Dobre Słowo od Was - Niedziela Świętej Rodziny

posted by: Basia i Romek
Poprawiono: 29 grudzień 2013

Nieżyciowe?

Ile razy słyszeliśmy, że Boże wskazania są niepraktyczne, że całkowicie mijają się nie tylko z naszymi oczekiwaniami – ale z życiem? Po prostu są nieżyciowe. Bo wymagają czystości, wspierania słabszych, znoszenia cudzych słabości – nawet w sytuacjach najtrudniejszych.

            W dzisiejszym Słowie Bóg dotyka konkretów naszego życia. Czytania w ostatnią niedzielę roku mówią o rodzinie i relacjach rodzinnych. Czy są niepraktyczne? Albo nieżyciowe? Jeśli ktoś odda chorą, starą matkę na święta do szpitala, bo mu się choinka w salonie nie mieści, to tak – są nieżyciowe. Bo w przykazaniach wcale nie chodzi o to, żeby mnie było dobrze, ale żebym miał w ręce lampę, która pokazuje, jaką drogą mam kroczyć do nieba. Jeśli celem naszego życia nie jest niebo – przykazania są bez sensu. Wtedy można je dowolnie zmieniać i interpretować.

            Dostajemy do ręki lampę, ale nikt nie zrobi za nas pierwszego kroku. Nikt nie zabroni nam iść w inną stronę. To tylko nasza decyzja.

 

Najciekawsze – i bardzo pomocne, bo niezwykle mądre i praktyczne – są wskazania świętego Pawła mówiące o tym, żeby czynić z radością wszystko, cokolwiek robimy. Oj, to chyba jest najtrudniejsze. Bo można się poświęcać, robić minę wiecznego męczennika za ludzkość albo przybierać uśmiech numer sześć, mówić czułe słówka i kiwać głową na zgodę, ale jak cieszyć się ze spełniania nakazów?

            A może to nie są nakazy, ale po prostu doświadczenie autora – świętego Pawła – że realizacja planów Bożych, wcielanie w życie Jego słów rodzi w naszych sercach radość i pokój, którego nie da się po ludzku zrozumieć ani pojąć, a jednak jest. Co więcej, nasze rodzinne relacje uczą nas, że żaden czyn uczyniony z łaski, czy pod przymusem nie może być darem przynoszącym komuś dobro. Nie da się pocałować pod przymusem. Nie da się przytulić dziecka, bo takie jest przykazanie. Nie da się żyć w rodzinie, jeśli nie wiąże nas wzajemna miłość i życzliwość.

            Dokładnie tego samego oczekuje od nas Bóg. Przez nasze relacje z najbliższymi uczy nas, że On sam oczekuje od nas serdeczności. Nie spełniania woli, ale postawy serca. Wolności i miłości. Zaangażowania. Boli? To o tym mów. Nie zgadzasz się – wyrzuć to na modlitwie. Nie wierzysz Bogu? Wyznaj Mu, że nie wierzysz, a On sam się tym zajmie, uruchomi całe niebo, żeby pokazać, jak jest blisko.

            Najgorszą rzeczą i w domu, i naszych relacjach z Bogiem jest obojętność. – A co mnie to obchodzi, czy jest, czy kocha, czy się martwi. Ja mam swoje życie i swoje sprawy. Chodzę w niedziele na Msze, więc w czym problem?

            Jeśli żyjemy w bliskości z Bogiem, On sam nas prowadzi. Jeśli nie wierzysz – to sprawdź sam.