Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

 

Dobre Słowo 15.06.2014 r. – niedziela, Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Wj 34,4b-6,8-9; Ps: Dn 3,52-56; 2 Kor 13,11-13; Ap 1,8; J 3,16-18

Cieplej o Miłości. Co by nie powiedzieć, to Dar i Tajemnica.

 

            Duchu Święty, pomóż nam odnaleźć się w tajemnicy, którą Kościół dziś nam daje. Spraw, abyśmy odkryli, że to nie bajki, nie mydlenie oczu, ale sens naszego życia – tajemnica życia w Trójcy Świętej.

            Mówią, że kiedy kulturalni ludzie otrzymują zaproszenie, to na nie odpowiadają. Można odpowiedzieć pozytywnie lub negatywnie. Pozytywnie, wyrażając zgodę, wdzięcznie odpowiadając swoją obecnością i negatywnie, czyli dziękując, ale nie korzystając z zaproszenia.

            Podobnie jest z darami i z prezentami. Przypominam sobie, jak na pierwszej parafii ksiądz proboszcz podarował mi dość drogi prezent. Kiedy mi go wręczał, powiedziałem: Nie, księże proboszczu, z całym szacunkiem, ale ja nie mogę przyjąć tego prezentu. Wtedy ksiądz proboszcz powiedział: No to ksiądz nie jest pokorny. I rzeczywiście, coś z tego jest. Ksiądz proboszcz Ameryki nie odkrył – o tej prawdzie wiedziałem – ale postawił mi ją troszkę w innym kontekście. Człowiek pokorny to ten, który wobec tajemnicy daru, drogiego prezentu, staje z wdzięcznością i go przyjmuje.

            Bóg Ojciec daje nam drogocenny prezent. Tym prezentem, tym darem jest Jego Jednorodzony Syn. To jest dar Ojca.

            Proszę spróbować sobie troszeczkę przetransportować to na nasze realia. Niech tato, czy mama sobie odpowie, czy byliby w stanie ofiarować swojego syna na jakąś wojnę. Posłać jedynego syna na wojnę. Nie wiem, ile mam byłaby gotowych to zrobić – posłać córkę, jako wolontariuszkę, na teren niezwykle niebezpieczny, narażając ją na śmierć.

            Co zrobił Bóg? Na taki teren, wojny nie z człowiekiem, ale o człowieka, wojny, w czasie której są różne bitwy i potyczki, posłał swojego Jednorodzonego Syna. I wcale nie ułatwia sprawy, jak niektórzy – troszkę spłycając tę prawdę – myślą: No, ale wiadomo było, że On zmartwychwstanie. Swoje przeszedł. To, że cierpiał, to nie był jakiś popis aktorski i nie miał odczytu na teleprompterze, czyli sprzęcie pokazującym tekst, który czyta prezenter, jak ma się zachować. On prawdziwie cierpiał. On prawdziwie był kuszony. On prawdziwie przyjął ludzkie ciało z jego pięknem i z ograniczeniami. On prawdziwie kochał. On prawdziwie wszedł w relacje przyjaźni, On prawdziwe został zdradzony, opuszczony przez wszystkich, tylko nie przez Ojca. Wszyscy Mnie opuścicie – mówi – ale nie Ojciec.

            Taki dar może być podyktowany miłością bądź szaleństwem, ewentualnie, jak mówiła błogosławiona Teresa Benedykta Edyta Stein, szaleństwem miłości. Ktoś musi szaleńczo kochać, żeby dać. Ktoś musiałby szaleńczo kochać, żeby posunąć się aż tak daleko. Aż tak daleko, że Jan Paweł II, cytując pewnego teologa, powie w jednej ze swoich książek: Bóg w swoim Synu posunął się niejako za daleko. Wobec niewdzięcznych często, zdradzających, już nawet nie mających tego gdzieś, bo już nie reagujących na to ludzi. Aż tak.

            Tajemnica miłości. To jest klucz do spojrzenia na Boga, który w swoim Synu się objawia, pokazuje, przedstawia, prezentuje w całości jako Ojciec, jako Syn i jako Duch Święty. Duch, który jest Bogiem, który teraz ma sporo do zrobienia, bo ma doprowadzić Kościół do pełni prawdy, a ludzi i świat do pełni zbawienia. On was doprowadzi do pełni prawdy. Bóg Miłość – klucz miłości.

            To tak, jak podejrzewam, małżonkowie nie są w stanie wytłumaczyć sobie, dlaczego akurat są ze sobą, dlaczego akurat między nimi zaiskrzyło. Gdy są zdenerwowani albo mają ciche dni, to mówią: Bo byłam głupia, czy Byłem naiwny, ale kiedy nerwy miną, nagle uda się podjąć usilne starania, żeby odkryć na nowo to, co ich połączyło, powrócić do pierwszych zrywów – zachęcam, żeby spojrzeć na to tak, szczególnie w sytuacjach konfliktów. Wróćcie do pierwszych zrywów. Da się. Można. I wtedy odkrywają, że to, co ich połączyło, jest tajemnicą miłości.

            Bóg w Trójcy Świętej jest tajemnicą. Jeśliby nas nie przerastał, jeślibyśmy Go całkowicie zrozumieli, pojęli, to wyrazy współczucia. To już nie ma dla nas Boga. Bo Bóg ma być dla nas Bogiem wtedy, kiedy jest dla nas tajemnicą, kiedy coś wiemy, ale więcej nie wiemy.

            Św. Augustyn mówił, że kiedy my zaczynamy mówić o Bogu to, co już wiemy, to aniołowie mają niezły ubaw, bo niewiele wiemy o Bogu. Tak jak niewiele wiemy o miłości, bo ona jest i ma być tajemnicą.

            Przerażające są chwile w naszym życiu – widzę to też po sobie – kiedy odkrywamy, że Bóg przestał być dla nas tajemnicą. Kiedy przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy iść do kościoła, że mamy się pomodlić, że czasem trzeba iść do spowiedzi. To wszystko jest takie strasznie nudne, kiedy Bóg przestał być tajemnicą.             Przerażające są chwile, kiedy w rodzinie małżonkowie, rodzice, dzieci przestają traktować siebie jako pewną tajemnicę. Kiedy mówią: Ja cię już znam, wiem, na co cię stać. Kiedy nie zostawiają sobie przestrzeni wolności, żeby się wciąż poznawać. Kiedy mąż przestał zdobywać żonę. Kiedy żona przestała być kimś ważnym w życiu męża. Przerażające są chwile, kiedy przyzwyczajamy się do miłości. Kiedy nie traktujemy jej jako wyzwania, które dzień za dniem jest nam dane, bo to dar. Bo jeśli mogę kochać, to znaczy, że jestem obdarowany. Bo jeśli mogę kochać, to znaczy, że mam w sobie coś z Boga. Bo Bóg jest miłością, a miłość jest z Boga.

            Pytajmy dzisiaj samych siebie – odważniej, mniej odważniej, próbujmy przyjrzeć się chwilom, kiedy chcielibyśmy zbyć to pytanie – Na ile Bóg jest dla nas tajemnicą, czyli Kimś przed kim się klęka? Mój tatuś uczył mnie kiedyś: Synu, najsilniejszy jesteś wtedy, kiedy klęczysz przed Bogiem. Kiedy się klęka.

            Na ile dla nas, na ile dla małżonków, to, co ich połączyło, jest tajemnicą, a na ile stało się już przyzwyczajeniem? Jeśli jest przyzwyczajeniem – czerwona lampka – Kochanie, musimy coś odświeżyć. Musimy zdobyć się na szaleństwo miłości. Ktoś, szczególnie zaawansowany w latach, może powiedzieć: Proszę księdza, teraz? Jeśli miłość nie jest dla nas tajemnicą, gdy mamy lat osiemdziesiąt, to coś złego się stało i o tym trzeba rozmawiać z Bogiem. Bo Bóg jest tajemnicą.

            Jak do tej tajemnicy się dostać – jak ją rozpoznać? Kiedy mówimy o tajemnicy Trójcy Świętej, nie mówimy o jakichś teoriach, tylko o prawdach związanych z tym, że Bóg jest Jednym w Trzech Osobach. Nie mówimy tylko o życiu Boga w Bogu, ale mówimy o życiu Boga pośród nas i w nas.

            Jak Go rozpoznać? Św. Paweł daje świetną podpowiedź. Jeśli komuś nie jest wszystko jedno, jeśli dzień za dniem dąży do tego, by życie było dla niego wyzwaniem, by problemy nie stanowiły dla niego miejsca do obrażenia się, ale były miejscem, w którym ma im stawiać czoło, kiedy – cytując św. Pawła – dąży do doskonałości, to jest sygnał, że ma coś z Boga, że Bóg w nim działa.

            Druga z czterech podpowiedzi św. Pawła: Kiedy odkrywam w sobie empatię, czyli zdolność do tego, żeby wczuć się, zrozumieć drugiego człowieka, żeby go pokrzepić, wówczas również mam do czynienia z tajemniczym działaniem Boga we mnie. Dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu.

            Doświadczam tego, kiedy okrywam w sobie pragnienie jedności, żeby w moim domu była jedność, nie sztuczna i nie polegającą na tym, że sobie przytakujemy i dla świętego spokoju nie ruszamy pewnych spraw, ale rozmawiamy: Kochanie – do syna, córki, taty, żony – dotąd rozmawiamy, ale dalej się różnimy. Nie rozmawiajmy o tym, bo jedyne, co możemy zrobić, to wyrządzić sobie krzywdę. Jeśli jest w nas pragnienie dążenia do jedności, jednomyślności, to mamy coś w sobie z Boga, to Bóg w nas działa.

            I wreszcie, jeśli jest w nas pragnienie zachowania pokoju, nie świętego spokoju. Święty spokój jest jednym z największych wrogów Boga. Jak to, przecież święty! Nie w naszym rozumieniu. Dajcie wy mi wszyscy święty spokój, czyli nie wymagajcie ode mnie. Jeśli jest w nas pragnienie pokoju, o który się walczy, o który podejmuje się starania, wówczas mamy w sobie możliwość rozpoznania działania Trójcy Świętej – Boga, który jest Bogiem miłości i pokoju, i będzie z nami.

            Podsumowując: Tajemnica Trójcy Świętej wcale nie jest daleka od nas. Absolutnie nie. Jeśli komuś wydaje się Bóg w Trójcy Świętej dalekim, to czas na kolana, czas na pokorę.

            Jeśli ktoś słysząc słowa: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne, czuje się obco, to czas na kolana, czas na wołanie o pokorę. Boże, aż tak kochasz?

            Jeśli ktoś myśli, że jakiekolwiek sukcesy w życiu zawdzięcza wyłącznie sobie, to czas na kolana, czas na pokorę przed Bogiem, żeby odkryć, że bez Niego nic nie mogliśmy i nie możemy uczynić. Że w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.

            Prośmy dobrego Pana, żeby otwierał nam serca na tajemnicę miłości małżeńskiej, narzeczeńskiej. Tajemnicę miłości, która jest obecna w przyjaźni, tajemnicę miłości, która jest z Boga, bo Bóg w Trójcy Świętej jest miłością. A miłość, która jest z Boga, nie jest teorią. To miłość silna, bo potrafi wybaczać. Słaby człowiek nie wybacza. Słaby człowiek wypomina. Miłość jest praktyczna, bo potrafi dążyć do jedności. Potrafi przechodzić przez przeszkody. Potrafi pokonać nienawiść. Jest życiowa, bo potrafi pokonać śmierć. Potrafi pokonać grzech.

            Boże w Trójcy Świętej Jedyny, zginaj nasze kolana. Szczególnie wówczas, kiedy panoszymy się w wierze. Kiedy przyzwyczailiśmy się do tego, że tak już ma być, bo mam męża, żonę, rodzinę, to mi się należy. Żebyśmy odkrywali, że są to dary, które przez Jezusa, Ojcze, w Duchu Świętym nieustannie nam posyłasz.

            Ksiądz Leszek Starczewski