Świadectwo po przeczytaniu książki "Uwolnienie od przekleństwa Prawa"

posted by: ola
Poprawiono: 13 wrzesień 2015

               Przeczytałam ostatnio książkę oj. Manjackala „Uwolnienie od przekleństwa Prawa”. Ojciec James pisał w niej o tym, jak grzechy naszych rodziców i dalszych pokoleń mogą mieć wpływ na nasze losy, na naszą psychikę, choroby. Pisał, że Bóg jest sprawiedliwy, że karze do trzeciego pokolenia, a daje błogosławieństwo aż do tysięcznego. Pisał, żebyśmy brali na siebie grzechy naszych przodków i tak ubrani w te grzechy, prosili Boga o przebaczenie. W ogóle mi to nie pasowało. Próbowałam tak zrobić, ale czułam, że to jest nieszczere, że myślę, że to niesprawiedliwe, że ja mogę ponieść odpowiedzialność za głupotę innych osób tylko dlatego, że wiążą mnie z kimś więzy krwi. I tak z tym buntem chodziłam kilka dni.

 

            I w poprzednim tygodniu w swojej głupocie i niecierpliwości zrobiłam bardzo głupi manewr autem w galerii na parkingu, tak głupi, że jakaś kobieta się popukała w czoło … Drzwi od pasażera zostały wbite mocno do środka i ostro porysowane.        

Sama byłam zdziwiona tym jak głupio się zachowałam, naraziłam też innych. Nie spodziewałam się tego po sobie. Z bólem serca w domu pokazałam auto tacie, powiedziałam jak to się stało. Myślałam, że będzie wielki krzyk, że jestem nieodpowiedzialna, ale tato obejrzał i … zaczął mnie pocieszać. Powiedział, żebym się nie martwiła, że on mi pomoże, zaprowadził auto do blacharza. Naprawa miała kosztować 1500 zł. Rozpłakałam się, bo na strasznie dużo moja głupota została wyceniona, a ja na dodatek założyłam właśnie lokatę i nie miałam tyle na koncie. Moja mama powiedziała, żebym się nie martwiła, dała mi prawie całą kwotę, a teraz nie chce słyszeć o oddaniu jej tych pieniędzy, coś przebąkuje, że to prezent urodzinowy… Tata i brat przyjeżdżali po mnie do pracy, żebym sama nie wracała. Dostałam wsparcie na całej linii od rodziny.

I tak mocno ta sytuacja dała mi do myślenia. Bo oni ratowali mnie z sytuacji, w którą ja sama, swoją głupotą się wpakowałam. I tak to odniosłam właśnie do tych moich przodków, którzy też w coś się wpakowali kiedyś. Pomyślałam sobie, że powinnam przekazywać innym to, co dostałam, a dostałam wielkie wsparcie. I zaczęłam naprawdę mocno modlić się i polecać Bogu swoich przodków. Dopiero doświadczając swojej głupoty i jej drogich konsekwencji, zrozumiałam, że inni też mieli prawo do pomyłek w swoim życiu i zaczęłam przepraszać Boga za ich grzechy, biorąc je na siebie tak, jak rodzina wzięła moją głupotę.