Drukuj

Dobre Słowo, 04.02.2014 r. – wtorek, IV tydzień zwykły

posted by: Leszek Starczewski
Poprawiono: 05 luty 2014

 Dobre Słowo, 04.02.2014 r. – wtorek, IV tydzień zwykły

2 Sm 18,9-10.14b.24-25a.31-19,3; Ps 86,1-6; Mt 8,17; Mk 5,21-43

Zdesperowani dotkną Dotykającego

Panie Jezu, wprowadź nas nie tyle w „historyjki biblijne”, co w Słowo Życia. Takie, które i dziś stanie się Ciałem. Twoim Ciałem - tak realnie bliskim, że można go dotknąć.

 

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wystarczyło wrócić na drugi brzeg i sytuacja się zmienia. Jezus, poproszony przez Gerazeńczyków o opuszczenie ich terytorium, zostawia im uwolnionego z opętania ziomka i wraca w miejsce, gdzie czeka na Niego wielki tłum. Ciekawe zestawienie. Okazuje się, że tych ludzi dzieli nie tylko jezioro, ale także podejście do Jezusa.

Wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali. W tłumie łatwo przytępić świadomość bądź ją niebezpiecznie pozbawić myślenia (psychologia tłumu). Jeśli wszyscy myślą tak samo, to nikt nie myśli za wiele. Wspólnota, która „się stłumiła” zdradza się w czasie spotkań śniętymi oczami i twarzami bez wyrazu u "tworzących" ją osób. To ludzie, którzy wolą istnienie tłumu i niezbędne minimum ściskania się zewsząd, niż życie we wzajemnych relacjach. Ścisk tłumu wcale nie okaże się dotykalnym uściskiem. Można wparować przed samego Jezusa i się Go nie dotknąć. Czasem wychodzi się do Niego z chęcią rozmowy, a nie wejdzie się w dialog. Bóg przecież nie wetnie się w słowo – On je daje. Niektórym nawet w oddech „nie byłby się w stanie wbić”, bo nie pozwalają na to: prędkość bezmyślności i pustka zawieszeń.

W zgoła odmiennej sytuacji są: Jair, przełożony synagogi, oraz kobieta od dwudziestu lat cierpiąca na upływ krwi. To ludzie ponoszący właśnie straty. Dogorywa życie i zdrowie. Coraz mocniej dochodzą do głosu przegrana i bankructwo. Krańcowe wyczerpanie zdaja się „łaskawie” pozwalać na ostatnie słowo przed egzekucją. I ta postawa uniżenia (upadł Mu do nóg) i usilnej prośby (prosił Go usilnie) oraz zbliżenie się do Jezusa podparte tłumaczeniem samej sobie (zbliżyła się z tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: "Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa").

To desperaci. W całym tłumie jednak tylko oni mają twarz o wyraźnych rysach i nieusuwalne pragnienie dotyku.

Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. (…) Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.

Kto się mnie dotknął? – pytanie Jezusa zostaje wyśmiane przez „stłumiałych” uczniów. Nie bój się wierz tylko – osobistą ochronę Jaira zagwarantować może wyłącznie słowo Jezusa. I wreszcie, wśród uczestników żałoby w domu przełożonego synagogi, nstępuje zamiana płaczu na kpiny. To dzieje się w momencie, w którym Jezus wypowiada słowa: Dziecko nie umarło, tylko śpi.

Wiara zdesperowanych dotyka Dotykającego ich Boga. Czemu aż tak? Bo życie wieczne jest dla wiecznie zagrożonych śmiercią. Ratunek (zbawienie) dla tych, co są w niebezpieczeństwie. Ocalenie dla schodzących do grobu. Jeśli nie dostrzegam, że „to aż tak”, to najzwyczajniej w świecie śpię sobie w "najlepsze".

Niezdesperowani są niewyraźni. Rozmyli w tłumie twarz i rozmienili pragnienia na drobne. Przecenili bądź nie docenili wartości strat, które codziennie ponoszą. Nie dali się ubóstwem słowa ubogacić. Jezus Chrystus dla nas stał się ubogi, aby nas swoim ubóstwem ubogacić (2 Kor 2, 8). Nie pozwolili głupstwu słowa na mądrą ochronę i interwencję.

Jair miał szczęście, bo umierała mu córeczka.

Kobieta dzięki temu, że wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej, już się nie ma, bo została pokonana i ocalona przez wiarę.

Desperackie pragnienie jest skutecznym sposobem na naukę otwierania się wobec gorących pragnień Jezusa. W spotkaniu takich pragnień chodzi w sumie o to samo: o przejście, czyli Paschę. Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami – mówi Jezus. To, czego nie możesz zmienić, ma ogromną szansę zmieniać ciebie. A dokładnie zmieniać twoje myślenie, bo tu się wszystko zaczyna. Przejście w myśleniu.

Nawracajcie się i wierzcie Ewangelii.

Ile widzisz szczęścia dzięki swoim nieszczęściom? Jakie straty „zapraszają cię” do bogactw nieprzebranych? Które z wyśmianych przez ciebie słów Jezusa ma skuteczną moc cię chronić, przeprowadzić i zbawić?

Panie Jezu, poszerzaj nam przestrzeń do zmian dla naszego myślenia. Daj nam (na)wrócić się na właściwy brzeg.