Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

 

Dobre Słowo 08.06.2014 r. – niedziela Zesłania Ducha Świętego

Dz 2,1-11; Ps 104,1.24.29-31.34; 1 Kor 12,3b-7.12-13; J 20,19-23

Pragnij Ognia!

Jezu, Ty znasz historię życia każdej i każdego z nas. Pomóż nam odkryć, że mówienie o Tobie to nie zawracanie głowy, ale pokój, doświadczenie bliskości.

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego dla tych, którzy choć raz w życiu doświadczyli Jego mocy, jest świętem. Bezsprzecznie. A dla tych, którzy nie doświadczyli tej mocy, jest jakąś kolejną teorią, prawdą wiary, zresztą nie taką prostą, jakby się można było spodziewać. Bo prościej przyswaja się prawdy wiary, które zaczynają się od Jezusa w Betlejem. Nawet niewierzący śpiewają kolędy. Zrozumiałe jest, gdy mówimy, że Jezus był umęczony – nikogo życie nie rozpieszcza, różne się doświadczenia przechodzi. Wprawdzie doświadczenie uczy, że umierają inni, ale i nas też – chcąc, nie chcąc – ktoś kiedyś na cmentarz zaniesie...

Schody zaczynają się przy zmartwychwstania. To już w ogóle jest megakosmos. Później następuje wniebowstąpienie i zesłanie Ducha Świętego.

Mówienie o Duchu Świętym rzeczywiście może sprawić i sprawia dużo kłopotu. Natomiast bez mówienia o Duchu Świętym, bez Jego pomocy, nasze jakiekolwiek próby spotkania z Bogiem spełzną na niczym. Będą tylko jakąś tradycją, przykrym, zamulającym obowiązkiem, koniecznością, którą trzeba spełnić, „bo jeszcze się coś stanie”. Bez pomocy Ducha Świętego to nie ma sensu.

Prawda o Duchu Świętym jest tak ważna i tak podstawowa, że – jak zauważa św. Paweł Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: «Panem jest Jezus». (1 Kor 13,2).

Słuchałem niedawno kolegi egzorcysty, który, zwracając się do maturzystów, nie zaczął od opowiadania jakichś sensacji z egzorcyzmów, tylko mówił tak: Kochani, cieszcie się, że możecie mówić „Ojcze nasz”. Że możecie powiedzieć: „Jezus”. Na co dzień mam do czynienia z osobami, które w żaden sposób nie wyduszą tego z siebie.

Bez pomocy Ducha Świętego, bez Jego tchnienia, życie traci smak. Traci sens walka o siebie w małżeństwie, w rodzinie. Wtedy się walczy ze sobą.

Bez pomocy Ducha Świętego, budząc się rano, mówimy: Boże, znowu trzeba żyć!, a nie: Jej! Znowu mogę żyć!

Wielu snem śmierci upadli,

Co się wczoraj spać pokładli,

My się jeszcze obudzili,

Byśmy Cię, Boże, chwalili.

Ale pomoc Ducha Świętego nie przychodzi automatycznie, to znaczy: przyszliśmy na Mszę Świętą, to Duch Święty tu przyjdzie. Duch Święty przychodzi do tych, którzy tego pragną. Tak niewiele, a tak dużo.

Duch Święty jest życiem i On sprawia, że chce się żyć. Ta prawda o Duchu Świętym jest tak istotna, że św. Grzegorz z Nysy (jeden z ojców Kościoła z pierwszych wieków), powiedział, że jeżeli Bogu zabierzemy Ducha Świętego, to wszystko, co pozostaje, nie jest już Bogiem żyjącym, ale Jego trupem. Trupia wiara, trupie modlitwy, trupie przeżycie Mszy Świętej – bez Ducha Świętego.

Bez Ducha Świętego, bez Jego pomocy, wszystkie nakazy, przykazania, w ogóle cały Kościół, to jakiś kosmos.

Znajomy ksiądz miał podczas wizyty duszpasterskiej takie zdarzenie: Trafił do młodych ludzi, którzy żyli ze sobą jak mąż i żona, ale bez sakramentu. I pewnie problemu by nie było, gdyby nie to, że przyznawali się do wiary. Ten kolega był nienachalny, dostosował się do słów św. Pawła: miejcie wyrozumiałość dla słabszych w wierze i nieinwazyjnie, ale tak po prostu zapytał: Tacy piękni jesteście. Duch Święty czeka tylko, żeby was umocnić w sakramencie. Co jest, że nie chcecie? Usłyszał tłumaczenia: No, to jeszcze nie czas. Jeszcze się nie przekonaliśmy, a to różnie może być... Takie ble ble ble. Co można było więcej powiedzieć? Zdarzyło się, że za rok trafił do tego samego domu. Wchodzi i widzi w oczach – w oczach kryje się cała nasza istota, wszystko, te oczy (nie) mogą kłamać – jakiś pokój. I na „dzień dobry” usłyszał: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. I on, taki zszokowany, spytał: Proszę państwa, co się stało? Usłyszał: Jesteśmy po ślubie. Pyta dalej: A jak do tego doszło? Usłyszał: Jezus żyje! Zdębiał. Z takim tekstem w ogóle nie planował, że się spotka. Ale, proszę państwa, tak po ludzku, co się stało? – Proszę księdza, pół roku temu znajomi zaprosili nas na spotkanie w takiej grupie modlitewnej. Ale jak oni się modlili! To nie były mumie, które stały i coś tam mruczały, ale modlili się i wołali Ducha Świętego. No i ja nie umiem tego wytłumaczyć – mówił mężczyzna – ale siekło i koniec. Po prostu Jezus żyje.

            Doświadczenie zmienia spojrzenie. Jeśli nie ma doświadczenia, a jesteśmy dzisiaj w kościele, to nie jest przypadek. To jest zaproszenie, które składa Duch Święty, do tego, by Go pragnąć. To tak niewiele, a tak dużo.

            Jego przyjście jest pewne. Jak Jezus powiedział, że da Ducha Świętego, to to nie jest polityk, który coś tam obiecuje i nie spełnia, tylko da Ducha Świętego. Mówił: Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. A św. Paweł dodaje: Otrzymaliście Ducha Świętego, w którym możecie krzyczeć: Tatusiu.

            To jest takie zdecydowane pragnienie. To nie jest mruczenie pod nosem. Chcę Cię, Duchu Święty. Chcę zmian w moim życiu. Nie chcę słyszeć o jakichś historiach wielkich świętych, bo już mam tego po dziurki w nosie. Nie chcę słyszeć opowiadań z Pisma Świętego o ludziach, którzy tam żyli. Ja chcę Ciebie. Zdecydowane pragnienie.

            Takie pragnienie w sercu, które doświadczyło ogromnego rozczarowania sobą, znalazło się u Jedenastki, która została z dwunastki uczniów Jezusa. Zamknięci z obawy przed Żydami, przed śmiercią właściwie. I mimo tego zamknięcia przychodzi do nich Jezus i pierwsze, co robi, to nie: A nie mówiłem? Tyle wam tłumaczyłem, prosiłem, cuda czyniłem, a wy co? Piotr, a tyś co zrobił? Ciebie nawet nie żołnierze zastraszyli, ale jakaś służąca się zapytała, a ty nic. Nie, nie ta wersja wydarzeń, tylko przyjście Jezusa i: Pokój wam! Tak jakby mówił: Chłopaki, pozbierajcie się, weźcie Ducha Świętego. Przeszłość jaka jest, taka jest. Weźcie Ducha Świętego. Weźcie tę moc. Sami przyjąwszy przebaczenie grzechów, odpuszczenie sobie, odpuszczajcie grzechy innym.

            No i dzieje się, bo oni później czekają, po zmartwychwstaniu Jezusa mają jeszcze sporo czasu na przyjrzenie się sobie, a przy wniebowstąpieniu słyszą: Nie odchodźcie z Jerozolimy, oczekujcie obietnicy Ojca. Ojciec was nie wyroluje.

            Modlą się. Duch Święty przychodzi – jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu – nagle, jak ogień. Nie jakaś ledwo tląca się zapalniczka, ale ogień, który dotyka ich serc. Nabierają takiej mocy, że Piotr, cykor numer jeden, tchórz pierwszych lotów, wychodzi i mówi: Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych. Piotr, który mógłby się spodziewać, że ktoś z tłumu krzyknie: Chwileczkę, ty się zajmij swoim życiem, człowieku, przecież tyś Go sypnął, nie boi się, bo co robi Duch Święty? Z tchórza czyni dzielnego wojownika. Ze śmierdzą lenia, pełnego zapału człowieka. Z kogoś, kto ma już dosyć życia czyni miłośnika życia. O takim Duchu Świętym mówi Jezus. Zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym – Ogniem.

            Jak ważne jest pragnienie. Jak ważne jest nie zatrzymanie się i powiedzenie: Tak, tak, słyszałem już to. Pragnienie.

            Proszę Cię, Duchu Święty. Nie bądź historią w moim życiu. Bądź życiem. Bądź życiem, które dotyka mnie codziennie. Bo Duch Święty codziennie chce nas podnosić. Nie co jakiś czas. Nie tylko na Zesłanie Ducha. Codziennie. Bo wie, że codziennie mamy się mierzyć z życiem. Że życie nikogo nie rozpieszcza. Stąd pytanie, które warto sobie postawić: Jak często wołam o Ducha Świętego? Nie, coś tam szepczę, odczytam z książeczki. Wołam: Duchu Święty, zabieraj się za mnie. Wchodź w moje życie. Nie chcę bylejakości.

            Jak często pragnę Ducha Świętego? Jeśli tak nie jest, jesteśmy zapraszani, ciągle na nowo, żeby pragnąć.

            Mój przyjaciel, który prowadził takie nietypowe rekolekcje, bo jeździł na kajaki z młodzieżą z duszpasterstwa, opowiadał o pewnej studentce, która była wychowywana w domu, gdzie z Boga robiono raczej zabobon. To jest coś z cyklu: Tatuś bierze córeczkę za rękę w Boże Ciało i mówi: Patrz, jak się zachowuje ciemnota. Ona była wychowywana w takim klimacie, ale umysł miała otwarty, bardzo, ale to bardzo wnikliwy, jak młodzi ludzie.

            Młodzi ludzie nie znoszą bzdetów. Oni chcą konkretów. Dla nas dorosłych jest to lekcja. Jak prowokują nas, to często prowokują do konkretów. Nie żeby ich zbywać, ale ż nimi przebywać. Żeby posłuchać ich najgłupszej nawet, najbardziej naiwnej, ale ich historii życia, wydarzeń.

            I na tych rekolekcjach była taka możliwość. Co jakieś spotkanie i rozmowy o Ewangelii, to ona miesza. Jej się to nie podoba, ona się nie zgadza, ale szuka, pyta. I przyszedł taki wieczór: Jest ognisko, a ona w pewnym momencie rzuca plecak i odchodzi. On zaniepokojony idzie za nią, dochodzi do niej, ona siedzi nad rzeką, głowa schowana w rękach i płacze. On dochodzi: Przepraszam, mógłbym ci w czymś pomóc? Co się stało? Ona spojrzała, oczy pełne łez i mówi: Wie ksiądz, jak ja pragnę, żeby On był, naprawdę był?

            Z takim pragnieniem mamy iść do Ducha Świętego. Będzie działał.

Ksiądz Leszek Starczewski

 

Słowo

homilia - ks. Miłosz Hołda (9)
2019-05-17_homilia.mp3 (Formacja WDSIE 2018/2019)
17 maj 2019 20:22
2019-03-17_Świadectwa - Krzysztof i Marlena (38)
2019-05-11_wiadectwa.mp3 (Formacja WDSIE 2018/2019)
11 maj 2019 23:41
2019-04-13_konferencja - Honorata Wąsowska (21)
2019-05-11_konferencja.mp3 (Formacja WDSIE 2018/2019)
11 maj 2019 23:13
2019-04-13_homilia - ks. Artur Płaziński (28)
2019-05-11_homilia.mp3 (Formacja WDSIE 2018/2019)
11 maj 2019 22:21

Echo Słowa

  • maria szałajska 10.02.2019 01:12
    Adoracja z1.piątku lutego
    Dziękuję Panie Jezu za łaskę bycia ...
     
  • maria szałajska 28.01.2019 00:30
    2019.01.27
    Niech moc Twojego Słowa mnie przemienia.
     
  • Ryszard Wilk 01.01.2019 23:39
    RE: W twarz
    Spraw Panie, aby każde patrzenie na Twoje ...
     
  • maria szałajska 01.01.2019 22:53
    RE:W twarz
    Panie Jezu, chcę patrzeć w Twoją Twarz,by ...
     
  • maria szałajska 01.01.2019 19:26
    RE:Adoracyjnie na koniec roku
    Dziękuję Ci Panie Jezu za uśmiech w darze ...

Gościmy

Odwiedza nas 123 gości oraz 1 użytkownik.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

567436
DzisiajDzisiaj58
WczorajWczoraj133
W tym tyg.W tym tyg.191
W tym mies.W tym mies.4183
WszyscyWszyscy567436

logowanie