Drukuj

Dobre Słowo od Was - V niedziela zwykła

posted by: Basia i Romek
Poprawiono: 08 luty 2014

Jesteś wart tyle...

Dzisiejsze czytania mówią o dawaniu. Nigdzie nie pojawia się stwierdzenie, że pieniądze są złe albo że każdy bogacz zasługuje na potępienie. Wprost przeciwnie. Ważna jest właściwa relacja do własności i bogactwa.

            Zwykle pieniądze kojarzą nam się z sukcesem. Jak już ktoś ma ich pokaźną ilość, może mówić o sobie, że jest bogaty, zabezpieczony i osiągnął sukces. Dokładnie to podpowiada nam świat – że jesteś wart tyle, ile posiadasz.

 

 

Jesteś wart tyle...

Dzisiejsze czytania mówią o dawaniu. Nigdzie nie pojawia się stwierdzenie, że pieniądze są złe albo że każdy bogacz zasługuje na potępienie. Wprost przeciwnie. Ważna jest właściwa relacja do własności i bogactwa.

            Zwykle pieniądze kojarzą nam się z sukcesem. Jak już ktoś ma ich pokaźną ilość, może mówić o sobie, że jest bogaty, zabezpieczony i osiągnął sukces. Dokładnie to podpowiada nam świat – że jesteś wart tyle, ile posiadasz.

            A Bóg ten schemat odwraca: Jesteś wart tyle, ile dajesz innym. Nieważne, czy jesteś bogaty, czy biedny, wykształcony, czy miałeś raczej pod górkę do szkoły. Ani wiek, ani zdrowie nie są najistotniejsze, ale to, czy żyjesz dla innych, czy tylko dla siebie. Czy ciągle coś zbierasz i gromadzisz, czy też całkiem nieświadomie ciągle rozdajesz – i swój czas, i swoje dobra, wśród których zainteresowanie drugim człowiekiem może być najcenniejsze.

            Ale żeby rozdawać, trzeba coś mieć, trzeba pracować, uczyć się, ciągle doskonalić
i nigdy nie można sobie powiedzieć, że już dość, koniec z tym. Złem nie jest pieniądz, tak jak złem nie jest praca. Pracując uczymy się właściwie patrzeć na swoje życie i powołanie. Bywa, że praca nas męczy, staje się nieznośna i czasem wprost niesprawiedliwa.

            Patrząc jednak na ludzi pracujących czy to w sklepie, czy w fabryce, czy może nawet w szkole, łatwo dostrzec, że niektórym praca sprawia radość. Nawet jeśli wiąże się ze znacznym wysiłkiem, a nawet stresem, nie zamieniliby jej na inną – choćby lepiej płatną. Mówimy wtedy o kimś z powołania. A mając wybór na przykład sklepu, chętniej wybieramy ten, gdzie spotkamy kogoś, o kim wiemy, że zysk nie jest dla niego na pierwszym miejscu.

            Właśnie tacy ludzie stanowią sól tej ziemi. Są widzialnym przykładem Bożego błogosławieństwa i realizowania powołanie. Takiego człowieka nie da się udawać ani naśladować. Nigdzie na świecie nie prowadzą kursów na zadowolonego pracownika – choć i takie są.

            Radość daje nam obdarowywanie innych. Sam Bóg raduje się, że dając jesteśmy do Niego tak podobni. Bo On też ciągle daje. Przebacza. I zaprasza na nowo do spotkania.

            W niebie może się okazać, że mamy tylko to, co daliśmy komuś bezinteresownie.

            A cała reszta przeminie, bo nie było w niej miłości.

Basia i Romek