Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Tak samo nas

    Miłość stawia wymagania. To nie jest dla nas wcale oczywiste, bo popkultura wmawia nam, że miłość to piękne uczucie, takie wzniosłe, ulotne… Niezależne od woli i rozumu.

       Tymczasem miłość, o której dziś czytamy – do której jesteśmy wezwani i powołani – nie tylko stawia wymagania, ale ich realizacja jest miarą odpowiedzi na miłość.

     W Ewangelii słyszymy zdanie: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. My tych słów nie rozumiemy. Możemy je usłyszeń, przeczytać i powtarzać sobie, ale nie rozumiemy.

      Nie jesteśmy w stanie zaakceptować i przyjąć, że nie chodzi o ludzkie lubienie czy podobanie, ale jesteśmy umiłowani tak, jak Bóg Ojciec umiłował Syna – tego samego, z którym tworzy jedno w Duchu Świętym… I tak samo NAS? Szok. Bo zwykle myślimy sobie: Tak, Ojciec kocha Jezusa. Nas też. Ale zdecydowanie mniej. No bo jak to? – Nie dociera do nas, że Bóg nie może kochać MNIEJ. Bo miłość jest Jego istotą.

       Samo zatrzymanie się nad tym jest szokiem budzi strach, bo oto stajemy przed tajemnicą, która nas całkowicie przekracza. Na dodatek Jezus wzywa nas do dokładnie takiej samej miłości. Mamy się kochać tak, jak On nas umiłował.

   Sorry, Panie Jezu. To chyba jakiś błąd w tłumaczeniu. Może średniowieczny kopista coś dopisał albo przekręcił, bo wymagać od nas nie, że się postaramy, że wypełnimy dziesięć przykazań, ale że będziemy kochać jak TY?

      Mamy problem, bo jeśli nie potrafimy kochać, to znaczy, że nic nie zrozumieliśmy, nie przyjęliśmy z tego, do czego jesteśmy wezwani. Jeśli nie kochamy, nie znamy Boga. On w nas nie żyje i nie działa. Zresztą, samo wezwanie do miłości jest dla nas, biednych żuczków, wezwaniem do niemożliwego, bo my nie umiemy kochać. Nasze serca są tak poranione, że pragnąc miłości, nie jesteśmy w stanie jej nawet przyjąć, nie mówiąc już o ofiarowaniu.

        A Bóg sobie z tym radzi. Kluczem do zrozumienia jest uznanie, że Bóg chce żyć w nas i kochać w nas. Nie naszymi siłami, nie naszą postawą, wolą, ale mocą Bożą. Mamy być jak rzeka, ale nie staniemy się źródłem. Źródłem jest tylko Bóg – jedyny dawca życia i miłości.

      To dzieje się cały czas. Każdego dnia od nowa Jezus zaprasza nas i wzywa do nowego wołania o Ducha Świętego. Bez Niego staniemy się zgorzkniali i rozgoryczeni, bo będziemy przeżywali swoje życie jako nieustanną porażkę, skaliste i suche koryto rzeki, która pragnie wody – chce brać i dawać.

       Pragniemy miłości, bo pragniemy Boga. A on pragnie nas. Dobrze jest być umiłowanym i upragnionym.

Basia i Romek Rabajczykowie