Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

14 Lis 2020;
09:00AM -
Spotkanie formacyjne na Wesołej

Wj 32,15-24.30-34; Ps 106,19-23; Jk 1,18; Mt 13,31-35

Bóg w opakowaniu zastępczym

       Panie, Ty jesteś tajemnicą i tylko Ty możesz wprowadzić w tajemnicę działania Twojego Ducha przez słowo. Spraw, abyśmy to odkryli, żebyśmy się nie zabawiali w jakieś skupienia, w jakieś postawy, które tak naprawdę skupią nas na sobie i na naszym wyniku tego skupienia, a nie na Tobie.

       Ten etap doświadczeń uczenia się Boga i siebie, poznawania tego, co mają w sercu Izraelici jest wyjątkowo trudny. Wszystko dzieje się właściwie u stóp Horebu, u stóp świętej góry, w czasie, w którym Mojżesz wezwany na górę idzie, aby spisać, aby wyryć na kamiennych tablicach słowa przymierza, słowa odpowiedzialności nawzajem za siebie: Boga – za lud, ludu – za Boga.

       Wyjątkowo trudna sytuacja, bo jest kolejną próbą dla Izraelitów. Próbą, która ma na celu pokazać ich złoto. Pokazać ich złotą wierność Panu – złoto próbuje się w ogniu (por.: Syr 2,5). Próba kończy się tym, że oni z tej niepewności, z tego zniecierpliwienia robią złoto – robią sobie bożka.

       To jest pokusa, której może ulec każda i każdy z nas. Szczególnie w momencie, kiedy jest jakaś niepewność: czy ten Bóg jest blisko, czy nie jest blisko. Kiedy jest próba, która ma z nas wydobyć złotą postawę wierności, może ona stać się złotem, to znaczy: możemy z niej zrobić bożka. Możemy sobie znaleźć opakowanie zastępcze, gdy Pan Bóg nie jest w taki sposób bliski i w taki sposób nam odpowiadający, jakbyśmy chcieli. Może tak być.

       Kiedy Mojżesz wraca po czterdziestu dniach i czterdziestu nocach obecności w obliczu Pana, po spisaniu przymierza, słyszymy, że rozpalił się jego gniew i rzucił z rąk swoich tablice i potłukł je u podnóża góry.

      To nie jest gniew, który związany byłby z jakimś fochem dla focha czy z wściekłością dla wściekłości. Ten gest potłuczenia tablic ma swoją głęboką wymowę. To jest znak, że zostało zerwane przymierze. Ledwo zostało spisane i zostaje zerwane.

       Jest w nas często taka postawa serca, że ledwo nam Pan Bóg przebaczy, ledwo wrócimy z rekolekcji, i już niewierność próbuje nas pokonuje. Już są opakowania zastępcze wszystkich postanowień, wszystkich szlachetnych natchnień, które są w naszym sercu, czy były w naszej głowie.

       Nie chodzi o to, żeby się tym załamywać. Chodzi o to, by to uznać. Chodzi o to, by zauważyć, że Pan, który wpada w taki gniew, nie jest Panem rozkapryszonym. Pan Bóg wpada w gniew wtedy, kiedy trzeba. Kiedy sprawy zaszły tak daleko, że w inny sposób nas nie obudzi.

       Mojżesz daje doświadczyć konsekwencji tego, co zrobił lud wybrany. Porwawszy cielca, którego uczynili, spalił go w ogniu, starł na proch, rozsypał w wodzie i kazał ją pić synom Izraela.

     My potrzebujemy czasem ponieść konsekwencje. No, nie czasem. Zawsze potrzebujemy ponieść konsekwencje, proporcjonalnie do tego, co się stało. Potrzebujemy po to, by przywrócił się w nas porządek, by to rozchełstanie, które nastąpiło w wierze, w emocjach, w relacjach, zostało stonowane. Potrzebujemy ponosić w swojej świadomości ten ciężar.

      Oczywiście nie chodzi o to, żeby się nim gnębić, i nie chodzi o to, żeby samemu ustalać, ile się będzie nosić ten ciężar. Chodzi o powrót do tej świadomości. To może być chwila. To może być dotyk bólu, który tak mocno skruszy serce w jednej chwili, że w tej jednej chwili wpływa tam łaska i w tej samej chwili następuje powrót. To może być przez dłuższy czas, zależy na ile to serce zostało skute, na ile to serce stało się otępiałe. Cel zawsze jest jeden, i Pan jest Tym, który chce objawiać swoją moc także i kruszenia naszych serc przez swój gniew.

      Pytajmy samych siebie: Na ile mamy w swej świadomości tę kondycję, która w nas jest, kondycję zachwytu Bogiem i pogardy Nim, które mogą nastąpić w jednej chwili i świadomość tego, że Pan znając naszą kondycję przychodzi po to, by nawet nas odrzucić na jakąś krótką chwilę, dać nam doświadczyć odrzucenia po to, by przez ten dyskomfort – delikatnie mówiąc – oczyszczać nas, tonować nas, przywracać nas do siebie?

       Tego tylko, który zgrzeszył przeciw Mnie, wymażę z mojej księgi - mówi Pan w odpowiedzi na bardzo intensywną i mocną modlitwę Mojżesza: Jednak przebacz im ten grzech! A jeśli nie, to wymaż mnie natychmiast z Twej księgi, którą napisałeś.Tego tylko, który zgrzeszył przeciw Mnie, czyli tylko tego, kto nie przyjął swojej kondycji i tego, że Bóg zna jego kondycję i tę kondycję bierze pod uwagę w prowadzeniu go do pełni zbawienia, do przymierza, które nie zostanie nigdy zerwane, do przymierza miłości. Przymierza, które w swojej pełni objawi w Jezusie. Tylko ten, kto odrzuci te prawdę, kto będzie działał ze świadomością tego, że jest niemożliwe nawrócenie jego serca przez łaskę Bożą, tylko ten dostąpi wymazania z księgi życia.

     Ostrzeżenie i jednocześnie głęboka troska, która pochyla się nad nami, nad naszą kondycją i pyta nas o to, w jakim usposobieniu ducha, myśli, serca, spojrzenia na siebie w tej chwili jesteśmy.

     Jaki Bóg jest przed naszymi oczami wtedy, kiedy łamiemy przymierze, kiedy z próby robimy sobie bożka, kiedy z naszych słabości robimy sobie bożka? Jaki Bóg przemówił w tej chwili do ciebie, do mnie?

Ks. Leszek Starczewski

Słowo

2020.10.17. - Homilia - ks. Marcin Kowalski (16)
17 październik 2020 18:44
2020.10.17. - Konferencja - ks. Marcin Kowalski (22)
17 październik 2020 18:42
2020.10.8. Homilia - ks. Rafał Dudała (50)
08 październik 2020 20:33
2020.10.1. Homilia - ks. Rafal Dudala (36)
02 październik 2020 00:15
2020.09.24. Homilia - ks. Rafał Dudała (58)
24 wrzesień 2020 21:05

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 314 gości oraz 0 użytkowników.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

721883
DzisiajDzisiaj21
WczorajWczoraj203
W tym tyg.W tym tyg.408
W tym mies.W tym mies.5893
WszyscyWszyscy721883

logowanie