Dobre Słowo Pon. I tyg. Wlk. Postu

posted by: Leszek Starczewski
Poprawiono: 11 marzec 2014

Kto tu komu pomaga?

Matka Teresa z Kalkuty dwa lata przed śmiercią miała wyznać powód, dla którego żyła przez większość swego życia w ciemnej nocy. Była przekonana o tym, że krył się on w zbytnim skupieniu na sobie samej. Najwyraźniej – miała powiedzieć – tak bardzo byłam skoncentrowana na sobie, że Pan Bóg potrzebował mnie przeprowadzać przez ciemności aż tyle lat. To wyznanie w świetle dzisiejszej ewangelii może brzmieć szokująco. Dlaczego? Gdy weźmiemy pod uwagę to, z jakim oddaniem służyła Ona najbiedniejszym, to takie wyznanie może głęboko zastanawiać. Skoro Ona widziała się jako skoncentrowaną na sobie, a przyjęcie tej prawdy przed Bogiem dwa lata przed śmiercią przyniosło Jej głęboki pokój, to jak bardzo czujnymi mają być serca innych wyznawców Chrystusa.

 

Wychodząc do głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich i więźniów mamy gwarancję na spotkanie z Jezusem. Może ono zaowocować dotykiem Pana, który jest w nich spragniony miłości nie tylko słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Ponadto – zgodnie z Jego słowami – Pan nie przyszedł, żeby Mu służono lecz aby służyć i dać Swoje życie na okup za wielu. Tak więc to On sam nam służy, gdy przychodzimy z pomocą potrzebującym. Przedziwna prawda. To On służył Matce Teresie, gdy wychodziła do umierających. On oddawał Jej swoje życie, aby mogła życie odzyskać. Dwa lata przed swoją śmiercią, po mrocznych doświadczeniach ciemności, w których własne odczucia ją zwodziły twierdzeniami, że nie jest dzieckiem Boga, odzyskała życie.

Jeśli chcę żyć, to mam umierać z wycieczenia w czasie pomocy udzielanej odrzuconym i potrzebującym. Jezus przez nią chce mnie oderwać od takiego siebie, który niebezpiecznie skupiony na swoich odczuciach, nawet nie potrafi dostrzec potępiającej siły skoncentrowania się na sobie samym.

Jedna z woluntariuszek pomagająca osobom dotkniętym paraliżującym kalectwem powiedziała kiedyś tym, którzy ją podziwiali: Czy wyście zwariowali? W tym, co robię, wiem jedno, to oni mi pomagają spoglądać na siebie i świat we właściwych proporcjach. Jeden Pan Bóg wie, z ilu kompleksów, egocentryzmów i innych form skupienia się na sobie On już mnie wyleczył.

Potrzebujesz lekarza? Chorzy i ci, co się źle mają, nie mogą się doczekać, aby Cię uzdrowić.