Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Ciągle chodzi o serce

Dzisiejsze czytania prosto tłumaczą, dlaczego nie przestrzegamy przykazań. – Po prostu nam na tym nie zależy. Jeśliby nam zależało, nie byłoby problemu.

            Może ktoś powie, że źródłem grzechu jest dzisiejszy świat, złe przykłady, telewizja, inne media. Jednak tak naprawdę ciągle chodzi o nasze serce. Ono nam mówi, czego naprawdę pragniemy. Jeśli wewnętrznie nas coś pociąga, znajdziemy tysiące wytłumaczeń, że to jest słuszne. Nawet jeśli wiemy, że coś jest złe, że będziemy żałowali, nawet jeśli to wstyd... To i tak serce decyduje.

 

 

Ciągle chodzi o serce

Dzisiejsze czytania prosto tłumaczą, dlaczego nie przestrzegamy przykazań. – Po prostu nam na tym nie zależy. Jeśliby nam zależało, nie byłoby problemu.

            Może ktoś powie, że źródłem grzechu jest dzisiejszy świat, złe przykłady, telewizja, inne media. Jednak tak naprawdę ciągle chodzi o nasze serce. Ono nam mówi, czego naprawdę pragniemy. Jeśli wewnętrznie nas coś pociąga, znajdziemy tysiące wytłumaczeń, że to jest słuszne. Nawet jeśli wiemy, że coś jest złe, że będziemy żałowali, nawet jeśli to wstyd... To i tak serce decyduje.

            Zawsze wybieramy my sami. Małe dzieci mogą mieć pretensje do rodziców, gdy się uderzą – „Bo mnie nie pilnowaliście!” A jaką wymówkę znajdzie człowiek dorosły?

            Ile razy słyszymy żart, że wolę iść do piekła, bo tam będzie mnóstwo znajomych, a w niebie to bym chyba nikogo nie znał? Faktycznie jednak ktoś nam tak pomylił pojęcia i pragnienia, że już sami nie wiemy, dlaczego warto starać się o niebo!

            Niebo to życie. Niebo to Bóg. Jeśli ktoś mówi, że nie chce żyć, to tym samym stwierdza, że nie chce Boga. Nawet nie chodzi o samobójców, ale o nasze postawy, które nas upadlają. Ktoś sięgający po kieliszek, „aby sponiewierało”, zachowuje się, jakby nienawidził swojego życia. Ludzie popisujący się niebezpieczną jazdą, czy innym bezsensownym ryzykiem, przez swoją postawę krzyczą: Moje życie jest bez sensu! Niech ktoś coś z tym zrobi, bo ja nie chcę żyć!

            Faktycznie, każdego dnia i w każdej chwili wybieramy życie lub śmierć. Każdej chwili albo żyję bliżej Boga – i żyję pełniej – albo uznaję, że są tysiące rzeczy ważniejszych i mam czas.

            Prawdziwa mądrość Boża, prawdziwa pobożność, to odkrycie, że wtedy, kiedy szukam Boga, znajduję moje prawdziwe JA. Kiedy – po ludzku – tracę, aby być bliżej Niego, wtedy żyję coraz pełniej.

            Nasza wiara jednak nie jest zbiorem pobożnych życzeń i przepisów. Wcale nie chodzi o to, żeby szczypać się w rękę, żebym pamiętał, że idę do nieba. – Żeby tylko nie zapomnieć, nie zapomnieć... Nasza wiara to relacja. To poznanie. To przeżywanie naszego życia wraz z Jezusem. A kiedy idziemy z Nim, On sam daje nam swojego ducha na każdy dzień i wszystkie sytuacje. Wszystkie. Zwłaszcza te najtrudniejsze.

            Nie ma sensu uczyć się przykazań bez poznania Tego, dla którego chcemy się nimi kierować. Jeśli jednak je poznamy, to staną się znakami drogowymi, służącymi bezpiecznej i szybkiej podróży.

            Może warto zacząć się spowiadać nie z grzechów, ale z tego, czy moje życie ma sens?

            Może Jezus jest dla mnie dalekim symbolem cierpienia, a nie przyjacielem, który mnie czyni coraz bardziej wolnym i podobnym do Niego?

           

           

           

           

>