Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Puchar Narodów

Dzisiejsze Święto Zmartwychwstania jest dla ludzi, którzy potrafią się cieszyć.

Co więcej, potrafią się cieszyć na samą zapowiedź, cieszyć się oczekiwaniem – oczekiwaniem czegoś, co jest dla nich najważniejsze, najpiękniejsze, czego się wypatruje jak dziecko, z wypiekami na twarzy.

Bo niby dzień jak każdy. Jeśli oczekuje się na spektakularne znaki, to można spokojnie tę chwilę przespać i nie zauważyć żadnego powodu do radości, nawet do zainteresowania.

Popatrzmy na to tak: czy cieszą nas pieniądze w banku? Podstawowe pytanie brzmi: nasze czy cudze? Bo jeśli nasze, to tak. Im więcej, tym lepiej. Są ulokowane na dobry procent, jako zabezpieczenie. Już mają swoje przeznaczenie – na dom, samochód, studia... Ale cieszą tylko wtedy, kiedy są NASZE. Bo że ktoś tam ma kasę w banku, to co mi do tego?

Jeśli dziś świętujemy Zmartwychwstanie, to najważniejsze, żebym sobie odpowiedział: kim dla mnie jest Ten, który wstał z grobu? Który okazał się silniejszy od śmierci. Który pokazał, że Jego nic i nikt nie zatrzyma w realizacji planu objawienia miłości potężniejszej od zła, cierpienia, rozpaczy i beznadziei.

Jeśli znamy Jezusa, ale nie ze słyszenia, tylko sercem, to mamy się z czego cieszyć. Może sercem dużo bardziej się cieszę z wyniku 2:0 dla Polski w meczu z Niemcami, niż z wydarzenia sprzed 2 tysięcy lat. Ale to dlatego, że moje serce jest daleko od Boga.

A jednak przez swoje zmartwychwstanie Jezus złożył dla nas w niebieskim banku sporo kasy. Każdy ma osobiste konto. W dodatku Jezus niczego w zamian nie żąda. Ta umowa nie na aneksu zapisanego mikroskopijnym drukiem. Nie wymaga modlitwy, spowiedzi, nawet chodzenia na Mszę. W wolności ofiaruje nam coś, na co ani nie zasłużymy, ani nie zapracujemy. I patrzy, co my z tym zrobimy, czy jesteśmy w stanie przyjąć dar Jego życia.

Czy docenimy, a potem czy zaczniemy szukać Tego, który dał nam siebie, czy może wzruszymy ramionami, że wcale nas to nie obchodzi albo że nam się należało.

Nie da się przyjąć daru Odkupienia bez przyjęcia Jezusa do swojego życia.

To On jest prawdziwym Darem i jedyne, na co czeka – to żeby przyjąć Jego samego.

Nasza radość ze Świąt Zmartwychwstania jest zależna od stopnia zażyłości z Jezusem. Świętujemy Jego zwycięstwo, Jego Puchar Narodów zdobyty na własność. Już nie będzie więcej walczył, już jest Arcymistrzem. I daje nam udział w tym zwycięstwie, zapraszając do swojej drużyny.

Jeśli jednak ciągle mecze piłkarskie są dla nas bardziej wciągające, to pocieszmy się, że Jezusa też szukali wśród umarłych, też nie wierzyli w Jego Zmartwychwstanie, też się Go zapierali i przed Nim uciekali. A On i tak do każdego zdążył przyjść. Bo taki jest Jego plan. On go zrealizuje na pewno. Wobec Ciebie i wobec mnie.

Basia i Romek