Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Najpiękniejsza kobieta w historii

           

W dzisiejszym słowie – taki jest też zamysł liturgii uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – stają naprzeciw siebie dwie kobiety. Jedna to biblijna Ewa, matka wszystkich żyjących, pierwsza kobieta. Druga to Maryja, nowa Ewa, która naprawia błąd pierwszej kobiety. Leczy także rany zadane przez pierwszą Ewę.

            Obie te postacie są paradygmatyczne, tzn. w obu postaciach można znaleźć naszą historię życia i nasz sposób działania, poruszania się w przestrzeni Bożego planu. Warto porównać te dwie postacie, bo z tego porównania wychodzi wielkość Maryi, ale także Jej rola w moim życiu i model, jaki mogę w Niej odnaleźć, a jaki zaplanował dla mnie Pan.

 

Zacznijmy od pierwszego czytania z trzeciego rozdziału Księgi Rodzaju, od dobrze znanego opisu grzechu pierworodnego, a właściwie scen następujących bezpośrednio po tym, jak mężczyzna i kobieta zjedli owoc z drzewa zakazanego.

            Bóg, przechadzając się po ogrodzie, rozpoczyna dialog. To nie jest przesłuchanie. Pierwsi ludzie, już skażeni grzechem, ukrywając się przed Bogiem, odczytują to jako rodzaj przesłuchania, ale to jest dialog, który ma z nich wydobyć wszystko, co jeszcze da się ocalić z tej pożogi. Ma im uświadomić, gdzie są i umożliwić powrót do Pana. W tym dialogu w dwóch punktach kobieta wyrasta na postać centralną. Podkreślam to, ponieważ w interpretacji tego tekstu zwracamy przede wszystkim uwagę na rolę mężczyzny, jako odpowiedzialnego za grzech pierworodny. Jemu Pan polecił odpowiedzialność za ogród. Z nim prowadzi później najdłuższy dialog. Nie ma wątpliwości, że jego obarcza największą odpowiedzialnością za grzech, zdejmując to odium z kobiety. Ale także ona odgrywa tutaj zaskakująco ważną rolę.

            Po pierwsze, mężczyzna tłumacząc się Bogu mówi: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa, i zjadłem.Nie dziwi mnie tutaj to, że zwala winę na kobietę, ponieważ tak niestety się dzieje po grzechu pierworodnym. To już jest skażona natura. To, co uderza mnie w tym zdaniu, to fakt, jak ogromną rolę mężczyzna przypisuje swojej opoce, Ewie. Ona po prostu podała mu owoc z drzewa, a on zjadł. Kobieta w tym opisie ma ogromny wpływ na mężczyznę, na swojego męża.

            Na wiele sposobów kobiety mają wpływ na mężczyzn – poprzez troskę, uczuciowość, miłość, fascynującą osobowość. Może to być także wpływ zgubny.             Ewa, co wynika z opisu, kierowała się przyjemnością – owoc wydawał jej się piękny. Kierowała się pragmatyzmem – wydawał się dobry do zjedzenia. To wszystko są cechy charakterystyczne dla myślenia kobiecego. Ostatecznie w tym opisie Ewa wchodzi w obszar mężczyzny. To Adamowi Bóg polecił troskę o ogród. Polecił mu także odpowiedzialność, działanie, decyzyjność. Tymczasem role te przejęła Ewa. To ona w tym opisie zrywa, kosztuje, daje Adamowi, czyli podejmuje szereg czynności, które wyłączają jej męża z zakresu odpowiedzialności i działania. Adam jest tu absolutnie pasywny.

            Tak dzieje się wówczas, kiedy ktokolwiek z nas w relacji wejdzie w obszar drugiego. Kiedy podejmuje działania, które nie są jego, kiedy wyręcza drugiego, doprowadza do rozpadu relacji i więzi i do pasywności, bierności tego, kto został nam powierzony.

            Ewa jest tu paradygmatem osoby – nie
tylko kobiety – która w relacji zajmuje za dużo przestrzeni. Jest gwiazdą, jest działająca. Jest tą, która roztacza opiekę, troszczy się, ale także decyduje do tego stopnia, że wyłącza z odpowiedzialności i działania tę drugą, ukochaną osobę.

            W jaki sposób Maryja odpowiada na ten złamany paradygmat relacji? W jaki sposób odpowiada na te rany, które zadaje Ewa, będąca tu symbolem każdego z nas, nie tylko kobiet?

            Maryja w Łukaszowym opisie jest bardzo piękna, bo i krucha, i kobieca. Kiedy przychodzi do Niej anioł, reaguje lękiem. To jest lęk charakterystyczny dla kobiet. One częściej niż mężczyźni doświadczają go w swoim życiu – tak mówią psychologowie. Ten lęk związany jest z tym, że kobiety potrzebują wsparcia, opieki i pomocy. W sytuacji Maryi także się pojawia, kiedy spotyka anioła. Równocześnie anioł, reprezentując Boga, wzywa Ją do tego, żeby ten lęk oddała Bogu. Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.Lęk zostaje zgaszony, czy właściwie zneutralizowany łaską, czyli Bożą obecnością, Jego miłością i troską o Nią.

            Osoba, która żyje lękiem, zaraża lękiem drugich. Tak często dzieje się w naszych relacjach. Maryja nie żyje swoimi lękami. Maryja oddaje je Panu. Myśli – bardziej niż o swojej kruchości – o Bożej łasce, o Bożej obecności, mocy, która Jej towarzyszy.

            Maryja także, jak stuprocentowa kobieta, jest pragmatyczna. W opisie spotkania z aniołem pyta: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Otrzymuje zapowiedź tego, że będzie matką Króla, więc praktycznie pyta: Jakże się to stanie? To nie jest pytanie, które zawierałoby jakąś wątpliwość. To jest klasyczne pytanie wskazujące na kobiecy pragmatyzm. Anioł zaprasza, żeby ten pragmatyzm poddała woli Bożej. Aby świat duchowy zwyciężył w Niej wizję świata czysto materialnego. Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. I podaje ludzki przykład: A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.

            Niemniej jednak ten pragmatyzm Maryi, czyli wizja, w której życie jest mocno zakorzenione na ziemi, przeniesiony zostaje przez anioła w sferę nieba. Maryja godzi się na to, żeby nie myśleć tylko i wyłącznie czysto ziemskimi, ludzkimi kategoriami, ale zaczyna myśleć kategoriami świata duchowego. Bez tego ta jej zgoda byłaby zupełnie niemożliwa.

            I wreszcie podejmuje decyzję. Opowiada się za tym słowem. To wcale nie była łatwa decyzja. Ona wiąże się z radykalną zmianą życia i relacji, w których na pierwszym miejscu stanie odtąd Pan, Jezus – ten nowo narodzony Syn. Bóg jest tam na pewno ważniejszy niż Józef. To widać w tym opisie, kiedy Maryja poświęca swoje życie rodzinne dla Pana. Ta decyzja jest przykładem tego, że kobietom trudniej jest czasami podejmować takie radykalne, odważne decyzje, ale jest to możliwe, jeśli podejmuje się je w łączności z Panem. Ale przede wszystkim w tej decyzji widać to, czego zaprzeczeniem była Ewa. W tej decyzji Maryja oddaje przestrzeń Bogu. Nie podejmuje decyzji sama, na własną rękę. Nie przejmuje sfery działania Bożego i swojego męża, ale w tej decyzji Maryja oddaje samą siebie i tę decyzję Bogu. Stwarza przestrzeń dla Niego, a sama usuwa się w cień.

            Gdy patrzę na te dwie kobiety, przychodzi mi do głowy obraz nas, naszych ludzkich zachowań i przestrzeni, jaką sobie wygospodarowujemy w życiu – aplikując tak praktycznie tę Ewangelię. Zachowujemy się w życiu często jak gwiazdy, które potrzebują dla siebie jak najwięcej przestrzeni w relacjach z drugimi, z bliskimi, w relacjach w Kościele, w zakonie, w małżeństwie – gdziekolwiek nas Pan postawił. Wchodzimy w przestrzeń innych. Jesteśmy troskliwi, opiekuńczy, czasami nadopiekuńczy, próbujemy decydować za innych, odbieramy im odpowiedzialność.

            Maryja uczy nas, jak mądrze realizować plan Boży w naszym życiu, usuwając się w cień, w miejsce, w którym to Bóg będzie wykorzystywał nasze talenty, naszą obecność, miłość, i w którym damy naszemu Panu i ukochanym osobom odpowiednią przestrzeń do działania. Maryja uczy stwarzać tę przestrzeń. Uczy oddawać nasze lęki Panu. Uczy kierowania się nie tylko pragmatyzmem, ale Bożym duchem i światem duchowym. Uczy podejmować odważne decyzje, które wydawać by się mogło są charakterystyczne dla mężczyzn. One są charakterystyczne właśnie dla Bożych ludzi.

            Patrząc na Nią dzisiaj, zapytajmy siebie: W jakich sferach naszego życia jesteśmy gwiazdami? Gdzie wciąż jeszcze walczymy i wygospodarowujemy miejsce dla siebie, być może kosztem naszych ukochanych? Zapytajmy się także – bo to jest kluczowe – o decyzje w naszym życiu. Czy jesteśmy zdolni, słuchając słowa, podejmować konkretne decyzje, czyli pójść za słowem?

            Niech Maryja będzie patronką wszelkich dobrych decyzji, które rodzą się ze słuchania tego słowa i niech sprawi, że przestrzeń w naszych sercach poszerzy się dla naszego Pana. Amen.

            Ksiądz Marcin Kowalski