszym, zasadniczym powodem może być ten, że te znaki się dzieją, tylko my ich nie dostrzegamy, bo rzeczywiście ulegliśmy czy ulegamy zaślepieniu. Druga sprawa to: dostrzegamy te znaki, tylko nie dowierzamy, że pochodzą od Boga. Trzecia: dostrzegamy znaki i nie świadczymy o nich, co jest jedną z najbardziej niebezpiecznych, możliwych postaw wobec działającego Boga – doświadczyć, widzieć, ale nie świadczyć o nich.

Kolejna rzecz, która może być powodem, to ta, że wśród tych znaków, które Bóg daje, kryje się także pewne zobowiązanie do tego, by ruszyć z miejsca, a to nie wszystkim może się podobać. Bo może być i tak, jak w przypadku św. Marcina, który słynął z tego, że uzdrawiał, i dwóch żebraków, którzy siedzieli przy drodze, zobaczyli, jak nadchodzi, natychmiast krzyknęli: Uciekajmy, bo jeszcze nas uzdrowi! I z czego będziemy żyć? Z czego będę żyć, jeśli Jezus rzeczywiście mnie uzdrowi, jeśli nie będzie utyskiwania nad tym, jakie to mam pokręcone życie, jeśli nie będzie przyznawania mi racji? Z czego będę żył?

Prośmy Pana, aby pomógł nam zbliżyć się do Niego i odpowiedzieć sobie na pytanie: Co jest, jeśli nie widzę znaków, jakie przecież pochodzą od Niego?

Ksiądz Leszek Starczewski