Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

 

 

Nielimitowana bliskość.

Do niektórych z nas prawda o nielimitowanej bliskości Pana Boga nie trafi inaczej jak tylko przez sytuacje skrajnego niebezpieczeństwa śmierci. Często niewiele znaczą słowa o wielkich dziełach Boga, Jego wierności składanym obietnicom i stałej bliskości przy nas.

Dopiero groza własnej zguby, spowodowana drapieżną agresją kogoś z zewnątrz bądź wewnętrznym ujadaniem myśli nie do wytrzymania mogą nas na tyle przejąć, że - tak jak Estera - odkryjemy właściwie swoją samotność i pozycję w niej Pana Boga. Królowa Estera zwróciła się do Pana, przejęta niebezpieczeństwem śmierci. I błagała Pana, Boga Izraela, i rzekła: "Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, nie mającą prócz Ciebie żadnego wspomożyciela, bo niebezpieczeństwo jest niejako w ręce mojej".

Może warto w tym kluczu odczytywać stresy, życiowe przeszkody i dobijające chwile? Niewykluczone jest to, że właśnie po to je przeżywamy, aby wreszcie wejść w uległą zażyłość z Panem Bogiem?

Dość często możemy ulegać przekonaniu o tym, że modlimy się do... tego włąściwego Boga/boga. Co to znaczy? Niejeden katolik mógłby się obruszyć, gdyby mu zasugerować to, że bóg, do którego się modli nie ma nic wspólnego z Bogiem Biblii.

Ilu z nas gdzieś pod skórą czuje, że Bóg chce mu dać kamień zamiast chleba i skorpiona, a nie rybę?

Pewnie również dlatego Jezus zachęca do uporczywego proszenia, szukania i kołatania, aby oczyszczać się z fałszywych wyobrażeń o Jego i naszym Niebieskim Ojcu. Jego nielimitowana bliskość prowokuje wręcz nielimitowane zabieganie o nią.

Do jakiego Boga/boga się modlę?