Drukuj

Dobre Słowo, 14.02.2014 r. – piątek, V tydzień zwykły

posted by: Leszek Starczewski
Poprawiono: 14 luty 2014

 Dobre Słowo, 14.02.2014 r. – piątek, V tydzień zwykły

Dz 13,46-49; Ps 117,1-2; Łk 4,18; Łk 10,1-9

 

Wilczy apetyt a uzbrojone owce

Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki.Kto posyła owce między wilki? Najemnik czy Pasterz? Jezus, Dobry Pasterz – jak sam się określi i potwierdzi to własnym życiem. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Bez znajomości, bez właściwego podróżom zabezpieczenia i bez zbędnych słów. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!». Dar pokoju będzie kryterium tego, czy zostać w domu czy go opuścić; przyjąć gościnę czy odrzucenie. Robotnik jest godzien zapłaty – jeśli pozostaje owcą, głosi Boży pokój, to naprawdę się napracuje. I rzeczywiście godzien jest zapłaty. Przyjęcie SŁOWA nie ogranicza się do wysłuchania, pocieszenia się i samozadowolenia. Ono zawsze związane jest z gościną serca, które otwiera się w całym pięknie, wydobytym z niego przez SŁOWO. Po tym poznaje się otwartych na SŁOWO głosicieli i słuchaczy. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże»". Dają życie i na życie. Najemnicy, wyrobnicy i wilki pożerają życie ze SŁOWA i zachowują je dla siebie. Z tego żyją, a właściwie gniją, pędząc siebie i owce do przepaści. Bo kto chce zachować swoje życie dla siebie, ten je straci. A kto je straci z powodu Jezusa i Ewangelii, ten je zachowa.

Dopóki jestem owcą dotąd też mam Pasterza. On nie pasie wilków ale przed nimi broni. Życie swoje naraża, aby znaleźć zagubioną. Szuka aż znajdzie. Odda swoje życie za owce. Nie za wilki. Te odbierają życie i atakują stada. Atakują wspólnotę.

Po czym poznać jakimi słowami karmię siebie i innych? Po zaufaniu, które sprawdza się w codzienności, otwartej na pomysły Pana. I to nie tylko w chwilach zrozumienia dziejących się wydarzeń ale i przy całkowitym ich bezsensie.

Im więcej we mnie życia SŁOWEM, tym czytelniej jawi mi się rzeczywistość jako miejsce nieustannego działania Pana. Oczywiste staje się także zabieganie – według otrzymanych darów – o zbawienie innych.

Ciekawe, ilu ludziom ocaliłem życie głosząc/rozważając to, co mówi Pan? Wobec ilu osób stanąłem z wdzięcznością za dar SŁOWA, a ile z nich pożarłem, jak wilk owce, swoim brakiem reakcji na nie i czekaniem na SŁOWO jak na to, co mi się przecież należy? Jaka jest moja świadomość tego, że jeśli MOGĘ dać ECHO SŁOWA, a tego nie robię, to pozwalam grasować drapieżnym wilkom, które akurat moje echo mogło zatrzymać przed krwawa jatką dokonywaną nad słabszą owcą w stadzie/wspólnocie?

Siłą owcy jest zaufanie budzące się z przyjmowanego SŁOWA, oraz… druga owca, czyli wspólnota, z którą Pasterz posyła. Gdy rzeczywiście przyjmuje SŁOWO, to ono mnie chroni, uzbraja Mocą z wysoka. Wtedy można iść jak owce między wilki.