Dobre Słowo 2014-12-31

posted by: Leszek Starczewski
Poprawiono: 31 grudzień 2014

Moc do odkrycia niezbywalnej watości

Wiele przeszkód stoi na drodze do odkrycia siebie takim, jakiego widzi mnie Pan Bóg. Niektóre z nich są absolutnie silniejsze od nas. Bez dostrzegania w sobie przynależności do Boga i niezbywalnej wartości, jaką daje bycie Jego dzieckiem, jesteśmy skazani na zaniżanie bądź zawyżanie swojej wartości. To nasza prawdziwa bieda. Jej wynikiem może być albo żebranie o czyjąś uwagę, albo pogarda innymi.

Dzisiejsza Ewangelia niesie nam dość jasne światło na mroczną rzeczywistość męczenia się sobą, a także męczenia innych sobą. Słowo, które stało się Ciałem, dało moc wszystkim, którzy Je przyjęli, aby się stali dziećmi Bożymi. Niesamowite! Bóg daje moc do tego, aby się stać – a dokładniej rzecz ujmując stawać– Jego dzieckiem. To Bóg czyni nas swymi dziećmi. Zaczął to nowe stwarzanie w momencie sakramentu chrztu i co dzień je chce ponawiać.

W jaki sposób daje tę moc? Ano przez to, że sam stał się Dzieckiem. Wszystkim, którzy Je przyjęli - i znów, precyzyjnie: przyjmują, bo to nie jest jednorazowe zagranie - daje moc, aby się stawali dziećmi Bożymi!

W tym kontekście może pojawić się ulga na sercu u osób, które przemęczone sobą, a także męczeniem innych, chciałyby odetchnąć w ramionach Ojca.

A jeśli się nie pojawia, to może być to sygnał tego, że jeszcze nie odechciało się nam zamęczać sobą. Może jeszcze nie odkryliśmy wyzwalającej prawdy o tym, że nie jesteśmy swoją własnością, ale Pana Boga. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.

Przeszkody dostrzegania w sobie Dziecka samego Boga mogą być nie na nasze siły. Jednak Bóg – jak uczy nas Pismo – wybawia z ręki silniejszej od nas (por. Jr 31, 11).

Może warto nad tą prawdą dziś trochę głębiej i modlitewnie się zatrzymać?