Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

 

 

Dobre Słowo 09.07.2014 r. – środa, XIV tydzień zwykły

Oz 10,1-3.7-8.12; Ps 105,2-7; Mk 1,15; Mt 10,1-7

 

                                                   Pan Bóg ma problem

            Duchu Święty, tylko Ty możesz nasz przybliżyć do Jezusa. Nadszedł czas, żebyś to czynił, kiedy rozważamy słowo.

            Pan Bóg ma problem. Patrzy na swój lud, który wyszedł z Jego marzeń, pragnień, tęsknot Jego serca, na lud, który sercem odwraca się od Niego. Ich serce jest obłudne. – To trudne odkrycie, które czasem w relacjach międzyludzkich ma miejsce, gdy osoba kochana nagle okazuje się być w tym kochaniu, mówiąc delikatnie, bardzo wymagającą. Jest osobą, która odwraca się sercem, wyprowadza się z tej relacji.

            Takie pęknięcie nosi w sobie każde ludzkie serce. Paradoks, nazwany przez proroka Ozeasza, przeżywamy nie tylko jednorazowo, ale właściwie za każdym razem. Na czym polega ten paradoks?Izrael był jak dorodny krzew winny, przynoszący wiele owoców: lecz gdy owoc jego się mnożył, wzrastała liczba ołtarzy; im lepiej działo się w kraju, tym wspanialsze budowano stele. Im bardziej doświadczamy dobra, tym częściej jesteśmy narażeni na utratę postawy wdzięczności za dobro, na to, by traktować je jako swoją własność, by po prostu odwracać się od Tego, kto jest źródłem dobra. Tylko Bóg jest dobry, mówi Jezus. Każde dobro od Niego pochodzi.

Problem Pana Boga polega właśnie na tym, że nasze kochane serca są także sercami bardzo zdradliwymi. Psalmista nawet powie, że serce człowieka jest podobne do przepaści. Bóg nie zadowoli się jakimś zbyciem, ogólnikiem, peryferiami naszej historii życia, tylko chce centrum. Bóg staje wobec tego serca, jak wobec problemu, który chce rozwiązać. Piękne jest to, że w tej refleksji, którą prorok Ozeasz przedstawia przed naszymi oczami, Bóg jawi się jako ktoś, kto siedzi, widzi tę trudność, problem, lud odwrócony sercem od Niego i już myśli, jak z tego obłudnego serca obłudę wyrzucić. Jak sprawić, żeby ten naród wrócił?

Jedyny sposób, jaki Bóg znajduje, to pokutowanie. Ich serce jest obłudne, muszą pokutować! On ich ołtarze rozwali i stele powywraca. Wtedy dopiero obudzi się refleksja: My nie mamy króla, bośmy się Pana nie bali - zresztą, cóż nam król pomoże? Bóg wręcz marzy o takiej chwili, kiedy upokorzony człowiek nagle odkryje: Rzeczywiście, dobro pochodzi od Boga, tylko Bóg jest źródłem wszelkiego błogosławieństwa. Ale wstyd!Wtedy powiedzą górom: Przykryjcie nas! a wzgórzom: Padnijcie na nas! Widząc tę trudną sytuację, Bóg daje też nadzieję. Nadszedł czas, by szukać Pana, aż przyjdzie, by sprawiedliwości was nauczyć. Bóg chce uczyć człowieka życia, mimo tak przewrotnego serca, jakie ten ma, z tym pęknięciem, które nosi w sobie. Nie ma innego sposobu, jak pokutowanie. Jezus nazwie to bardzo precyzyjnie: Nawracajcie się, czyli nieustannie szukajcie Bożego oblicza. Rozważajcie o Panu i Jego potędze; zawsze szukajcie Jego oblicza. Pamiętajcie o cudach, które On uczynił, o Jego znakach, o wyrokach ust Jego.Bądźcie nieustannie w pogotowiu. Serce potrzebuje być w pogotowiu.

            Panie, który jesteś blisko, spraw, abyśmy nie przyzwyczajali się do tej bliskości, żebyśmy czuwali. Ledwie oczy przetrzeć zdołam, wnet do mego Pana wołam. Żebyśmy zawsze szukali Bożego oblicza.

            Ksiądz Leszek Starczewski