Drukuj

Dobre Słowo 31.10.2014 r. – piątek, XXX tydzień zwykły

posted by: Leszek Starczewski
Poprawiono: 02 listopad 2014
Dobre Słowo 31.10.2014 r. – piątek, XXX tydzień zwykły

 

Flp 1,1-11; Ps 111,1-6; J 10,27; Łk 14,1-6

Wiara? Dudni bliźnim w studni

Duchu Święty, zaimponuj nam mocą i życiem.

Dziś w Ewangelii jedno z pytań, które może być dla nas kluczem do wejścia w spotkanie z Jezusem - pytanie o świętość, a właściwie o to, co dla mnie jest święte w wierze i jednocześnie daje mi wolność. Czy to, co jest dla mnie święte w wierze, daje mi wolność?

To pytanie pojawia się w kontekście świętowania szabatu. Przypomnijmy, że Żydzi w trosce o wiarę Izraela po okresie burzliwych wygnań, wojen i zniszczeń, wprowadzili sporo przepisów, które miały na celu pomóc w przestrzeganiu Prawa, czyli świętości Izraela, bliskości z Panem. Wśród tych praw szczególnie obostrzony był szabat – jak pamiętamy – były nawet policzone kroki, ile można było w ten szabat wykonać. Czemu te kroki były policzone? – Bo ty, Żydzie, jeśli masz szabat, to nie łaź gdziekolwiek, tylko siądź na miejscu i zajmij się rozważaniem Tory, świętych ksiąg. Wejdź w kontakt, relację ze Stwórcą. Dlatego problem szabatu był prawdziwym problemem. Komentowanie tego tekstu tylko w kategorii ataku na faryzeuszy, uczonych w Piśmie, w Prawie, jest spłyceniem klimatu. Dobrze byłoby odtworzyć kontekst przed chwilką nakreślony.

Pojawia się pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? Pytanie, które jest zadawane przez Jezusa, ma miejsce w czasie pewnego posiłku w szabat. Wyjątkowo perfidna jest postawa osób, które zapraszają kogoś na posiłek, a tak naprawdę celem tego nie jest coś naturalnego, czyli porozmawianie, pogłębienie wzajemnych więzi, ale śledzenie kogoś, żeby przyłapać go na słowie. Jezus i z tym się mierzy, właściwie to On jest Panem sytuacji, objawi też prawdę, że jest Panem szabatu, bo stawia pytanie na które nie uzyskuje odpowiedzi. Jeśli uznający się za uczonych i faryzeusze nie dawali odpowiedzi to znaczyło, że albo sami mają z czymś problem, albo niedostatecznie znają Prawo. Jezus nie czekając na odpowiedź dotyka, uzdrawia i odprawia chorego na wodną puchlinę.

Powstaje drugie pytanie z ust Jezusa ciągle zapraszającego do tego, by skonfrontować swoje poczucie świętości, troski o żywą wiarę z wolnością, bo jeśli troska o żywą wiarę nas zniewala, to dajmy sobie z nią spokój. Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? I nie mogli mu na to odpowiedzieć. Dobrze by było, gdybyśmy spróbowali się zmierzyć z tym pytaniem o naszą świętość, świętości w wierze, a także o to, czy te świętości w wierze dają nam wolność.

A idąc tropem trochę symbolicznym, jeśli chodzi o tę Ewangelię, może warto spróbować ją odczytać także i w drugim kluczu. Człowiek chory na wodną puchlinę, to człowiek, który został zalany treściami absolutnie niedającymi mu życia. On jest już spuchnięty tymi treściami, przepisami, prawami, obowiązkami, powinnościami, wielością słów. Potrzebuje spotkania z jednym słowem – Słowem, które stało się Ciałem, które dotyka, uzdrawia i pozwala żyć, odprawia. Tym Słowem, które staje się Ciałem jest Jezus.

Jezus jest także Tym, który próbuje – mówiąc symbolicznie – zaprosić nas do takiej refleksji, czy nasza wiara, droga do spotkania z Bogiem kogoś nie zalewa, już nie tylko wodą, ale może i krwią: Krew mnie zalewa. Czy oprócz tego dawania wolności w wierze sobie, czy też dajemy wolność innym?

I w tym drugim kluczu jeszcze jedna myśl. Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu? Czy nasze poczucie świętości, nasze ważne ustalenia pozwalają nam wychodzić do drugiego człowieka? – To jest bardzo ważne pytanie. Bo może się okazać, że wpadł do studni nasz brat, siostra, dziecko, rodzic, ktokolwiek i w tej studni już dudni od tego, jak obolały jest i nie ma nawet najmniejszej chęci, żeby wyciągnąć go zaraz, nawet w dzień szabatu, nawet kosztem poczucia świętości, ważności naszej wiary czy relacji jakie mamy z Panem Bogiem.

Jezu, pomóż nam chwycić się tego przez co do nas dziś przemawiasz w tym słowie.