Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

Dz 9,26-31; Ps 22,26-28.30-32; 1J 3, 18-24; J 15, 1-8

Zdobyty zdobywa, czyli o nieewangelicznym wchodzeniu w Ewangelię

Pan Bóg nie chce nas zbyć, rzucić nam jakichś ochłapów ze swojej mądrości czy jakichś ewentualnych poruszeń własnego serca, ale chce nam dać Siebie samego, całą swoją mądrość, całe swoje serce. Napotyka na dość trudne zadanie, nawet jak dla Pana Boga, dlatego, że jak mówi Psalmista, podobne do przepaści jest wnętrze i serce człowieka (por. Ps 64). Święty Jan, pewnie zdając sobie z tego sprawę, mówi w Czytaniu, które jako drugie mamy w liturgii: Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko. To daje wielką nadzieję, bo tak naprawdę spotkanie ze Słowem jest walką o uległość naszego serca, o to, by nie tyle skupiać się na swoich odczuciach, nie tyle wnikać samemu w tę przepaść, w te niezliczone labirynty uczuć, wspomnień, zranień, pretensji, żalów i nie wiadomo już, czego. O to, by skupić się na Jego mocy, na tym, że jest On większy od naszego serca.

Duchu święty pociągnij nas do takiego obrazu Boga, jaki Jezus objawia nam w Słowie. Spraw, aby wszystkie wyobrażenia jakie w tej chwili mamy, były na usłudze tego Słowa, abyśmy – tak, jak dziś mówi modlitwa nad darami - poznawszy Twoją prawdę, dostosowali do niej nasze życie.

Tak, jak zraniony rani, tak zdobyty zdobywa. Dziś w Pierwszym Czytaniu staje przed nami Szaweł, który przybywa do stolicy, do Jerozolimy. Po okresie odstawki, a wcześniej po niesamowitym – jeśli chodzi o gorliwość – zwalczaniu chrześcijan, próbuje przyłączyć się do uczniów. Reakcja jest do przewidzenia. Wszyscy się go bali, nie wierząc, że jest uczniem. Dopiero Barnaba go przygarnął i zaprowadził do Apostołów, przedstawił Apostołom. Opowiedział im jak w drodze Szaweł ujrzał Pana, który przemówił do niego i z jaką siłą Szaweł przemawiał w Damaszku w Imię Jezusa. Dzięki temu przebywał z nimi w Jerozolimie. To jest zdobyty człowiek. Mówi z siłą przekonania! Za to, co mówi, jest gotów oddać życie. A dlaczego tak się dzieje? Bo za niego Ktoś oddał życie, bo go Ktoś do siebie przekonał, i wreszcie: to jego Ktoś zdobył. Powie o tym w swoich Listach, kiedy będzie próbował przybliżyć moc Jezusa. Zdobyty zdobywam, pędzę ku wyznaczonej dla mnie mecie (por. Flp 3,14).

Siła przekonania – można by powiedzieć tak na roboczo – jest poza ewangeliczna. Co to znaczy? Jeżeli spotkasz kogoś, kto z przekonaniem coś robi, to ci się udziela, to zwraca twoją uwagę. Nie musisz się od razu nawracać na to, co on robi. Ale często tak jest, że siła przekonania, obecność w tym , co się mówi, moc przeżyć a także mądrości przemyśleń, pewności, którą się ma, niesamowicie działa na innych ludzi. Widać, że komuś zależy na tym, o czym mówi. To jest poza ewangeliczna forma wprowadzania w Ewangelię.

Takiego Jezusa Szaweł spotkał. I spotkał Go w takim momencie swojego życia, kiedy sam był przekonany do zupełnie czegoś innego. Przekonany, że nie ma żadnego Jezusa, że to wszystko jest wymysł, że jest to zafałszowanie tych prawd Świętych Ksiąg, które tak pilnie studiował. Zdobyty przez Zdobywającego, przekonany przez Przekonującego, po tej drodze swojego oczyszczenia na nowo wchodzi w życie.

Z czasów liceum i podstawówki najbardziej pamiętam to, że moim wychowawczyniom na nas zależało. Szczególnie przypomina mi się okres liceum, kiedy to w czasie wchodzenia w dorosłość różnie tę rzeczywistość się odbierało. Którą ja różnie odbierałem. Niezwykłą cierpliwością – miedzy innymi do mnie – wykazywała się nasza wychowawczyni. Ile różnych numerów, także i przykrości, ile trzeba było chodzić i tłumaczyć się, ile rozmów gdzieś na solo z nią! Po latach, kiedy wiele podobnych doświadczeń przeszło się z uczniami, inaczej się to wspomina. Ale jedno pamiętam: jej naprawdę zależało. Mimo tego, że czasami opowiadała rzeczy, z których powstawało – także i przy moim udziale – mnóstwo dowcipów, żartów, nie zawsze stosownych. Mimo, że najchętniej by się ziewało, odeszło, nie chciało słuchać, ona wkładała w to serce, jej na tym zależało.

Szaweł spotkał Kogoś takiego. Tym Kimś jest Jezus. Jemu tak bardzo zależy na nas, że chce, abyśmy byli w Niego wszczepieni jak winna latorośl w krzew. Tak bardzo chce przez nas działać i nas zbawiać, że pragnie, abyśmy doświadczali słodkiego i ożywiającego działania soku Ducha Świętego, który w tym krzewie winnym, prawdziwym krzewie winnym, jakim jest Jezus, płynie. Ojciec mój jest tym, który uprawia, Ja jestem prawdziwym krzewem winnym. Ojciec mój jest tym, który pisze historię życia. Każdą latorośl, które we mnie nie przynosi owocu odcina a każdą, która przynosi owoc oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Tak bardzo Mu zależy na nas, że chce w nas żyć.

Pełnią maksymalnie dostępną w czasie naszej ziemskiej wędrówki do Niego jest Eucharystia. Jezus chce, żeby to właśnie Jego Krew w nas płynęła. To Jego Ciało ma nas budować, to Jego Duch ma nas ożywiać.

Czemu aż tak bardzo chce być blisko, czemu aż tak bardzo Mu zależy? Bo takiej miłości doświadczył od Ojca. A jak Ojciec Jego umiłował, tak On chce kochać nas. Ojciec sam was miłuje (J 16,27), powie w Ewangelii św. Jana, i chce, aby ta miłość, którą Ojciec ma do nas, przez Ducha Świętego na nas się wylewała, aby była konkretna. Paweł jest gotów oddać życie za te słowa i gotów jest potwierdzić każdej i każdemu, kto słucha tych słów, i pozwala się im oczyszczać z niedowierzania, z błędnego wyobrażenia o Bogu, chce każdemu dać tego doświadczyć. Tak bardzo pragnie okazać miłość, bo Jezus nie miłuje wyłącznie słowem i językiem, ale – tak jak mówi św. Jan – czynem i prawdą.Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, kiedy tego doświadczymy i uspokoimy przed Nim nasze serce. Nawet wtedy, kiedy się będą mnożyły niepokoje i Jego pociecha, jak mówi Psalmista, będzie orzeźwiać naszą duszę. Bóg większy od naszego serca, ale Bóg w tym sercu rzeczywiście chce być. Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną mówi Jezus w Apokalipsie (3,20). Tak bardzo Mu na nas zależy! Jeśli ktoś chce doświadczyć jak w niego tę miłość chce wlewać Bóg, to samo przez się będzie wydawał owoce.

Doświadczenie miłości rodzi zaświadczenie o miłości, przynosi owoce. Jeśli ktoś daje się oczyszczać przez Słowo, które przynosi Jezus przez Ducha Świętego, to ten kto trwa w tym Słowie, przynosi owoc obfity. Ten wie o co prosić Boga, bo Słowo mu układa, porządkuje, mebluje głowę i porządkuje relacje. Tak bardzo Mu zależy na nas, że chce być w nas, że w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy – powie św. Paweł (Dz 17,28). W Nim wszystko się dzieje. Żadna z sytuacji, żadna z okoliczności absolutnie nie wymyka się spod Jego działania, spod Jego obecności. Jak bardzo musi Mu zależeć, skoro posuwa się do takich obrazów: że bez Niego nic nie jesteśmy w stanie uczynić, że potrzebujemy ciągle z Niego czerpać, że potrzebujemy ciągle w Nim oddychać, w Nim konfrontować nasze uczucia, nasze myśli, nasze słowa. Poddawać się tej mocy żywotności, która tkwi w Jego Słowie, w tym soku wypływającym w krzewie winnym jakim jest Jego Duch. To jest postawa Jezusa, która dziś ze Słowa próbuje do nas dotrzeć.

Św. Piotr, który sam też doświadczył przekonania do Niego, wobec największego wstrząsu jakiego doznał, zdrady, będzie pisał w swoim Liście: Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. (1P5,7). Bogu na tobie zależy! A co zrobić, żeby doświadczyć tego, że Bogu na nas zależy?

Na jednej ze stron katolickich czytałem takie pytania: Dlaczego Bóg wybiera sobie tylko niektórych ludzi, a innych pozostawia samych sobie. Odkąd pamiętam modlę się o to, aby Bóg wskazał mi, co chciałby żebym w życiu robiła. Ale przemodlone sprawy, myślałam, że są zgodne z Jego wolą, a nie udają się, okazują się błędnymi wyborami. Nie wiem jak zaufać Bogu, wypłynąć na głębię i zawierzyć Mu całe swoje życie, skoro Jego wskazówki, tak mi się wydawało i wydaje, że to Jego wskazówki okazywały się błędem? Jak ufać, jak poczuć, że Mu na mnie zależy - pyta osoba podpisana imieniem Gosia. No właśnie. Patrząc na Szawła odnajdujemy pewien trop. Oczywiście, to jest jeden trop do próby odpowiedzi czy zmierzenia się z tym pytaniem. Wspomnieliśmy o nim. Szaweł był osobą naprawdę autentyczną, on robił coś z przekonania, on z przekonania był gorliwym, także świetnie wykształconym faryzeuszem, oczytanym w Słowie. Z przekonania zwalczał chrześcijan. I w tym momencie, kiedy Pan uznał za stosowny, objawił mu się jako ktoś, kto przesunął całą tę energię zniszczenia na budowanie. Kto go zdobył? Wydaje się, że jednym z tropów jest rzeczywiście autentyczność. Nie spinanie się na kogoś, kim się nie jest. Potraktowanie się z tym stanem serca, które jest przerażające, które jest przepaścią, odkrywanie głębi w sobie, tej, o której mówi psalmista: Głębia przyzywa głębię hukiem Twych potoków. (Ps 42,8). To jest jeden z tropów.

Stąd warto zapytać siebie samej/samego: czy mnie zależy na mnie samej/na mnie samym? Na tym, żeby dostać się do tej przepaści, żeby z tej przepaści, głębokości wołać do Boga. Czy mnie na tym zależy?

Gdybyśmy chcieli zostać na tym pytaniu, to już wyobrażam sobie niektórych, jak odpowiadają sobie na to pytanie-nie: nie zależy. I dół. I do widzenia. Kolejne zamknięcie. Jeśli ci nie zależy, myślisz, że to koniec? Że Bóg nie jest większy od twojej przepaści obojętności? Twoich nieudanych wysiłków? Twoich pytań o to, co dalej robić? Jak rozpoznać i poczuć, że Jemu zależy na Tobie? Bóg jest większy od Twojego serca. Bóg ma więcej pomysłów. Bóg objawił to, bo zależy mu na tobie i w swoim Synu oddał wszystko. Nie część siebie. Wszystko!

Panie, pozwól nam – bo jeżeli nie okażesz miłosierdzia, to jest niemożliwe – odkryć, jak naprawdę zależy nam na przyjęciu Twojej miłości, jaką niemocą dysponujemy, jak dalece jesteśmy bezradni. Tak dalece, że – jak mówi Twoje Słowo – bez Ciebie nic nie możemy uczynić. Pozwól nam w swoim miłosierdziu złamać się przed Tobą i otwierać się przed Tobą. Oczyść nas z powierzchowności, z jakiegoś głupkowatego chodzenia za Tobą, z jakiegoś ślizgania się po Twoim Słowie, ale także oczyść nas z takiego zagłębiania się w Twoje Słowo, że jedyne co zostaje, to dół, przygnębienie.

Prosimy Cie, abyś spełnił to, o co dziś Kościół modli się w Modlitwie przed Czytaniami: obdarz nas prawdziwą wolnością Twoich dzieci.

Ksiądz Leszek Starczewski 

Słowo

2020.09.24. Homilia - ks. Rafał Dudała (34)
24 wrzesień 2020 21:05
2020.09.19. Homilia - ks. Rafał Dudała (34)
19 wrzesień 2020 21:29
2020.09.10. Homilia - ks. Miłosz Hołda (19)
17 wrzesień 2020 21:10
2020.09.10. Homilia - ks. Rafał Dudała (27)
10 wrzesień 2020 21:10

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 942 gości oraz 1 użytkownik.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

715777
DzisiajDzisiaj26
WczorajWczoraj263
W tym tyg.W tym tyg.806
W tym mies.W tym mies.6654
WszyscyWszyscy715777

logowanie

Zamknij:Close


  • Intencja nadesłana przez:
    Anonimowy proszący
    (Jan 10,2020)

    "O uratowanie małżeństwa Anny i Jacka."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Marta Kaleta
    (Jan 3,2020)

    " Proszę o modlitwę za zmarłego profesora z mojego liceum, Kazimierza Kieliana, wspaniałego..."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Anonimowy proszący
    (Nov 30,2019)

    "Proszę o uwolnienie z przekleństwa finansowego dla mojej rodziny"   Read more


Wyświetl listę intencji