Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

19 Paź 2019;
09:00AM - 03:00PM
Spotkanie formacyjne na Wesołej
16 Lis 2019;
09:00AM - 03:00PM
Spotkanie formacyjne na Wesołej
07 Gru 2019;
09:00AM - 03:00PM
Spotkanie formacyjne na Wesołej

 

Dobre Słowo 21.09.2014 r. – XXV niedziela zwykła

Ez 18,25-28; Ps 25,4-9; Flp 2,1-11; J 10,27; Mt 21,28-32

 

Na litość Boską! Bóg jest dobry!

            Duchu Święty, daj nam łaskę otwartości i skupienia na tym, co mówi Jezus i pozwól nam wymieść, jak śmieci, z naszego myślenia to wszystko, co przeszkadza odbierać świat tak, jak widzi go Jezus, co sprawia, że idziemy w świat po swojemu, czyli w sposób, który tak naprawdę męczy i nie cieszy życiem.

            Pierwszy mój ksiądz proboszcz opowiadał o zdarzeniu na pewnej wiosce. Umarł człowiek, który dokuczał wszystkim mieszkańcom. Do kościoła w ogóle nie chodził. I przyszedł moment, kiedy okazało się, że na klepsydrach jest napisane, że pogrzeb będzie w kościele. Więc co wrażliwsi - przynajmniej w swoim mniemaniu - parafianie, w poczuciu pewnej sprawiedliwości, poszli znaczną grupą do proboszcza i powiedzieli: Jak ksiądz go pochowa, to nasza wiara jest nic nie warta. Jakież było zdumienie i zgorszenie, kiedy nagle ksiądz proboszcz, który zdaje się reprezentował ten sam sposób myślenia, podzielał zdanie parafian, powiedział: Nic nie zrobimy. On poprosił, będąc w szpitalu, a wiecie, że chorował, o spowiedź i przyjął Komunię świętą. Tuż przed końcem - za pięć dwunasta. No burzy się krew, jeśli spróbujemy wziąć to na tzw. zdrowy rozum i burzą się w tej krwi wszystkie nasze nerwy, bo coś tu jest nie tak.

            A gdy słuchamy dzisiejszej Ewangelii, to coś nie tak ma wciąż być w naszym życiu - w naszym myśleniu, w naszym postrzeganiu. Kiedy słuchamy dzisiejszej przypowieści, którą opowiada Jezus, też może się burzyć krew. No bo jak to? Przy odrobinie uczciwości, podejrzewam, że wielu z nas mogłoby powiedzieć to samo, co pierwsi przyjęci do pracy, którzy szemrali przeciwko gospodarzowi mówiąc, że zrównał ich z tymi, którzy ledwie załapali się na ostatnią chwilę. Rzeczywiście będzie coś nie tak, ale powoli - po kolei.

            Dlaczego Jezus opowiada przypowieści? Dlaczego nie mówi wprost? Dlaczego nie nazywa rzeczy po imieniu? Otóż za Jezusem chodzą ogromne tłumy. On zyskuje ciągle na popularności. Wtedy służby zdrowia nie było, a gdyby była, to może nie kulałaby w wielu punktach, tak jak obecnie kuleje. Jezus, zupełnie bez NFZ-u, uzdrawia. Dużo ludzi różne rzeczy mówiło, ale jak Jezus zaczął mówić, to nagle okazywało się, że ludzkie serca doświadczały jakiegoś pokoju. Kiedy Jezus wydobywał z tłumu ludzi, którymi nikt się nie chciał zająć, którzy nie mieli żadnej pomocy, to mówił: Jesteście błogosławieni, którzy płaczecie, którzy cierpicie dla sprawiedliwości. I oni doznawali pokoju. Rozdawał chleby gratis - nie trzeba było chodzić do marketu, wszystko było. I nagle jakby Jezus podwyższa tryby i do tych ludzi, którzy są w Niego wpatrzeni, którzy wydają się być zasłuchani i zafascynowani Nim, zaczyna mówić rzeczy wymagające od nich myślenia i to myślenia, które ich tak łamie, że w pewnym momencie, kiedy Jezus po rozdaniu chleba powie: Troszczcie się o ten pokarm, który nie ginie, a nie o ten, który ginie, powiedzą: No to daj nam ten pokarm. - To jest moje Ciało. Wtedy część odchodzi. Czy wrócili? Nie wiemy, ale odeszli, bo mówili, że trudna jest ta mowa. Więc Jezus opowiada przypowieści dlatego, że próbuje także w wierze uruchomić myślenie. I to takie myślenie, które w spotkaniu z myśleniem Bożym wywoła mniej więcej ten efekt: coś jest nie tak.

            Prorok Izajasz nazwie ten efekt coś jest nie tak dokładnie wprost, wypowiadając się w imieniu Boga - upoważniony przez Boga do tego: Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami. To jest dopiero szok. Można by było wnioskować, i to jest być może pierwszy z wniosków z dzisiejszej próby rozważania słowa Bożego, że jeżeli nam wszystko się układa w kontakcie z Panem Bogiem, wszystko rozumiemy, we wszystkim przytakujemy, to: a) przestaliśmy myśleć; b) oszukujemy siebie; c) jesteśmy już świętymi.

            Ma być coś nie tak. Czy to znaczy, że zawsze ma być coś nie tak? Gdy patrzymy na Piotra, który otwierając się na natchnienie Boga, pytany pod Cezareą Filipową: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? powiedział: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żyjącego i usłyszał pochwałę ze strony Jezusa, to widzimy, że są momenty, w których otwieramy się na Boże natchnienia i mówimy po Bożemu. Ale już za chwilę ten sam Piotr wziął Jezusa na bok, kiedy usłyszał, że Jezus ma plan zupełnie inny, niż mu się wydawało. Kiedy Jezus mówił, że zostanie odrzucony i zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie, Piotr powiedział: Niech Cię Bóg broni, co Ty wygadujesz? Nigdy to na Ciebie nie przyjdzie. I usłyszał: Zejdź mi z oczu, szatanie. Czyli są też chwile, w których nie myślimy tak, jak myśli Pan Bóg.

            Stąd dzisiejsze słowo Boże jest dla nas okazją do tego aby: a) złamać się w miejscach, w których potrzebujemy zostać złamani w naszym myśleniu, w których potrzebujemy zostać rozczarowani, a po chwili ucieszeni, że to nie jest tak, jak myślimy o Panu Bogu, że więcej mamy błędnych wyobrażeń o Nim, więcej o Nim nie wiemy, niż wiemy bądź b) przesiedzieć, ciągle myśleć swoje, powtarzając ewentualnie: Pismo św. swoje, a życie swoje. Jezus zachęca nas do tego, żebyśmy w otwartości naszych umysłów i serc uznali przed Nim, że są miejsca, w których będziemy słyszeć: Wróć do Mnie. Nawróć się w swoim myśleniu, w swoim działaniu, w swoim odczuwaniu. Nawróć się to znaczy: Poczytaj słowo Boga, posłuchaj słowa Boga, które nie tylko jest zapisane na kartach Pisma Świętego, bo Pan Bóg ma szeroki asortyment. Mówi do nas przez świat stworzony, prawa natury, przez innych ludzi, przez nasze sumienie, przez wydarzenia, szczególnie te, które nas zmuszają do myślenia. Posłuchaj tego, co mówi Pan Bóg, przeczytaj to i posłuchaj tego, co na to mówi twoje serce. Jeśli twoje serce mówi coś innego, niż mówi Bóg, to znaczy, że potrzebuje to serce nawrócenia, to znaczy, że potrzebuje to serce złamania.

            Jeśli do otwartej rany dostał się jakiś brud i ta rana zarośnie, to lepiej ją rozerwać i wyjąć ten brud, niż pozwolić, żeby ten brud w ranie został. Jeśli błędne jest nasze myślenie, to lepiej przez ból dać się złamać po to, żeby to, co Boże, w nas zwyciężyło. Dlaczego warto dać się łamać Bogu? Dlaczego warto dać się Bogu utwierdzać w przekonaniach, które wypływają z Jego woli? Bo, na litość Boską, Bóg wie więcej niż my. Bo, na litość Boską, Bóg jest mądrzejszy niż my. Bo, na litość Boską, Bóg jest hojniejszy niż my. Bo, na litość Boską, Bóg kocha w sposób nieodwołalny - w przeciwieństwie do nas. I wreszcie, na litość Boską, Bóg nam krzywdy nie zrobi.

            Zaproszeni dziś jesteśmy przez Pana, by przyjrzeć się naszemu myśleniu. Ile w tym myśleniu jest miejsca na to, żeby Bóg mógł się ciągle objawiać, mógł ciągle nas zaskakiwać, mógł ciągle do nas mówić i pokazywać, jaki jest? A ile jest w nas takiego miejsca, w który wiemy swoje i koniec? Nikt mi nie będzie tłumaczył. Mnie? Po tylu przejściach - może ktoś powiedzieć. Kto tu ma mi jeszcze coś do dorzucenia?

            Jak reagują ludzie na te myśli, które nie są wyrachowane, które nie kalkulują, a wypływają z serca, z pragnień gospodarza winnicy? Jak można reagować? No pewnie można reagować w różny sposób, ale przyjrzyjmy się trzem reakcjom, próbując odnaleźć się w jednej z nich - jeśli to jest możliwe.

            Po pierwsze oburzają się. Dlaczego? Dlatego, że na samym starcie, gdy przychodzi do rozliczeń, on zaczyna od tych ostatnich. To już jest oburzające.

            Po drugie, że ci ostatni rzeczywiście dostają tyle, co ci, którzy przyszli pierwsi, czyli spełnia się: Ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

Po trzecie, oburzają się dlatego, że gospodarz jest wolny w swoich decyzjach. Nie jest uwarunkowany żadnymi układami. On rzeczywiście robi ze swoim, co chce. Ilu z nas oburza się, kiedy ktoś narusza naszą przestrzeń wolności, kiedy nie pozwala pewnych rzeczy robić, kiedy ingeruje w wolność. No to Pan Bóg wolny być nie może? Nie może robić ze swoim, co chce? Nie może być hojny inaczej, niż sobie wyobrażamy? Otóż może. Więc oburzają się i wybierają - co wypływa z tekstu - wersję, że zostają, ale co mówią? Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty. Dla nich pobyt w winnicy nie jest radością z tego, że mają zajęcie, że ktoś ich zauważył, że mogą żyć. Jest trudem. Jedyne, co widzą to ciężar dnia i spiekoty. Być może wielu z nas w swych domach, jedyne, co widzi, to tylko trud. Jedyne, co widzi, to tylko wady swoje, czy swoich bliskich. Już nie ma przestrzeni do tego, żeby choć odrobiną radości się ucieszyć, a jeśli się ucieszą, to tylko przez chwilę po to, żeby już zacząć litanię narzekań. Znosiliśmy ciężar dnia i spiekoty. Zachęcam, żeby odnosić to do siebie. Żeby nie szukać wśród znajomych kogoś, kto mógłby być w tej grupie doskonale odnaleziony. Żeby odnosić to do siebie, pytać siebie. Być może tak jest też w wierze. Na wszystko jest czas w tej wierze, nawet na spełnianie strasznie nudnych obowiązków, pacierzy, tylko nie ma czasu na radość z tego, że Ktoś mnie kocha. Że Ktoś mi nieustannie przebacza, że daleko wyrasta poza moje wyobrażenie o Nim. Tym Kimś jest Bóg objawiony w Jezusie. Być może na wszystko jest czas w wierze, tylko nie na radość z tego, że jest tu żywy Bóg.

            Oburzają się i zostają, podobnie jak starszy brat, w opowieści o dwóch marnotrawnym, który wreszcie przy rozliczeniu powie: Tyle lat ci służę i co? Nie ma miejsca na radość.

            Być może część odejdzie - czego nie ma wprost w tekście - po tym spotkaniu z gospodarzem, po to, żeby kalkulować, liczyć, szukać innego miejsca, gdzie będzie po ich myśli i być może znajdą miejsce, w których sobie wszystko wyliczą - według ich mniemania, w których sobie wszystko zaplanują, tylko nie będą mieli czasu tym się ucieszyć. Poza tym, warto pamiętać, że pewnych rzeczy w życiu się nie doliczymy. Tu zostawiam miejsce dla jakiejś osobistej refleksji. Pewnych rzeczy w życiu po prostu nie zrozumiemy, bo wyjaśnienie jest na końcu, tak, jak w tej przypowieści. Bo Bóg zaskoczy swą hojnością, swoim miłosierdziem niejedną i niejednego z nas.

            I jest trzecia grupa tych, którzy są w winnicy. To ci, którzy są wdzięczni za to, co jest. Cieszą się hojnością Boga, jak śpiewa ktoś w świetnej piosence: Nie poddaj się, bierz życie, jakie jest. Na drugie nie masz szans. Cieszą się, są wdzięczni za to, ze Bóg jest hojny, jak ci z innej przypowieści Jezusa, którzy mówią po wykonanym zadaniu: słudzy nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy, co mieliśmy wykonać.

            Pan chce dziś zapukać do naszego myślenia i odczuwania. Chce dotknąć naszych serc po to, byśmy mogli podjąć refleksję i zapytać siebie: Ile w nas jest myślenia Bożego, a ile bezbożnego? Dokładnie bezbożnego. Tam, gdzie jest w nas myślenie Boże, tam jest przestrzeń na radość, na wolność, na zdrowe relacje z ludźmi, na zdrowe podejście do siebie. A tam, gdzie jest kwas, jak mówią młodzi - siara, tam gdzie rzeczywiście w nas jest jakaś zgnuśniałość, to znaczy, że Bóg tam nie dotarł. Że rządzimy i panoszymy się we własnym sercu, myśląc, że spełniamy to, co do nas należy, że mamy w rękach nasze własne życie, a tak naprawdę ciągle je tracimy i to nie ze względu na Jezusa. Ze względu na swój żal - może do Boga, może do innych ludzi - ze względu na swoje uprzedzenia, ze względu na brak odkrycia, że nasza wiara jest dlatego warta, że Bóg jest aż tak hojny. Że może człowieka w ostatniej chwili chwycić za serce i skruszyć. Bo to serce, mimo że zewnętrznie wyglądało na twarde i zamknięte, wewnątrz ciągle pękało, choć grzeszyło za każdym razem.

            I zakończę przykładem z pogrzebu, który przytacza w jednej ze swoich książek ks. biskup Grzegorz Ryś. Cytuje opowieść pewnego proboszcza. Umarł człowiek. Strasznie dużo pił i okropnie kłamał, jak wy i ja - mówił proboszcz na kazaniu pogrzebowym. Tylko tyle, że kiedy on kłamał, wszyscy o tym wiedzieli, a jak ja kłamię - nikt nie wie. Kiedy on mówił, że chce na chleb, wszyscy wiedzieli, że chce na wódkę. Cisza w kościele była niewyobrażalna. Wszyscy patrzyli na proboszcza, jak na wariata. On mówił dalej. Powiedziałem prawdę. On właśnie taki był. A my musimy to wiedzieć, żebyśmy mieli świadomość, za kogo się modlimy. I tym jednym zdaniem zmienił wszystko. Dotąd ludzie byli zgorszeni na zmianę - albo zmarłym, albo proboszczem. Później jednak zrozumieli, że grzech tego człowieka nie jest jego prywatną sprawą, ale problemem wspólnoty, która musi jego grzech wziąć na siebie i modlić się za niego. Że decyzja Boga - moglibyśmy dodać w kontekście dzisiejszej Ewangelii o tym, w którym momencie, do którego serca puka - jest zawsze decyzją pełną dobroci i wolności. Że każdy z nas potrzebuje nieustannego nawracania i przemiany serca, bo na zewnątrz może wyglądamy całkiem nieźle, ale wewnątrz ciągle potrzebujemy nawrócenia.

            Ksiądz Leszek Starczewski

 

Słowo

2019-10-10_Szkoła modlitwy cz.I_głosi o. M. Fizia (14)
2019-10-10_konferencja.mp3 (Formacja WDSIE 2019/2020)
11 październik 2019 16:29
10.10.2019r Smak karmelu - o. Marcin Fizia (homilia) (14)
10 październik 2019 22:52
Adoracja I. czwartek października_ prowadzi ks. M. Boryń (17)
2019-10-03_adoracja.mp3 (Formacja WDSIE 2019/2020)
04 październik 2019 22:04
2019-09-14_konferencja - ks. dr Rafał Dudała (63)
2019-09-14_konferencja.mp3 (Formacja WDSIE 2019/2020)
14 wrzesień 2019 21:50
2019-09-14_homilia - ks. dr Rafał Dudała (39)
2019-09-14_homilia.mp3 (Formacja WDSIE 2019/2020)
14 wrzesień 2019 21:48

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 849 gości oraz 1 użytkownik.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

628842
DzisiajDzisiaj204
WczorajWczoraj308
W tym tyg.W tym tyg.512
W tym mies.W tym mies.5671
WszyscyWszyscy628842

logowanie

Zamknij:Close


  • Intencja nadesłana przez:
    Aleksandra Kobyłecka
    (Sep 8,2019)

    " Tata mojego męża znowu w szpitalu, grozi mu amputacja nogi, bardzo duże..."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Oniszczuki
    (Aug 2,2019)

    " Dziękujemy i prosimy o dalszą modlitwę w intencji Dawidka, który został potrącony..."   Read more


  • Intencja nadesłana przez:
    Oniszczuki
    (Jul 25,2019)

    "

    Prosimy o modlitwę o prowadzenie przez Ducha Świętego dla nas i osób..."   Read more



Wyświetl listę intencji