Dobre Słowo 16.12.2014 r. - wtorek, III tydzień Adwentu

posted by: Leszek Starczewski
Poprawiono: 17 grudzień 2014

 Dobre Słowo 16.12.2014 r. - wtorek, III tydzień Adwentu

So 3,1-2.9-13; Ps 34,2-3.6-7.17-19.23; Mt 21,28-32

Zapracowany...

Przyjdź Duchu Święty i nie zwlekaj.

Ojciec mój działa do tej chwili i Ja działam. Tak Jezus tłumaczył w świątyni jerozolimskiej, a to zapisał święty Jan Ewangelista. Była to odpowiedź na wiele zarzutów kierowanych pod Jego adresem, między innymi na zarzut co do zażyłości, w jakiej jest z Ojcem, a także poniekąd na to, że dzień szabatu jest dniem, w którym trzeba odpoczywać, w którym się nie podejmuje żadnych wysiłków.

Ojciec jest zapracowany. Przez Jezusa w Duchu Świętym ciągle pracuje dla nas i dla naszego zbawienia. Nad dziełami świata i Kościoła roztacza troskliwą opiekę. Jeśli przyjmie się tę optykę, to spojrzenie na Boga zapracowanego, pracującego na pełnię zbawienia i nad naszym pełnym szczęściem, to pewnie bardziej zrozumiałe stanie się zaproszenie, jakie w przypowieści kieruje: Idź dzisiaj i pracuj w winnicy.

Odkrycie Tego, który jest zapracowany, staje się udziałem człowieka, który pracuje, który podejmuje jakiś wysiłek. Na jaki wysiłek dziś Pan chce zwrócić naszą uwagę? Spróbujmy prześledzić Słowo Boże, skupiając się na jednym z motywów.

Zarówno w kolekcie przed czytaniami jak i w poszczególnych czytaniach w Liturgii Słowa pojawia się taka myśl: uwolnij nas od wszelkich skutków grzechów przez przyjście Twojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Wydaje się, że życie przeszłością, czy też skutki grzechów, które popełniliśmy wcześniej mogą nam bardzo skutecznie blokować dostęp do bliskości Boga. A ponieważ nie ma większej udręki jak życie poza bliskością z Bogiem, dlatego na to Bóg się nie zgadza. O tą bliskość wciąż apeluje. Wezwania do nawrócenia taki mają cel.

Świętość - jak uczył Jan Paweł II - jest finałem nawróceń, bo świętość jest życiem w bliskości z Bogiem. Dlatego także Bóg pragnie pozbawić nas dręczących konsekwencji grzechów.

Prorok Sofoniasz mówi: W dniu tym nie będziesz się wstydzić wszystkich twoich uczynków, przez które dopuściłaś się względem Mnie niewierności. To jest zamiar Boga, który przez proroka zauważa, że lud nie słucha głosu i nie przyjmuje ostrzeżenia, nie ufa Panu i nie przybliża się do swego Boga. A jeśli tego nie robi to ginie. Przywrócę narodom wargi czyste, aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu jednomyślnie. To Bóg staje jako Ten, który zainicjuje oczyszczenie z konsekwencji grzechu, ze wstydu powodowanego wszystkimi niewiernościami.

I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. To jest sposób na to, by o bliskość z Bogiem zawalczyć, aby podjąć tę pracę. Pracę nad odkryciem tego, jak blisko nas chce być Bóg i jak wiele nas od Niego oddziela: Zabiorę ci to wszystko co sprawia, że nie możesz się zdać na Moją bliskość, co sprawia, że upatrujesz szczęścia i bliskości wszędzie, tylko nie w relacji ze Mną.

Stąd zaproszenie, które składa Bóg, przez Jezusa w Duchu Świętym opowiadając nam dzisiaj tę przypowieść o pracujących i nie pracujących w winnicy. Idź dzisiaj i pracuj w winnicy. Pierwszy odpowiedział tak, jak klasycznie odpowiadają ludzie, którzy zjedli już zęby na rozważaniach Słowa Bożego, którzy w modlitwach są otrzaskani, którzy znużyli się relacją z Bogiem. Nie dlatego, że w niej byli, tylko dlatego, że wydawało im się, że w tej relacji są.

Pierwszy syn odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł.

Nasze zapracowanie w winnicy w tym kontekście może oznaczać cierpliwe znoszenie tego, że przypominają nam się jakieś przeszłe błędy, grzechy, ale praca idzie w tę stronę, by nie już miały one wpływu decydującego na nasze postępowanie, na nasze życie.

Tomasz à Kempis w Naśladowaniu Chrystusa mówi: Cały nasz pokój w tym nędznym życiu polega jednak raczej na pokornym znoszeniu przeciwności, niż na ich nieodczuwaniu.

Właśnie odkrycie tej biedy, które zaowocuje takim bardzo pogłębionym rozpoznaniem, że już nie chcę, tym "nie chcę", które w pierwszej chwili będzie wyglądało jak bunt wobec Boga, a tak na prawdę będzie buntem wobec bezbożności, której się nadało imię Boga; wobec udawania, że się jest w bliskości z Nim. To odkrycie stało się udziałem ludu pokornego i biednego, który już w niczym nie ma oparcia. Może je znaleźć tylko w decyzji pracy nad bliskością z Bogiem. W decyzji powrotu do Niego. Celnicy i nierządnice wpadli na to, natomiast ci otrzaskani ze swoim przekonaniem o pobożności, o zdobyciu już pewnego etapu, ci - mówiąc językiem może bardziej zrozumiałym - którzy wybrzydzają już w odsłuchiwaniu tych czy innych rozważań, czytaniu takich czy innych komentarzy, w doborze takich, czy innych prezbiterów, przewodniczących Eucharystii, rekolekcji, modlitw i czegokolwiek tam jeszcze, patrzyli na to, ale nawet nie wzięli sobie tego do serca żeby uwierzyć, że to ma działać i działa wtedy, gdy jest stosowane w życiu, kiedy się tym człowiek przejmie.

Papież Franciszek przyglądając się kondycji wiary wielu chrześcijan w adhortacji Evangelii Gaudium pkt 83 kreśli największe zagrożenie, jakie spotyka współczesnych chrześcijan. I co nim jest? Franciszek powołuje się na wypowiedź Józefa Ratzingera. Jest nim szary pragmatyzm codziennego życia Kościoła, w którym pozornie wszystko postępuje normalnie, podczas gdy w rzeczywistości wiara się wyczerpuje i stacza w miernotę.

Franciszek pisze: rozwija się psychologia grobu, która stopniowo zamienia chrześcijan w muzealne mumie. Rozczarowani rzeczywistością, Kościołem lub samymi sobą, przeżywają nieustanną pokusę przywiązania do słodkawego smutku bez nadziei, który opanowuje serce jako "najtęższy z eliksirów złego ducha". Powołanie do oświecania i komunikowania życia, w końcu ulegają fascynacji rzeczami rodzącymi jedynie ciemność i znużenie oraz osłabiającymi dynamizm apostolski. Ze względu na to wszystko pozwalam sobie podkreślić z naciskiem: nie pozwólmy się okradać z radości ewangelizacji!

Pomóż nam Panie, abyśmy nie zwlekali z wykrzyczeniem z siebie: Nie chcę! i z decyzją pójścia drogą pracy nad odkrywaniem Twojego zapracowania nad naszym zbawieniem.