Dobre Słowo, 07.02.2014 r. – piątek, IV tydzień zwykły

posted by: Leszek Starczewski
Poprawiono: 08 luty 2014

 Dobre Słowo, 07.02.2014 r. – piątek, IV tydzień zwykły

Nie konserwy

Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.

            Anioł lęku kolejny raz puka do serca Heroda. Błogosławione momenty, w których lęki dają o sobie znać. Przynoszą prawdę o tym, że gdzieś nie ma miłości, że są poważne jej braki. Bo w miłości przecież nie ma lęku. Serce Heroda, jak każde ludzkie serce, pragnie miłości i jej szuka. Droga, którą wybrał król, biorąc do siebie Herodiadę, żonę swego brata Filipa, nie usunęła lęku, ale wzbudzała duży niepokój, który odczuwał. Wychodził on wtedy, gdy Herod chętnie słuchał Jana Chrzciciela. "Nie wolno ci mieć żony twego brata". Jan wciąż jest tylko głosem dla Słowa Boga. A przecież Boże Słowo niesie zbawienie i wyzwala. Grzech króla Dawida był do zgładzenia, zarówno cudzołóstwo z Batszebą, jak i morderstwo Uriasza Chetyty. Czy król Herod nie znał tego wątku z życia Dawida? Czy obcy był mu psalm: Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść z grzechu mojego, zgładź moją nieprawość? Czy to była dla niego jedynie historyjka biblijna nienadająca się jako światło dla mroku jego życia, który coraz bardziej go pochłaniał? Nawet, gdyby nie znał tej prawdy o upadku Dawida i Panu, który mu przebaczył – co wydaje się mało prawdopodobne – to właśnie pojawia się wieść o Jezusie, Synu Dawida.

Wprawdzie Jan to nie Mesjasz i wciąż nie jest godzien rozwiązać rzemyka u Jego sandałów, ale Go zapowiadał i wskazał na Niego. Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.

Przecież grzech Heroda też jest do zgładzenia przez Jezusa, Baranka Bożego, o którym król właśnie posłyszał, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu. Lęk puka więc do Heroda, bo nie ma w nim miłości. Jednocześnie dochodzi do uszu króla wieść o Jezusie, który jest samą miłością. Tyle możliwości stoi przed Herodem. Takie miłosierdzie puka przez lęk do jego serca. Aż się prosi, żeby tylko je uznać, oddać się Panu i świadczyć o tym, jak wielka jest Jego dobroć, a miłosierdzie z pokolenia na pokolenie.

Herod, zamykając Jana Chrzciciela w więzieniu, obnażył także prawdę o sobie, pewnie o tym nie wiedząc, o swoim uwięzieniu. Co to za prawda? To prawda o jego sercu, o uwięzieniu serca. Serce Heroda jest także w więzieniu, choć naokoło trwa urodzinowa uczta. To więzienie jego lęków. Urodziny ku jego czci tak naprawdę stają się narodzinami dla nieba Jana Chrzciciela. Król dopiero później to odkryje, do końca nieświadomy, jak trafne są jego intuicje: Herod, słysząc to, twierdził: "To Jan, którego kazałem ściąć, zmartwychwstał". Wydając zgodę na ścięcie Jana Chrzciciela, Herod jednocześnie morduje pragnienia swego serca, ucina im głowę.

To kolejny raz, w którym Pan przychodzi do nas w tej żywej historii, opisanej przez ewangelistę Marka. Co nam dziś przynosi? Z czym puka do naszych serc? Gdzie nas Pan chce wyzwolić? Z jakichś okropieństw, spośród których najohydniejszym jest fałszywy obraz Jego miłości? To żywe słowo.

Pan Bóg nie dal nam słów martwych, aby je zamknąć w małych i dużych pudełkach, albo zakonserwować w zjełczałym oleju jak mumie egipskie. Pan Bóg absolutnie nie dał nam do przechowania konserw ze słowami, lecz dał nam żywe słowa, aby nas karmił i byśmy się nimi sycili (Gianfranco Ravasi).

(wiecej w wersji audio w dziale Pobierz Dobre Słowo Nagrania mp3)